Ten artykuł czytasz w ramach bezpłatnego limitu

Nasza czytelniczka zainspirowana sprawą zniszczenia banera „Zmień piec” stworzyła utwór satyryczny. Nazwała to etiudą. Lektura dosadna i niegrzeczna.

Etiuda na dwie ręce i piec 

Nie wziąłeś prysznica rano, bo nie jesteś „różową ciotą”. Masz zapach prawdziwego mężczyzny. Przejechałeś żyletą po glacy, swastyka na ciemieniu lśniła, krzyż celtycki nad uchem podnosił się na żyłce w rytm serca. Wyglądałeś dobrze w tej czarnej koszulce „śmierć wrogom ojczyzny”. Odwróciłeś się tyłem do lustra, przekrzywiłeś głowę i ściągnąłeś łopatki. Facet j*biący na plecach geja wykonał ruchy frykcyjne. Zarżałeś i mruknąłeś do siebie „je*ane pedały” i jeszcze raz wrzasnąłeś to samo do sąsiada z dołu, który ma wyfiokowanego pudla, pedał jeden.

Rzuciłeś aprobujące spojrzenie lewej łydce z przekreślonym sierpem i młotem. – Będą wisieć – myślałeś o jesieni i drzewach, gdzie będą wisieć zamiast liści. Lewa łydka i wszystko powinno być jasne.

Prawa łydka to prawa łydka. Tam umieściłeś bóg honor i ojczyznę. PRAWA łydka, nie?!

Poprawiłeś klamrę paska, serce w dłoniach Jezusa wyglądało dobrze. Miałeś mieszane uczucia co do koloru serca, ale armia boga kolorów nie wybiera. Armia umiera za wiarę – wyszeptałeś trochę wzruszony. Łzy są dla pedałów – pomyślałeś i zacisnąłeś pięść prawą. BIAŁA, powiedziały knykcie. Na lewych knykciach było EUROP, ch*j, który to tatuował, powiedział ci, że to po angielsku. Dorwiesz chu*a. Zapłaci ci za to brakujące E.

Wyglądałeś dobrze. Dlatego gdy wyszedłeś z domu, szedłeś, zajmując cały chodnik.

Jakaś babcia o lasce szła taka zgarbiona, że cię nie dostrzegła. Stanąłeś i dałeś jej wleźć na siebie, aż walnęła głową w twoją klatę i wtedy powiedziałeś BUUU, aż się wypierdzieliła na krzak róży. Ha, ha.

Trzecie ha zamarło ci w ustach. Zobaczyłeś ich. Siedzieli pod niebieskim namiotem. Na namiocie było napisane ZMIEŃ PŁEĆ.

Krew zalała ci oczy. Było ich dwoje. Rozejrzałeś się za posiłkami, ale innych prawdziwych Polaków w pobliżu nie było. Pomyślałeś o żołnierzach wyklętych i zdecydowałeś się przypuścić samotną szarżę.

– Jeb*ne pedały – krzyczałeś. – Wypie*dalać – krzyczałeś, przewracając stolik.

Wyrwałeś słupki namiotów. Zgiąłeś je. BIAŁA EUROP pięknie się wyeksponowała.

Przewróciłeś krzesełko z wrogiem ojczyzny. „Je*ac elgiebete!” – zaryczałeś na odchodne, bo pierd*lony wróg ojczyzny zaczął głośno płakać i ludzie się zbierali. Nie byłeś pewien, czy to prawdziwi patrioci, więc odszedłeś, kołysząc się w talii.

W ręku miałeś jakąś ich ulotkę i kawałek namiotu. Wcisnąłeś ulotkę do kieszeni, szmatę wypierd*liłeś w krzaki. Wskoczyłeś do nadjeżdżającego tramwaju.

– Spierd*laj – rzuciłeś faciowi w okularach, który siedział na twoim ulubionym miejscu przy oknie. Usiadłeś wygodnie, po pańsku. Twój patriotyczny radar zeskanował wagon. Zobaczyłeś go przy drzwiach i już miałeś mu przypierd*lić BIAŁĄ EUROP, ale on wyskoczył na przystanku. Z odrazą obserwowałeś, jak wmiksował się w biały tłum z tą swoją czarną gębą. Je*ać.

Wyciągnąłeś ulotkę z kieszeni, bo cię uwierała. Upewniłeś się, że nikt nie patrzy ci przez ramię. Chciałeś zrobić zdjęcie ulotki i wrzucić na grupę JEBA€ PEDALSKIE PSY. Pokazać swoje zwycięstwo nad ideologią. Rozwinąłeś ulotkę: „ZMIEŃ PŁEĆ przed zimą. Oszczędź na rachunkach”, przeczytałeś i nie zrozumiałeś. Spojrzałeś na obrazek: lśniący, przysadzisty. Piec. Przeczytałeś jeszcze raz: ZMIEŃ PIEC przed zimą.

Jeb*ne pedały. Wypierd*lać z tego kraju!!! – zawyłeś. Ch*je w tramwaju się rozpierzchli. Wysiadłeś. Ch*je! Wypierd*liłeś ulotkę do fontanny. Ch*je. Nie pozwolisz robić z siebie jaj. Ch*je. Jeb*ć piec.

Czekamy na Wasze listy, komentarze, opinie a także wiersze, opowiadania, grafiki, zdjęcia. Wyborcza to Wy.

Piszcie: Listy@wyborcza.pl

Czytaj ten tekst i setki innych dzięki prenumeracie

Wybierz prenumeratę, by czytać to, co Cię ciekawi

Wyborcza.pl to zawsze sprawdzone informacje, szczere wywiady, zaskakujące reportaże i porady ekspertów w sprawach, którymi żyjemy na co dzień. Do tego magazyny o książkach, historii i teksty z mediów europejskich. Zrezygnować możesz w każdej chwili.