Ten artykuł czytasz w ramach bezpłatnego limitu

Piszcie: listy@wyborcza.pl

Anita Karwowska: Wyborcy zarzucają opozycji, że głosując w czasie kryzysu gospodarczego za podwyżkami pensji dla parlamentarzystów, członków rządu i pary prezydenckiej, pokazaliście, że oderwaliście się od ziemi. Pani doskonale zna realia życia w Polsce, jest pani jedną z twarzy walki o polepszenie bytu osób z niepełnosprawnościami i ich rodzin, którym w Polsce jest wyjątkowo ciężko. A jednak zagłosowała pani za podwyżkami.

Iwona Hartwich, posłanka Koalicji Obywatelskiej: Jak zawsze, tak i w tym przypadku, dostaliśmy wcześniej z klubu zestawienie rekomendacji, jak głosować w danej sprawie. Chciałam być lojalna wobec formacji, z którą weszłam do Sejmu oraz kolegów i koleżanek z klubu. O motywach tej decyzji napisałam na swoim profilu facebookowym

Była dyscyplina dotycząca tego projektu?

- Nie, ale panowała w klubie zgoda, że popieramy zmiany.

Uważa pani, że ta podwyżka byłaby uzasadniona?

- Kierowałam się przede wszystkim lojalnością wobec klubu i posłów. Rozumiem jednak jednoznaczny sygnał społeczeństwa, które nie godzi się na podniesienie tych wynagrodzeń w sytuacji, kiedy wielu Polaków ma obniżane pensje lub traci pracę.

Po głosowaniu spotkał mnie ogromny hejt. Przeczytałam o sobie m.in., że jestem kolaborantką i zdrajczynią. Jestem otwarta na krytykę i dyskusję, nie boję się jej. Ale nie godzę się na wyzwiska pod moim adresem i innych posłów czy posłanek.

Jak to wpłynie na pani dalszą działalność w polityce?

- Będę dalej pracować na rzecz rozwiązywania problemów osób z niepełnosprawnościami. Po to walczyłam o miejsce w parlamencie. Na rozpatrzenie czeka m.in. mój projekt zniesienia kryterium dochodowego przy przyznawaniu 500+ dla osób z niepełnosprawnościami, bo jest to niesprawiedliwe rozwiązanie.

Kiedy rozmawiamy, trwa konferencja prasowa przewodniczącego Platformy Obywatelskiej Borysa Budki. Zapowiedział, że będzie rekomendował senatorom Koalicji Obywatelskiej odrzucenie ustawy w całości.

- To dobra decyzja. 

Opozycja zrobiła krok wstecz. Ale czy da się nadrobić straty, które ponieśliście ostatnio?

- Mam nadzieję. Popełniliśmy błąd, ale te zdarzają się każdemu. Przepraszam za to. Będę robić wszystko, byśmy byli blisko ludzi, byśmy wspierali tych, którzy dzisiaj protestują w obronie praw mniejszości i płacą za to coraz wyższą cenę.

Piszcie: listy@wyborcza.pl

Artykuł otwarty w ramach bezpłatnego limitu

Wypróbuj prenumeratę cyfrową Wyborczej

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych,
lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej.