Ten artykuł czytasz w ramach bezpłatnego limitu

Śmierć Henryka Wujca to cios dla demokracji. Odchodzą ostatni Wielcy Polacy, prawdziwi patrioci, przyzwoici ludzie. O PiS mówił zawsze z klasą, powściągliwie, bez moralizowania. Nie zdążył skomentować ostatniej, szybko przegłosowanej w sierpniowy piątek, haniebnej i amoralnej ustawy o podwyżkach dla polityków. Dla pracowników służby zdrowia w obliczu pandemii lub kolejnej "tarczy" dla upadających biznesów pieniędzy brak.

Reakcja PO i PSL na tę ustawę jest też ciosem dla demokratów.

Henryk Wujec nie podał ręki Kiszczakowi, żeby dać sygnał, że nie są partnerami. W skoku na państwową kasę część opozycji w milczeniu i bezwstydzie okazała się partnerem dla rządzących i podpisała się pod czymś, co będzie jej wytykane do następnych wyborów, które sromotnie przegra. Przestała być wiarygodna, straciła resztki zaufania i wsparcia. Będzie tłumaczenie o większej subwencji dla partii, wakacjach, nieistotnym geście. Chyba jak większość demokratów czuję się oszukana i zdradzona.

Jestem wiernym wyborcą najpierw Unii Wolności, teraz Platformy Obywatelskiej. Formacje te były bliskie mojemu rozumieniu demokracji, wolności gospodarczej i obywatelskiej, szacunku dla praworządności i konstytucji. Czułam się bezpiecznie, Polska była doceniana na arenie międzynarodowej. Wybaczyłam ciepłą wodę w kranie, choć potrzebne były reformy. Sprawę Kamińskiego, który powinien zostać uczciwie osądzony. Sprawę OFE, choć brać się do oszczędności obywateli było już przekroczeniem cienkiej czerwonej linii.

Jestem w szoku, że opozycji się nie chciało

Ustawa ta mogła się stać batem na rządzących, dosadnym przykładem - powielanym do następnych wyborów - grania na nosie obywatelom i kpienia sobie z wszystkich zasad etyki, moralności i przyzwoitości, ale przede wszystkim traktowania nadwyrężonego budżetu państwa jak osobistej skarbonki. Ustawa i tak by przeszła, bo PiS ma przecież większość i usłużny podpis prezydenta. Ale do obowiązków opozycji należy artykułowanie głośno swojego sprzeciwu, by zadowolić też SWOICH wyborców.

Jestem w szoku, że opozycji nawet się nie NIE CHCIAŁO wykorzystać PR-owsko tej ustawy do walki politycznej. Jeżeli wyborca demokrata dostaje nagle w twarz i przestaje ROZUMIEĆ posunięcia swojej formacji politycznej, to przyszłość opozycji rysuje się w ciemnych barwach. Żeby budować ruch obywatelski oparty na Nowej Solidarności, potrzebne są zaufanie i akceptacja.

Jakie moralne prawo będą mieli Budka, Kosiniak-Kamysz, Kidawa-Błońska do krytykowania nikczemnych zachowań rządzących. Ci, którzy mieli wątpliwości co do talentu politycznego Kaczyńskiego, pozbyli się wszelkich złudzeń. Z taką opozycją jego rządy będą trwały, zgodnie z planami, do 2030, bo choć ruch Hołowni zdobędzie obrażony elektorat PO, nie będzie w stanie stworzyć istotnej parlamentarnej przeciwwagi dla PiS-u. Szanowni demokraci, pozamiatane na lata. 

Czekamy na wasze listy, opinie, historie. Listy@wyborcza.pl

Czytaj ten tekst i setki innych dzięki prenumeracie

Wybierz prenumeratę, by czytać to, co Cię ciekawi

Wyborcza.pl to zawsze sprawdzone informacje, szczere wywiady, zaskakujące reportaże i porady ekspertów w sprawach, którymi żyjemy na co dzień. Do tego magazyny o książkach, historii i teksty z mediów europejskich. Zrezygnować możesz w każdej chwili.