Ten artykuł czytasz w ramach bezpłatnego limitu

Zniszczone drogi, kompletnie odcięte od świata miasta i wsie, zalane pola uprawne, zatrute studnie i setki tysięcy osób, które musiały porzucić swoje domy. To bilans gwałtownych powodzi w Sudanie Południowym i Somalii wywołanych przez padający nieprzerwanie od tygodni deszcz.

Polska Akcja Humanitarna apeluje o natychmiastowe wsparcie dla mieszkańców Somalii i Sudanu Południowego.

Wyjątkowo ulewne w tym roku deszcze w Afryce Wschodniej doprowadziły do wielkich powodzi, w wyniku których poszkodowanych zostało co najmniej pół miliona osób w Sudanie Południowym i Somalii. Dla tych, których jedynym źródłem utrzymania jest rolnictwo, to prawdziwa katastrofa. Wielu z nich grozi po prostu głód. – W Somalii trwa wyścig z czasem, a opady nadal nie słabną – mówi Anna Skowera z PAH. – Uderzają one szczególnie w społeczności, które zostały wcześniej pozbawione plonów przez rekordową w tym roku plagę szarańczy. Bez żywności i dostępu do czystej wody setki tysięcy osób znajdzie się w sytuacji bez wyjścia.

Woda powodziowa to nie tylko zniszczenia, które zostawia na swojej drodze. Fala niszczy latryny, topi zwierzęta gospodarskie, niesie ze sobą śmieci. Znajduje się w niej mnóstwo patogenów powodujących choroby, takie jak cholera czy ostra biegunka wodnista, które nieleczone kończą się często śmiercią, zwłaszcza wśród dzieci. W rozlewiskach po powodziach lęgną się komary roznoszące malarię czy dengę. Sytuację pogarsza to, że powodzie odizolowały całe miejscowości, przez co docieranie z pomocą humanitarną stało się szczególnie trudne.

Ludzie zmuszeni do opuszczenia domów

– Wsie i miasta, w których prowadzimy działania, zostały zupełnie zalane – mówi Karolina Suchecka z misji PAH w Sudanie Południowym. – Dla tysięcy osób oznacza to kolejną w ich życiu wycieńczającą ucieczkę, bo już wcześniej musieli porzucać swoje domy z powodu powodzi lub konfliktu zbrojnego.

Anomalie pogodowe w Afryce Wschodniej wywołane globalnym kryzysem klimatycznym są w ostatnich latach coraz częstsze i przybierają coraz ostrzejszy charakter. W niektórych krajach, jak np. w Somalii, są to naprzemienne susze i powodzie, bez wystarczająco długiego okresu łagodniejszej pogody. Kraje, które podlegają tym zjawiskom, nie mają możliwości, żeby radzić sobie samodzielnie i są praktycznie bezbronne.

W odpowiedzi na kryzys lokalne misje PAH w Somalii i Sudanie Południowym pomagają poszkodowanym, dostarczając pomoc, która pozwoli im na przetrwanie bezpośrednio po utracie domów. Są to najczęściej tabletki do uzdatniania wody, środki higieniczne, materiały do budowy schronień czy moskitiery. Ale bardzo ważne jest też dostarczenie wody beczkowozami, umacnianie brzegów rzek i odbudowa uszkodzonych studni, tak aby można było korzystać z bezpiecznej wody pitnej, kiedy powódź już ustąpi.

Wesprzyj działania PAH i pomóż mieszkańcom Somalii i Sudanu Południowego!

  •  Wpłać poprzez stronę PAH: www.pah.org.pl/kryzyswodny/
  •  Przelewem na konto nr: 02 2490 0005 0000 4600 8316 8772 z dopiskiem "kryzys wodny"

Liban znalazł się na skraju katastrofy humanitarnej.

Bejrut. Potężna eksplozja zniszczyła pół miasta.Bejrut. Potężna eksplozja zniszczyła pół miasta. Fot. Hassan Ammar/Ap PHOTO

Potężny wybuch zniszczył prawie połowę miasta, co sprawiło, że ponad ćwierć miliona osób straciło dach nad głową. Wielu mieszkańców, nie mając gdzie się podziać, spędza noce na ulicach. Sytuację humanitarną pogarsza to, że przez kompletnie zniszczony port wpływała wcześniej większość towarów do kraju. Wiadomo także, że na jego terenie znajdowały się wielkie spichlerze ze zbożem oraz magazyn sprzętu medycznego.

Polska Akcja Humanitarna pomoże najbardziej poszkodowanym rodzinom, przekazując wsparcie finansowe na odbudowę lub rekonstrukcję mieszkań.

– To będzie pomoc pieniężna przeznaczona przede wszystkim na odbudowę ścian, okien, drzwi, sufitów oraz naprawę urządzeń wodnych i elektrycznych w domach – mówi Paula Gierak z PAH. – Z kolei osobom, które już przed wybuchem były w trudnej sytuacji życiowej, a teraz dodatkowo straciły pracę, przekażemy pieniądze, dzięki którym będą mogły kupić jedzenie, wodę czy leki.

Liban, który przyjął miliony uchodźców z sąsiedniej Syrii, sam teraz znalazł się na granicy katastrofy humanitarnej. Wieloletni i zaostrzający się szczególnie ostatnio kryzys gospodarczy, a także skutki restrykcji związanych z pandemią koronawirusa sprawiły, że coraz więcej osób żyło na granicy ubóstwa. Teraz, w wyniku wybuchu w stolicy kraju, ich sytuacja jeszcze bardziej się pogorszy i może im grozić głód.

– Liban potrzebuje teraz wielkiej pomocy i wielkiej solidarności międzynarodowej – mówi Paula Gierak z PAH. – Apelujemy o dalsze wspieranie naszych działań, bo tylko dzięki środkom finansowym od społeczeństwa będziemy mogli pomagać tym, którzy tak bardzo ucierpieli wskutek tej katastrofy.

Wesprzyj działania Polskiej Akcji Humanitarnej dla mieszkańców Bejrutu – poprzez stronę internetową www.pah.org.pl/SOSBEJRUT

–- przelewem na konto nr 87 2490 0005 0000 4600 6277 7551 z dopiskiem PAH SOS

Czekamy na wasze listy, komentarze, opinie. Listy@wyborcza.pl 

Czytaj ten tekst i setki innych dzięki prenumeracie

Wybierz prenumeratę, by czytać to, co Cię ciekawi

Wyborcza.pl to zawsze sprawdzone informacje, szczere wywiady, zaskakujące reportaże i porady ekspertów w sprawach, którymi żyjemy na co dzień. Do tego magazyny o książkach, historii i teksty z mediów europejskich. Zrezygnować możesz w każdej chwili.