Nie chcę tu budować opowieści o kwiecie paproci. Jedną już tego lata mieliśmy. Niemiecka policja nie jest święta. Też mierzy się (jak każdy, kto założy mundur) z pokusą nadużywania powierzonej przez obywateli władzy. Niemieccy policjanci często nie są zachwyceni obowiązkiem noszenia wielkiego numeru identyfikacyjnego na plecach.
Ten artykuł czytasz w ramach bezpłatnego limitu

Czytelnik proponuje, żeby policjanci nie nosili masek, tylko przezroczyste przyłbice. Wywieziony niedawno siłą przez policję za miasto reporter Paweł Rutkiewicz przywołuje tłumaczenia rzecznika policji, że zamaskowani mundurowi występują bez naszywek z nazwiskami, bo tak należy "w szyku zwartym".

Czy jesteśmy skazani na policjantów zamaskowanych i anonimowych, a więc bezkarnych jak kibice z twarzami owiniętymi klubowymi szalikami?

Warto czasem spojrzeć z balkonu położonego kilka pięter wyżej, bo wtedy widać rozwiązania stosowane w niedalekim sąsiedztwie. Latem 2016 roku widziałem w zachodnim Berlinie niewielką, ale bardzo zezłoszczoną i hałaśliwą manifestację ogolonych na łyso Niemców, którą ochraniali niemieccy policjanci. Ci pierwsi budzili moje zdumienie, a ci drudzy zaufanie. To odwrotnie niż ostatnimi miesiącami w Polsce, gdzie często więcej zaufania budzą manifestanci niż policjanci. Policjanci budzili zaufanie nie tylko tym, że każdy wyglądał inaczej, co kontrastowało ze złowrogim stylem manifestantów. Berlińscy mundurowi mieli tak uczłowieczające atrybuty jak choćby różne fryzury. Wyglądało to, jakby dowódca wybrał ich dla podkreślenia ludzkiej różnorodności, przeciwko której właśnie manifestowali zwolennicy ideologii stawiającej na przymus jednorodności.

Mundury mieli oczywiście identyczne - a co już mniej oczywiste, mieli identycznie pogodne twarze. Jednak nawet gdyby założyli maski i czapki, tobym ich odróżnił. Po czym? Po wielkim unikalnym numerze identyfikacyjnym na plecach i w kilku innych miejscach munduru. To jak numer rejestracyjny samochodu, można go szybko zapamiętać. W razie skargi na nagraniu dokładnie widać, jaki miał numer policjant, którego skarga dotyczy. To budzi zaufanie.

Niemiecka policja nie jest święta, ale są dostępne bazy

Nie chcę tu budować opowieści o kwiecie paproci. Jedną już tego lata mieliśmy. Niemiecka policja nie jest święta. Też mierzy się (jak każdy, kto założy mundur) z pokusą nadużywania powierzonej przez obywateli władzy. Niemieccy policjanci często nie są zachwyceni obowiązkiem noszenia wielkiego numeru identyfikacyjnego na plecach. Niektórzy bezskutecznie próbowali znieść go w sądach kilku już instancji. Jednak sądy konsekwentnie każą obowiązek ów utrzymać właśnie dlatego, że prawem obywatela i prawem człowieka jest mieć podstawy, by ufać tym, którym powierzamy niebezpieczne zadania i dajemy do rąk niebezpieczne środki ich realizacji.

W niemieckiej debacie padały różnej jakości argumenty przeciwko unikalnym numerom policjantów występujących "w szyku zwartym". Na przykład taki, że przecież ktoś kiedyś może włamać się do policyjnej bazy danych i dowiedzieć się, który policjant kryje się za którym numerem... Połowa niemieckich landów jeszcze tego obowiązku nie wprowadziła, bo - niezależnie od sensowności i racjonalności argumentów - światopoglądy i wierzenia polityczne są tu podzielone. Ale nikt nie kwestionuje, że odkąd numery te wprowadzono, liczba skarg na policjantów spadła. Już z tego powodu wielu chwali nowy obowiązek. Podejrzewam, że przede wszystkim ci dojrzalsi - którzy rozumieją, że są na służbie społeczeństwu i mają zachowywać się tak, żeby w żadnym momencie nikt niczego zarzucić im nie mógł. Raczej nie cieszą się ci, którzy fantazjują o obywatelach służących za worki treningowe do rozładowywania kumulowanej latami złości, której nie udało się we właściwym momencie ukierunkować na większych od siebie. Tak czy inaczej w Berlinie jedni i drudzy numery takie noszą - bo muszą.

Czekamy na Wasze analizy, komentarze, opinie. Listy@wyborcza.pl

Czytaj ten tekst i setki innych dzięki prenumeracie
Wybierz prenumeratę, by czytać to, co Cię ciekawi 
Wyborcza.pl to zawsze sprawdzone informacje, szczere wywiady, zaskakujące reportaże i porady ekspertów w sprawach, którymi żyjemy na co dzień. Do tego magazyny o książkach, historii i teksty z mediów europejskich.
Więcej
    Komentarze
    Zaloguj się
    Chcesz dołączyć do dyskusji? Zostań naszym prenumeratorem
    Policjanci! Zdolność kredytowa nic wam nie da. Ktedyt hipoteczny średnio spłaca się dłużej niż trwają nawet tysiącletnie rzesze. Pomyślcie o rodzinach, jeśli o was samych wam trudno.
    @ityle
    Zdradzili, szmaciarze, obywateli.
    Zdradzili starszych kolegów, którym ich treserzy, tak ukochsni przez ciarki, zsbrali emerytury.
    Czas Na was, dziady anonimowe. Do czasu.
    już oceniałe(a)ś
    8
    0
    Pis-policja to wróg, i tak będziemy ją traktować, wszystkich danych nie uda im się skasować, niech nie liczą na bezkarność.
    już oceniałe(a)ś
    14
    0
    My się tego pod tymi rządami nie doczekamy. Od wielu lat mieszkam w Anglii i z policją (z racji zawodu i czasem pomocy polskim emigrantów) mam częsty kontakt. Tu, jeśli sytuacja nie wymaga stanowczej interwencji, policjant to przyjaciel obywatela, nawet tego lekko lamiacego przepisy pod wpływem. Zwykle chcą złagodzić sytuację, pomoc, nawet odwieźć pijanego do domu. Są oznakowanie, przedstawiają się formalnie. Potrafią jednak zwykle w sytuacji niebezpiecznej obezwładni" agresora i go skuć bez zbędnej szarpaniny i dociskanua butem dziewczęce twarzy do płyty chodnikowe. Profeska w wyszkoleni, nie tylko fizycznym.
    @Vito(ld)60

    Któryś z #dojnazmiana powiedzia, że protestujący mają szczęście, że niecwywiesili tęczowym flag w Londynie.

    Tutaj odpowiedz:
    www.google.com/search?q=london+police+pride
    już oceniałe(a)ś
    1
    0
    @Vito(ld)60

    Któryś z #dojnazmiana powiedzia, że protestujący mają szczęście, że nie wywiesili tęczowych flag w Londynie.

    Tutaj odpowiedz:
    www.google.com/search?q=london+police+pride
    już oceniałe(a)ś
    0
    0
    @Vito(ld)60
    Znowu muszę przeprosić za błędy językowe. Znam znakomicie język polski, jak mniemam. Jak zwykle zawiniła moja chęć szybkiej wypowiedzi i brak korekty tego co urządzenie dotykowe uznało za "słuszną wersję" . Mam nadzieję, że błędy nie zmieniły sensu komentarza.
    już oceniałe(a)ś
    0
    0
    @jankowiak
    Dużo jeżdżę po Anglii, czasem mam kilkudniowe delegacje. Tęczowe flagi NA MIEJSKICH budynkach urzędów widziałem w Devon, Gloucester, Oxfordshire, Grate Manchester, nawet w Birmingham znanym z dużej społeczności muzułmanów. Anglicy są źle oceniania przez polskie społeczeństwo, bo nie podziwiają "potomków dywizjonu 303" Błąd , Anglicy zawsze mówią o polskich pilotach i piechociarzach z szacunkiem, co nie znaczy, że mają szanować każdego buraka którego z tymi pilotami łączy tylko język polski. Tych współczesnych patriotów" wstydzili by się zarówno piloci kilku polskich dywizjonów jak i powstańcy warszawscy.
    już oceniałe(a)ś
    4
    0
    Powinni mieć naszywki, bo potem trudno będzie identyfikować zwłoki. A przecież zawód ZOMO-wca jest taki niebezpieczny, że aż wcześniejsza emeryturka się należy.
    już oceniałe(a)ś
    12
    0
    Bandyci i przestępcy nigdy nie chcą być zidentyfikowani .
    już oceniałe(a)ś
    4
    0
    nie mają numerów ani naszywek bo się boją o emerytury PiS pokazał że to można zrobić Argument był prosty uznali że kto występował przeciw wolnośći kto bił łamał prawa ten sam nie będzie tych praw miał
    już oceniałe(a)ś
    4
    0
    no ale nie można porównywać kiboli z milicjantami. kibole nie są jednak aż takimi c w e l a m i
    już oceniałe(a)ś
    3
    0