Ten artykuł czytasz w ramach bezpłatnego limitu

Byłem tam. Najpierw pod siedzibą Kampanii Przeciw Homofobii na Solcu, później na Krakowskiem Przedmieściu, później na Wilczej pod komisariatem.

Gdy Margot chciała poddać się wykonaniu orzeczenia sądu, wyszła z siedziby KPH i chciała, aby ją aresztowano. Margot została wtedy wolna. Gdy zgromadzeni tam ludzie przenieśli się na Krakowskie Przedmieście, została przeprowadzona brutalna, zmasowana i odgórnie skoordynowana akcja zastraszania i pacyfikacji. Bo jak można to inaczej nazwać, skoro było słychać polecenie „Bierzemy trzy losowe osoby do suki, już!”? W tym czasie siedem radiowozów otoczyło wejście do kościoła św. Krzyża i obecny przed wejściem pomnik Chrystusa.

Byłem świadkiem tego, jak ludzie są rzucani o ziemię.

Sam byłem tak złapany i rzucony trzy razy, mimo że nie utrudniałem funkcjonariuszom, a jedynie nagrywałem całe zdarzenie. Widziałem, jak przedstawicielom mediów wyrywane są mikrofony, widziałem obecnych tam posłów i posłanki, które mimo że miały w rękach legitymacje, były ciągle przepychane. W opozycji do tego widoku była druga strona ulicy, gdzie dwunastu policjantów otoczyło i chroniło dziennikarza Telewizji Republika.

To nie byli policjanci – to byli polityczni funkcjonariusze, którzy byli wykorzystani przez ekipę ministrów Kamińskiego i Ziobrę do wykonania określonych działań. Te działania były pokazem siły, prężeniem muskułów, zastępstwem dla wojskowej defilady.

Szukałem tak zwanych zaginionych, czyli zatrzymanych osób. Nie wiedzieliśmy, gdzie się znajdują, więc jeździłem od komisariatu do komisariatu. Dzwoniła do mnie matka jednego z zatrzymanych, który był przewlekle chory, z prośbą o pomoc. Chciała odnaleźć syna, chciała mu pomóc i dostarczyć niezbędne do życia leki. Przy pomocy obecnych tam posłów i posłanek udało mi się zlokalizować 19 zatrzymanych.

W maju tego roku odbył się kolejny europejski ranking krajów tolerancyjnych. Polska w rankingu ILGA zajęła ósme miejsce. Od końca. Za nami jest San Marino, Białoruś, Monako, Rosja, Armenia, Turcja i Azerbejdżan. Bliżej jest nam do Rosji. Od kraju, w którym obowiązuje prawo zakazujące „propagowania homoseksualizmu”, różnimy się zaledwie siedmioma punktami. Najmniej, bo zero punktów uzyskaliśmy w kategorii przestępstwa z nienawiści rozumiane jako akty agresji w stosunku do osób LGBTI, których źródłem jest homo-, bi- i transfobia.

Polskie prawodawstwo jest dziurawe, niekompletne. Nie chroni dyskryminowanych.

Adam Lipiński, pełnomocnik rządu do spraw równego traktowania przedstawił w odpowiedzi na poselską interpelację statystyki dot. postępowań w związku z dyskryminacją mniejszości seksualnych.  W 2015 roku Policja w całym kraju wszczęła jedno postępowanie w sprawie, w której sprawca kierował się nienawiścią ze względu na orientację seksualną i tożsamość płciową. W 2016 r. takich postępowań było 12, w 2017 r. – 5, a od stycznia do lipca 2018 r. – 2. Taka statystyka ma swoje źródła w strachu i niepewności osób nieheteroseksualnych i niecispłciowych bo nie wierzą w skuteczność organów ścigania i boją się wtórnej wiktymizacji.

Dominik z Bieżunia, Kacper z Gorczyna, Milo z Poznania, Wiktor z Warszawy – to jedynie pierwszy plan nienawistnego teatru lalek. Pociągając za sznurki, polskie władze i nieodpowiedzialne prawo, wydaje wyroki śmierci na kolejne dyskryminowane osoby.

LGBT. Margot ofiarą prawa i władzy.

Dowiedziałem się od znajomych, że obecny tam razem ze mną dziennikarz TVN24 Paweł Łukasik nie szanował identyfikacji płciowej zatrzymanej Margot. Małgorzata Szutowicz, używająca pseudonimu Margot jest osobą niebinarną, nie utożsamia się z żadną z płci, ale używa żeńskich zaimków. Co tragiczniejsze – Margot będzie się znajdować w męskich aresztach, co będzie miało ogromny wpływ na jej psychikę. Środowiska psychologiczne biją na alarm, a ja mówię wprost: to tortury. Od dziennikarzy oczekuję szacunku, zwłaszcza przy takich wydarzeniach. Znam wiele sytuacji z krajów Zachodu, gdzie dziennikarze przez używanie martwych imion (ang. deadname) i używanie nieodpowiednich zaimków (ang. missgendering) stracili pracę.

Moja reakcja nie odniosła zamierzonego skutku – reporter, który relacjonował wydarzenia z centrum Warszawy wciąż używał niewłaściwych zaimków, czym krzywdził nie tylko Margot, ale wszystkie osoby niecispłciowe, które tę relację oglądały.

Za to zaregował na to Sebastian Kaleta.

Zareagowała  inna czołowa polityczka obozu rządzącego Beata Mazurek.

Jeśli nie zaczniemy zmieniać tego transfobicznego, nienawistnego i wykluczającego języka, nie możemy oczekiwać, że cokolwiek się zmieni. Właśnie z tego powodu politycy prawicy podkreślają martwe imię Margot – to buduje poczucie dyskomfortu, nieznaczności, wtedy łatwiej manipulować najprostszymi emocjami, a Polska jest jednym z niewielu krajów współczesnego Pierwszego Świata, gdzie nie odbyła się rewolucja seksualna.

Komisarz praw człowieka Rady Europy Dunja Mijatović zaapelowała na Twitterze o natychmiastowe uwolnienie aktywistki Margot przez polskie władze. 

W moim rodzinnym mieście sekretarz stanu w Ministerstwie Sprawiedliwości Marcin Romanowski skomentował słowa komisarz: „W mojej ocenie tego typu wypowiedzi są absolutnie niedopuszczalne, pani komisarz nie jest komisarzem praw człowieka, tylko degeneracji praw człowieka”.

Musimy zacząć zmieniać tę okrutną rzeczywistość, twórzmy komitety, formalne i nieformalne, działajmy, rozmawiajmy, edukujmy – tylko tak zażegnamy wszechobecną nienawiść.

 Czekamy na wasze listy, komentarze, opinie. Listy@wyborcza.pl

Wojciech Sawoniewicz jest koordynatorem okręgowym Stowarzyszenia Przedwiośnie, młodzieżówki Lewicy.

Artykuł otwarty w ramach bezpłatnego limitu

Wypróbuj prenumeratę cyfrową Wyborczej

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych,
lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej.