Ten artykuł czytasz w ramach bezpłatnego limitu

Popłakałam się z bezsilności i poczucia, że jest coś takiego w Polsce, co sprawia, że chyba nigdy nie zapanuje w tym kraju pełna wolność i demokracja.

Być może jest tak, że narody straumatyzowane i przyzwyczajone do wojen muszą wiecznie swoje traumy odnawiać i odtwarzać.

Łódź, 8 sierpnia, Pasaż Schillera. Protest przeciwko aresztowaniu Margot, aktywistki LGBTŁódź, 8 sierpnia, Pasaż Schillera. Protest przeciwko aresztowaniu Margot, aktywistki LGBT Fot. Marcin Stępień / Agencja Gazeta

Być może chodzi nawet nie o wojny, ale o tkwiący w polskim społeczeństwie nie w pełni uświadomiony nurt myślenia głęboko feudalnego, owo przekonanie, że równość nie ma do końca sensu ani uzasadnienia, że zawsze musi być ktoś gorszy, jakiś kozioł ofiarny, ktoś, kim będziemy pogardzać i nie dawać mu tych samych szans, jakie mamy my sami. Ktoś, kogo może dałoby się wcisnąć w kąt, uciszyć albo... wyrzucić z kraju, "bo wtedy będzie lepiej".

Teraz trafiło na ludzi LGBT i to, co wyprawia władza oraz reprezentująca ją policja, jest tak podłe, niedemokratyczne i przerażające, że brak słów. Wydaje mi się jednak, że gdy dzieją się takie rzeczy jak teraz, warto zastanowić się nad tym, gdzie jeszcze tkwi wina za zaistniałą sytuację, co się stało w CAŁYM społeczeństwie (a nie tylko w głowach polityków wiadomej partii), że na Krakowskim policja atakuje młodych ludzi, którzy pragną jedynie godności, równości i prawa do kochania tego, kogo chcą.

7.08.2020, Warszawa, działania policji podczas protestu przeciwko aresztowaniu Margot, działaczki kolektywu 'Stop Bzdurom'7.08.2020, Warszawa, działania policji podczas protestu przeciwko aresztowaniu Margot, działaczki kolektywu 'Stop Bzdurom' Fot. Adam Stępień / Agencja Gazeta

Jak to możliwe, że Polska jest dziś najbardziej homofobicznym krajem UE? Że jest nadal krajem, w którym nie ma nawet prawa o związkach partnerskich itd. I to pomimo tego, że jest przecież tak wielu wspaniałych ludzi, którzy o te kwestie od dawna walczą, mówią o nich, dokonują coming outu.

I powiem tak: NIEWYBACZALNĄ WINĘ za obecną sytuację ponoszą wszyscy ci Polacy, którzy twierdzą, że "są tolerancyjni, ale uważają, że o pewnych rzeczach nie trzeba mówić" albo że "nie mają nic przeciwko homoseksualistom, ale razi ich, jak chłopaki trzymają się za rękę", że "tolerancja jest OK, ale Marsze Równości nie, bo po co epatować seksualnością", "że tolerancja tak, ale nie należy w końcu przesadzać z tymi tęczami".

WINNE są nie tylko prawicowe i katolickie oszołomy, winna jest na przykład cała dawna opozycja, środowisko "Solidarności", które tak strasznie późno zrozumiało, czym jest feminizm i dlaczego jest on ważny, i jeszcze później pojęło, że prawa osób LGBT to prawa człowieka, o których należy głośno krzyczeć, domagać się ich i walczyć o nie, że to jest właśnie WALKA O DEMOKRACJĘ. 

W Paradach Równości powinni maszerować wszyscy demokratyczni politycy, powinni być tam reprezentanci szeregu grup zawodowych, także POLICJI. Myślę, że po to, by Polska znormalniała, należałoby nie tylko znacząco ograniczyć wpływy Kościoła katolickiego, ale także wykreślić Polakom z głów przekonanie, że tradycja to taka piękna i ważna rzecz (sorry, ale jest zazwyczaj opresyjna), wywalić z nich przekonanie, że "prywatne nie jest polityczne" - owszem, zawsze jest.

7.08.2020, Warszawa, działania policji podczas protestu przeciwko aresztowaniu Margot, działaczki kolektywu 'Stop Bzdurom'7.08.2020, Warszawa, działania policji podczas protestu przeciwko aresztowaniu Margot, działaczki kolektywu 'Stop Bzdurom' Fot. Adam Stępień / Agencja Gazeta

No i przede wszystkim: uświadomić, że równość oznacza między innymi to, że czyjeś prawa, czyjaś wolność i bezpieczeństwo są znacznie ważniejsze od czyjejś obrazy uczuć religijnych (człowiek, którego uczucia zostały obrażone tęczową flagą, nie znajduje się bowiem w takiej opresji jak młody człowiek, którego pobiła policja; mówiąc szczerze: człowiekowi o obrażonych uczuciach religijnych NIE DZIEJE SIĘ ŻADNA KRZYWDA).

Równość ludzi ważniejsza jest także od tego, że może czujesz się nieswojo, widząc całującą się parę LGBT. OK, poczuj się nieswojo, a potem się do tego przyzwyczaj. Ja jestem na przykład heteroseksualna, a czuję się trochę nieswojo, gdy jakaś inna heteroseksualna para obmacuje się przy mnie w tramwaju (już nie wspominając o tym, jak bardzo mi się nie podoba, gdy w internecie wszędzie pojawiają się zdjęcia prezydenta Dudy obcałowującego swoją żonę).

Moje nieswojo jest moje i nikogo nie musi obchodzić. Za to nas wszystkich powinny obchodzić PRAWA WSZYSTKICH LUDZI DO TEGO, BY MOGLI BYĆ TYM, KIM CHCĄ, i kochać, kogo chcą, i nie lądować za to w areszcie. Dlatego w Marszach Równości i festiwalach Pride powinna dziś brać udział cała Polska.

*Katarzyna Tubylewicz, pisarka, kulturoznawczyni i tłumaczka literatury szwedzkiej, autorka reportaży "Moraliści. Jak Szwedzi uczą się na błędach" i "Sztokholm. Miasto, które tętni ciszą". Właśnie ukazała się jej powieść kryminalna "Bardzo zimna wiosna" opowiadająca o tym, co w Szwecji ciemne i ukryte. Tekst pochodzi z fanpejdża Katarzyny Tubylewicz
---
Piszcie: listy@wyborcza.pl

Artykuł otwarty w ramach bezpłatnego limitu

Wypróbuj prenumeratę cyfrową Wyborczej

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych,
lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej.