Ten artykuł czytasz w ramach bezpłatnego limitu

Decyzja napisania do Państwa dojrzewała we mnie od dawna. Niestety, zawsze zabrakło odwagi, kto będzie słuchał wynurzeń i czytał słowa małomiasteczkowej nauczycielki, w dodatku wyborcy PO?

Zostałam jednak sprowokowana kilkoma zdarzeniami - po pierwsze, artykułem Agnieszki Kubik (wstrząsająco prawdziwa diagnoza przegranych wyborów przez PO i Rafała Trzaskowskiego), po drugie, słowami wiceminister edukacji narodowej pani Marzeny Machałek (mojej pani minister, czyli wszystkich nauczycieli, także tych 50+ i 60+, która stwierdziła, że jeżeli ci nauczyciele, szczególnie 60+, mają jakieś obawy co do stacjonarnego nauczania w dobie COVID-19, to mają wyjście - emeryturę) oraz po ludzku po trzecie, wypowiedziami tych rozgoryczonych wyborców, którzy mieli nadzieję na normalność.

Muszę powiedzieć dobitnie: Panowie posłowie i wszyscy członkowie sztabu pana Trzaskowskiego, przegraliście te wybory na własne życzenie! Nie docierało do was, że na anty-PiS-ie wyborów nie da się już wygrać, że Polacy oczekują konkretnych propozycji, konkretnego programu. W dalszym ciągu nie wiecie, jak się żyje zwykłemu obywatelowi, a właściwie zwykłemu małomiasteczkowemu pracującemu inteligentowi czy młodemu inteligentowi wkraczającemu na rynek pracy.

Nie wiecie, jakie marzenia mają uczniowie. Nie, nie chodzi o zarabianie kasy, tylko o tolerancję, prawdomówność i wiarygodność, szczególnie w polityce, szacunek do adwersarza, a nie ciągłe, radosne wytykanie sobie błędów na antenie TV w myśl zasady - kto i komu więcej, tym lepiej. Mówią również o stabilizacji na rynku pracy, ochronie klimatu, chcą docenienia edukacji, czyli żeby dyplom szkoły wyższej coś znaczył, chcą nie wyjeżdżać za pracą i godną płacą, chcą nie czuć się niedoceniani przez pracodawcę. Marzą, by żyć inaczej niż ich rodzice, czyli nie tyrać na kilka etatów i nie padać ze zmęczenia. Chcą widzieć sens w byciu Polakiem! - to powinno dać Państwu do myślenia. Dla was to w dalszym ciągu puste hasła wyborcze, nośne, ale wciąż puste.

Zachłystujecie się, panie i panowie z PO, że głosowali na was młodzi! I co z tego, co z tym zrobicie?

Na razie jedyną propozycją z waszej strony dla nich jest propozycja wstępowania do partii, jakiejkolwiek, albo do ruchu obywatelskiego. Już nawet nie wzbudza to we mnie uśmiechu, tylko zażenowanie.

Czy w końcu się obudzicie? Gwarantuję, że za trzy lata nie będziecie mieli ponaddziesięciomilionowego poparcia, bo w dalszym ciągu nie wiecie, co z nim zrobić. Wygląda na to, że zostaliście zaskoczeni sytuacją i drapiecie się po głowach, co z tym fantem zrobić. Nie czas na teatralne gesty, np. bojkot zaprzysiężenia Prezydenta RP, nic z nich nie wynika; nie czas na urlopy i pustosłowie. Jesteście wybrańcami narodu - sami garnęliście się na listy wyborcze, pozwalaliście się wybierać, mając piękne hasła na ustach.

Tak, zaufałam wam; tak, zaufała wam moja 85-letnia mama, mój 30-letni syn prawnik. Zresztą jestem z wami od początku, na dobre i na złe... ale coraz trudniej mi was zrozumieć. Nie umiecie wykorzystać tylu głosów poparcia. Przeraża to, że nie macie na nas żadnego pomysłu ani sensownej propozycji. Nam nie wystarczy już samo słowo: dziękujemy. My nie znamy się na uprawianiu polityki, to wy macie narzędzia. Chcemy w was widzieć energię, pracę, samozaparcie, by walczyć o demokratyczną godność wszystkich obywateli, bo po to otrzymaliście od nas ten mandat.

Piszę również jako nauczycielka, nie sposób pominąć tej drobnej skazy na życiorysie. Przepraszam za sarkazm. Nie chcę wiele, proszę tylko o przywrócenie mi godności zawodu. Mnie - nauczycielce, a także moim kolegom lekarzom, prawnikom, sędziom, dziennikarzom. Zadbajcie o nas, bo nie zastanie już temu społeczeństwu żaden autorytet.

Wiem, bez autorytetów żyje się łatwiej, lecz to życie pozbawione wartości. Bez autorytetów takich pań Lichockich będzie o wiele więcej. I to my wszyscy poniesiemy za to odpowiedzialność.

Kalos kagathos! (już starożytni wierzyli, że dobro i prawda niesie za sobą piękno). Tego uczę moich uczniów. Życzę Państwu i sobie, żeby o tym nigdy nie zapomnieć.

Pewnie i tak nikt nie pochyli się nad tymi słowami. Trudno, jestem przyzwyczajona. 

Nauczycielka

Piszcie: listy@wyborcza.pl

Artykuł otwarty w ramach bezpłatnego limitu

Wypróbuj prenumeratę cyfrową Wyborczej

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych,
lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej.