Ten artykuł czytasz w ramach bezpłatnego limitu

Taki list przesłałam do Ministerstwa Edukacji Narodowej z prośbą o jasną, rzeczową odpowiedź.

Jako obywatel, rodzic, mama pilnie proszę o odpowiedź na nurtujące mnie pytania, które gnębią mnie od pewnego czasu, a po wypowiedziach pana Dariusza Piontkowskiego po prostu nie mieszczą mi się w głowie. Myślę, że nie tylko w mojej, bo w głowach wielu rodziców.

Do dziś nie ma jasnych wytycznych co do nowego roku szkolnego. Ministerstwo zapomniało również o tym, żeby przygotować wytyczne dla dzieci i przekazać je w prosty i zrozumiały sposób, wykorzystując TikToka, jak np. przy okazji wyborów.

Czy w niespełna miesiąc ministerstwo jest w stanie przystosować szkoły tak, by dzieci, nauczyciele i inni pracownicy mogli w nich czuć się bezpiecznie? Moim zdaniem to niewykonalne.

Ciągle słyszę w mediach, że w innych krajach dzieci wróciły do szkoły, ale nikt nie wspomina, jakie wytyczne je obowiązują, jak to jest zorganizowane i jakie odgórne decyzje podjęto.

Ani budynki, ani reforma szkolnictwa nie pozwalają na to, żeby u nas choć w połowie było zachowane bezpieczeństwo. Nauczyciele i dzieci nie są w stanie realizować przeładowanej podstawy programowej. Czy ktoś odpowiedzialny za tę podstawę programową wie o tym, że dzieci są przeciążone ogromną ilością materiału? Czy raczej decyzja została podjęta bez konsultacji z nauczycielami, z dyrekcją?

Rządzący nie chcą widzieć, że ogrom dzieci wpada w stany depresyjne. A nie ma kto ich leczyć!

Ministerstwo jest chyba dla nas i naszych dzieci, a nie odwrotnie? Niestety, jest tak, że my i nasze dzieci jesteśmy właśnie dla ministerstwa i płacimy za to wysoką cenę.

Dlaczego ja jako rodzic nie mam prawa zdecydować, czy moje 12-letnie dziecko puszczę do szkoły na lekcje stacjonarne, czy będę chciała wybrać nauczanie zdalne? Owszem, nie jestem wirusologiem, tak jak pan Piontkowski nie jest matką!

Gdzie sens i logika, przy 300 zakażeniach dziennie szkoły były zamknięte, teraz mamy około 700 zakażeń i szkoły zostają otwarte?

Przytoczę kilka zasad obowiązujących w Londynie, gdzie przypuszczalny plan działania i zasady sanitarne przekazano rodzicom i dzieciom już w czerwcu.

– w drzwiach zainstalowana bramka z pomiarem temperatury

– wycieraczka ze środkiem dezynfekującym

– w każdej klasie termometr bezdotykowy oraz automat z płynem dezynfekującym, aby przed wejściem do klasy dezynfekować ręce

– po każdej lekcji dezynfekowane są sale lekcyjne

– każdego dnia lekcje są z jednym nauczycielem

– klasy mają przerwy tak, by nie spotykały się na korytarzach (ma to utrzymać dystans)

– codziennie wieczorem po wyjściu dzieci ozonowany jest cały budynek

– w każdej toalecie obsługa, która po każdym dziecku dezynfekuje toaletę i pilnuje, by zostały umyte dokładnie ręce, a potem zdezynfekowane

– w klasach zachowany dystans między dziećmi albo obowiązek noszenia przyłbic

– zakaz wejścia na teren szkoły dzieci z podwyższoną temperaturą (takie dziecko czeka na rodzica w pomieszczeniu blisko wejścia. Potem pomieszczenie jest ozonowane).

Mogłabym jeszcze wymienić kilka punktów, ale myślę że te wystarczą. Czekam na odpowiedź pana Piontkowskiego, jak to będzie wyglądało u nas. Bo gdyby nasze szkoły były tak przygotowane, czułabym, że mogę tam bezpiecznie posłać swoje dziecko, ale ponieważ pozostaje mi jedynie zaufanie do mojej intuicji, uważam to za niewykonalne

Czekam więc na jasne wytyczne od państwa, nie od pani dyrektor szkoły, bo decyzja należy do naszego państwa, które już powinno mieć gotowy plan i zacząć go realizować, aby dać nam wszystkim, ale przede wszystkim dzieciom, poczucie bezpieczeństwa.

Proszę jak najszybciej odpowiedzieć na mój list.

Katarzyna Cieplińska

Nowy rok szkolny coraz bliżej, a ministerstwo wyraźnie odpowiedzialnością za bezpieczeństwo dzieci i nauczycieli chce obarczyć dyrektorów szkół i samorządy. Zresztą jak zwykle. Piszcie, im więcej głosów protestu wobec takiej postawy, tym większa szansa na jakąś reakcję resortu i szerzej – rządulisty@wyborcza.pl

Artykuł otwarty w ramach bezpłatnego limitu

Wypróbuj prenumeratę cyfrową Wyborczej

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych,
lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej.