Ten artykuł czytasz w ramach bezpłatnego limitu

To nie amerykański film. Nie jest tak, że policja może każdego zabrać z ulicy, domu, pracy i zatrzymać „na dołku”. Policja może zatrzymać osobę podejrzaną o popełnienie przestępstwa jeżeli jest obawa jej ucieczki, ukrycia się, zatarcia śladów przestępstwa lub nie można ustalić jej tożsamości (art. 244 Kodeksu postępowania karnego).

Wygląda na to, że w przypadku warszawskich aktywistek, które zawiesiły tęczowe flagi na pomnikach, takich okoliczności nie było. Przecież w internecie opublikowały film ze swojej akcji, przecież przebywały w miejscach zamieszkania lub pobytu, przecież nie utrudniały w ogóle postępowania.

Nie jest też tak, że zatrzymanego można dowolnie trzymać „na dołku” 48 godzin, bo zgodnie z art. 248 KPK zatrzymanego należy NATYCHMIAST zwolnić, gdy ustanie przyczyna zatrzymania, czyli w tym przypadku po przesłuchaniu aktywistek. Przecież przesłuchanie nie trwało 40 godzin, a tyle spędziły w izbie zatrzymań. Słowem, policja przesadziła.

Gorsze jest jednak to, że przesadziła intencjonalnie, żeby nastraszyć, żeby szykanować, żeby poddać opresji.

Jeżeli to jest w Polsce dopuszczalne, to mamy ewidentny sygnał, że stajemy się państwem policyjno-opresyjnym, czyli takim, w którym obywatel ma mniej praw, jest bezsilny wobec aparatu władzy. A powinno być na odwrót, bo obywatel w zderzeniu z władzą, która dysponuje aparatem przymusu i przemocy musi mieć praw więcej, żeby móc się przed władzą obronić. To jest fundament. 

Tradycyjnie pozostają sądy. Trzymam kciuki za wygraną w sądzie zażalenia na zasadność i prawidłowość zatrzymania (art. 246 KPK) i za wygraną odszkodowania za niewątpliwie niesłuszne zatrzymanie (art. 552 KPK). 

Bartłomiej Ciążyński -   radca prawny, wiceprzewodniczący Rady Miejskiej Wrocławia, Doradca Prezydenta Wrocławia ds. tolerancji i przeciwdziałania ksenofobii 

Piszcie: listy@wyborcza.pl

Artykuł otwarty w ramach bezpłatnego limitu

Wypróbuj prenumeratę cyfrową Wyborczej

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych,
lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej.