Ten artykuł czytasz w ramach bezpłatnego limitu

Podobnie jak wiele osób chciałbym, by wynik ostatnich wyborów był inny. Uważam, że tylko zmiana prezydenta mogła zatrzymać staczanie się naszego kraju po równi pochyłej. Niestety, wyniki wyborów wskazują, że tego hamulca nie będzie. Co dalej? Według mnie tylko walka polityczna na każdym froncie z PiS i jego modelem państwa zgodnie z zasadą, iż totalne państwo potrzebuje totalnej opozycji. Żadnej litości, żadnych rozmów, żadnego umizgiwania się.

A gdy nadejdzie taki moment (jeśli nadejdzie, bo wcale to nie jest pewne), to czyszczenie do żywej kości za pomocą wszystkich legalnych środków wszystkich tych, którzy mają na rękach współpracę z PiS, tych, którzy wzięli od nich stanowiska i kłamali w żywe oczy, że białe jest czarne, a czarne białe. Bez litości.

Nie interesuje mnie, co mają do powiedzenia zwolennicy PiS. Ja ich po prostu nie chcę słuchać, nie interesują mnie ich bogoojczyźniane, narodowe argumenty.

Ale wybiórczo przyjmuję ich zasadę: jak Kuba Bogu, tak Bóg Kubie.

Kiedyś w średniowieczu przed wyprawą na Katarów krzyżowcy zapytali jednego z biskupów, jak rozpoznać niewiernych.

Podobno odpowiedź brzmiała: zabijcie wszystkich, Bóg rozpozna swoich.

Czytaj także: Młodzi, zróbcie coś. Ja nie mam już sił i niestety, pomysłu

Piszcie: listy@wyborcza.pl

Czytaj ten tekst i setki innych dzięki prenumeracie

Wybierz prenumeratę, by czytać to, co Cię ciekawi

Wyborcza.pl to zawsze sprawdzone informacje, szczere wywiady, zaskakujące reportaże i porady ekspertów w sprawach, którymi żyjemy na co dzień. Do tego magazyny o książkach, historii i teksty z mediów europejskich. Zrezygnować możesz w każdej chwili.