Ten artykuł czytasz w ramach bezpłatnego limitu

Szanowny Pan Mateusz Morawiecki

Prezes Rady Ministrów

Rzeczpospolita Polska

Szanowny Panie Premierze,

Potępienie z Pana strony wywieszenia tęczowych flag na niektórych warszawskich pomnikach samo wymaga potępienia, ale też oświecenia tych, którzy czasem kierują się niewiedzą.

Po pierwsze, wykazuje się Pan, Panie Premierze, ogromną nieznajomością symboliki tęczy w historii kultury w ogóle, a w historii kultów religijnych i chrześcijaństwa w szczególności. Tęcza była dla starożytnych – w Grecji i Rzymie, ale też w innych regionach świata – symbolem łączącym ziemię i niebiosa, ludzi z Bogiem. A tu tkwią korzenie cywilizacji europejskiej, do której też przynależy Polska. W Księdze Rodzaju (Genesis 9:13-17) przeczytałby Pan ponadto, że to właśnie tęcza stanowi znak przymierza między Bogiem a człowiekiem. Rozpościerając tęczę na niebie jako “znak przymierza”, Bóg dokonuje przymierza z Noem, że “nigdy już nie zostanie zgładzona wodami potopu żadna istota żywa i już nigdy nie będzie potopu niszczącego ziemię”. Tym samym chroniona ma być na ziemi różnorodność, także wśród ludzi, wszystkich ludzi, bez względu na ich poglądy czy orientację, gdyż Bóg powiada, że jest to „moje przymierze, które zawarłem z wami i z wszelką istotą żywą, z każdym człowiekiem”. Swoimi słowami potępienia pokazuje Pan, Panie Premierze, że ta biblijna idea przymierza Boga z każdym człowiekiem i ochrona różnorodności jest Panu nieznana.

Po drugie, usuwając tęczę z przestrzeni publicznej, musiałby Pan usunąć mnóstwo wspaniałych dzieł religijnych, które wypełniają świątynie chrześcijańskie na całym świecie i należą do wspólnego dziedzictwa kulturowego, także Pańskiego. Wypowiadając się przeciwko tęczy, wypowiadałby się Pan za niszczeniem dzieł sztuki i dorobku ludzkości. Takie działania znamy np. z najnowszej historii Państwa Islamskiego. Mam nadzieję, że te idee i metody nie są Panu bliskie. No, chyba że faktycznie chciałby Pan usunąć tęczę całkowicie ze świata, a tym samym sprowadzić na całą ludzkość zagładę, idąc tu śladami założyciela Kościoła Jezusa Chrystusa Świętych w Dniach Ostatnich, Josepha Smitha, który głosił, że tylko w roku, kiedy tęcza się nie pojawia, ma nastąpić ponowne nadejście Chrystusa i Dzień Sądu Ostatecznego. Na szczęście unicestwienie tęczy – aby przyspieszyć nadejście Królestwa Jezusowego – pozostaje poza Pana możliwościami.

Po trzecie, nawet jeżeli zechce Pan redukować symbolikę tęczy wyłącznie do różnorodności kulturowej, tolerancji i akceptacji różnych orientacji seksualnych, to także w tym wypadku symbol tęczy powiewającej nad pomnikami, nad miejscami kultu, nad stolicą czy nad Polską jest jak najbardziej na miejscu. Tolerancja, miłość i miłosierdzie są wartościami, które aktywnie głosił Jezus i dla których zmarł na krzyżu. Już na samym początku swojego pontyfikatu Papież Franciszek, reprezentując jedną z religii światowych, powiedział, że “kluczowym jest, aby Kościół zapraszał, a nie wykluczał, aby pokazywał miłosierdzie, a nie potępienie… Jeżeli dana osoba jest gejem i poszukuje Boga oraz ma dobrą wolę, to kim ja jestem, aby to osądzać? … Problem jest wówczas, kiedy się nie ma takiej postawy. Musimy być braćmi”. Przypomnienie o braterstwie, miłości i miłosierdziu, co siłą rzeczy zakłada otwartość i tolerancję, jest obowiązkiem każdego chrześcijanina, a więc należy do kwintesencji tradycji wiary, z którą się Pan identyfikuje. Przypomnienie o tych wartościach przez symbol tęczy obecnej w przestrzeni religijnej jest wyrazem nauczania Chrystusa, o czym przypomina Papież Franciszek – także Panu, członkom i członkiniom Pana Rządu.

Nie jest więc niczym niewłaściwym, gdy nad pomnikami, w tym nad figurą Chrystusa w Warszawie, powiewa tęcza.

Wprost przeciwnie: powinna Panu przypominać o tym, że Bóg zawarł z ludzkością przymierze w imię przyszłości wolnej od zagłady (także w wyniku katastrofy klimatycznej, do której polityka Pańskiego rządu się aktywnie przyczynia) i w imię tolerancji i różnorodności, a więc w imię otwartości na różne postawy, zachowania, kultury czy orientacje seksualne.

Akt przypomnienia o tych wartościach nie jest żadną miarą aktem zbezczeszczenia czy wandalizmu, chyba że tęcza przypomina Panu boleśnie o wartościach, o których chciałby Pan zapomnieć, a które powinien Pan aktywnie chronić i wspierać jako Premier rządu polskiego, mającego reprezentować interesy wszystkich obywateli – z ich różnorodnymi poglądami, wierzeniami, orientacjami seksualnymi, postawami itp.

Powinien Pan raczej, Panie Premierze, przede wszystkim podziękować uczestnikom tej akcji za przypomnienie Panu i innym osobom o wartościach, którymi powinien się Pan kierować w życiu. Niech Pan po prostu weźmie przykład z Proroka Ezechiela (1:28), dla którego widok tęczy jest świadectwem 'chwały Pańskiej' i obecności Boga.

Panie Premierze, nie obchodzi mnie, co Pan robi w swojej sypialni, z kim i w jaki sposób. To jest Pana prywatna sprawa. Ma Pan też pełne prawo przyznawać się do własnej orientacji seksualnej, nieprawdaż? Przecież nie ukrywa Pan swojej czcigodnej Małżonki czy dzieci wstydliwie w szafie. Niech zatem Pan przyjmie, że podobne prawo przysługuje innym, bez względu na ich orientację.

Warszawa stała się w tym momencie symbolem walki o ważne wartości: otwartości, wolności, różnorodności, bez których nie przeżyjemy. Jak Pan sam powiedział, choć nie do końca chyba rozumiejąc znaczenie wypowiadanych przez siebie słów i zamierzając zawłaszczyć historię, Warszawa “ucierpiała z rąk ludzi, którzy nie tolerowali innej wizji świata niż ich własna”.

Proszę więc uznać, że są w Polsce i na świecie ludzie żyjący i myślący inaczej niż Pan, Panie Premierze. Zasługują oni na taki sam szacunek w imię różnorodności, tolerancji i wspólnego przeżycia. Pan ma swoją wizję, oni mają swoją wizję.

I to właśnie symbolem tych wartości jest tęcza – to zachwycające zjawisko atmosferyczne, które od tysiącleci inspirowało ludzi bez względu na wyznanie, styl życia, orientację taką czy inną. Chcąc nie chcąc, żyje Pan symbolicznie pod łukiem tęczy.

Zdaję sobie sprawę, że nie ma Pan odpowiedniego wykształcenia ani życiowego doświadczenia w zakresie historii religii, religioznawstwa i kulturoznawstwa, żeby w tych sprawach opiniować. Zakładam jednak, że jest Pan też człowiekiem dobrej woli i wciąż się Pan chce uczyć, podobnie jak często deklarujący chęć nauki pan Prezydent Andrzej Duda. Niniejszym więc deklaruję, że ja także w geście dobrej woli i poczuciu obowiązku krzewienia wiedzy – jako osoba zajmująca się całe życie badaniami nad religią na kilku uniwersytetach na świecie, od Tokio po Harvard – gotów jestem zorganizować specjalnie dla Pana Premiera i innych chętnych ministrów czy wiceministrów Pana Rządu specjalny kurs poświęcony wartości, jaką jest wielokulturowość, uwzględniający także symbolikę tęczy. Być może taki kurs pomoże Panu dogłębniej zrozumieć ważną rzecz: wielokulturowość jest normą w świecie, gdyż ludzkość zawsze była wielokulturowa. Wypowiadając się przeciwko wielokulturowości, promowałby Pan jej zagładę, albowiem tylko prochy na cmentarzu wyglądają tak samo i są pozbawione różnorodności. Ale pragnę wierzyć w to, że cmentarz i zagłada nie są Pana wizją przewidzianą dla Rzeczypospolitej Polskiej. Dlatego więc także na Panu, na Pana rządzie i na Pana opcji politycznej spoczywa moralny obowiązek ochrony takich wartości jak różnorodność, tolerancja i otwartość.

Będę zaszczycony, mając w szeregach moich studentów pragnących zrozumieć świat i jego złożoność także i Pana, Panie Premierze. Na naukę nigdy nie jest za późno.

Prof. dr hab. Piotr Balcerowicz - Uniwersytet Ludwika i Maksymiliana w Monachium, Uniwersytet Warszawski

Piszcie: listy@wyborcza.pl

Artykuł otwarty w ramach bezpłatnego limitu

Wypróbuj prenumeratę cyfrową Wyborczej

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych,
lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej.