Ten artykuł czytasz w ramach bezpłatnego limitu

Anita Karwowska: Minął rok od ataku na uczestników Marszu Równości w Białymstoku. W tym czasie kolejne samorządy ogłosiły się "strefami wolnymi od LGBT", a prezydent Andrzej Duda oparł swoją kampanię wyborczą na homofobii. Jak się pani w tym odnajduje?

Natasza Parzymies, reżyserka i scenarzystka serialu "Kontrola": Byłam bardzo mocno wstrząśnięta tamtym atakiem, nie tylko brutalnością, ale też społecznym przyzwoleniem na agresję. Po Białymstoku ludzie w Polsce poczuli, że gnębienie osób, które choć trochę odbiegają od „normy”, jest OK. Bo przecież nie zostały wyciągnięte żadne większe konsekwencje, a prezydent, który powinien być wzorem dla obywateli, też jakoś temat przemilczał.

Poniżej pierwszy odcinek miniserialu "Kontrola", na kanale reżyserki są pozostałe odcinki i zapowiedź "Kontroli 2"

 

Natomiast w moim odczuciu zupełnie inaczej było teraz, gdy bardzo negatywnie o osobach LGBT wypowiadali się politycy związani z partią rządzącą i wcześniej wspomniany prezydent. Ludzie poczuli, że to już przesada. Homofobia przestała być modna. Tym razem solidarność okazana atakowanym była znacznie większa niż przed rokiem.

Dlaczego wsparcia było tym razem więcej?

- Zaczęto otwarcie dzielić ludzi na lepszych i gorszych, a wiemy z historii, do czego to może prowadzić. To było przekroczenie granicy. Większość z nas bez względu na to, po której stronie barykady stoi, to poczuła. A młodych to jeszcze bardziej zmobilizowało do pójścia na wybory i zaangażowania się w politykę.

Ja sama miałam problemy na klatce, bo wywiesiłam banner wyborczy, a mojej sąsiadce nie spodobała się osoba na nim widniejąca. „Chcecie wojny, to macie wojnę”. Zapewniła nam koszmar przez kilka dni i do dzisiaj się do nas nie odzywa. Szkoda, że to wszystko w Polsce musi tak wyglądać. Że przepychanki polityków tam, na górze, dzielą przede wszystkim nie ich, lecz nas - zwykłych obywateli, sąsiadów, znajomych, rodziny…

Były to moje pierwsze wybory prezydenckie. Ich wynik mnie przygnębił, ale z drugiej strony dał mi dużo nadziei, że było bardzo blisko, co znaczy, że są w Polsce miliony ludzi podzielających te same wartości co ja. Dzięki temu mocno wierzę, że będzie lepiej, właśnie dzięki pokoleniu młodych Polaków, którzy nie godzą się na dzielenie nas i wartościowanie. Wśród młodych ludzi oczywiście nie brakuje homofobów czy rasistów, ale mam wrażenie, że po tych wyborach wśród młodych nie ma przyzwolenia na mowę nienawiści i podziały.

Natalia (Ada Chlebicka) i Majka (Ewelina Pankowska) w serialu 'Kontrola'Natalia (Ada Chlebicka) i Majka (Ewelina Pankowska) w serialu 'Kontrola' Fot. Filip Pasternak

Nadzieję daje mi również to, że mieliśmy kandydata, który budował swoją kampanię na tym, że nie można nikogo dyskryminować i każdego trzeba traktować z szacunkiem. Szukać wspólnego języka i rozmawiać, a nie dzielić. Rafał Trzaskowski powiedział coś bardzo prostego, ale jak widać, miliony Polaków tego właśnie bardzo potrzebowało. Dał im wszystkim nadzieję na lepszą Polskę. Dawno tego nie było.

Jesteśmy najbardziej homofobicznym narodem w Europie. Dlaczego tak wielu Polaków ulega tej mowie nienawiści?

- Olbrzymią rolę odgrywają w tym media rządowe. Myślę, że wiele osób w Polsce nie ma pojęcia o tym, jak żyją osoby LGBT, bo jedyny obraz, jaki znają, to ten pokazywany przez telewizję publiczną, który ma niewiele wspólnego z rzeczywistością. Poglądy poglądami, ale zakłamywanie rzeczywistości i ranienie ludzi to już naprawdę przesada.

Zawsze jak dostaję pytanie o homofobię w Polsce, to przypominam, że nasza „Kontrola” powstała tylko i wyłącznie dzięki życzliwości bardzo dużej grupy ludzi z całej Polski. Ludzi o różnych poglądach i przekonaniach. Wszyscy daliśmy radę się dogadać, więc naprawdę jest nadzieja na lepsze jutro!

A co sądzi pani o tym, jak tematykę osób LGBT podejmują media liberalne?

- Jestem bardzo liberalna i takie media są mi bliskie, ale czasem odnoszę wrażenie, że jest w tym za dużo sensacji czy histerii. Więcej zyskalibyśmy dla tej sprawy, gdybyśmy podchodzili do tematu osób LGBT subtelniej, normalniej. Szczególnie że, niestety, już sam skrót LGBT wywołuje u niektórych skrajnie złe reakcje i nawet nie zagłębiają się w temat, tylko od razu hejtują.

Miałam takie podejście podczas robienia „Kontroli" i to do widzów trafiło. Szczególnie do widzów, którzy są negatywnie nastawieni do środowiska LGBT. „Kontrola” była dla nich pewnego rodzaju otwieraczem oczu. Zobaczyli, że w miłości dwóch osób nie ma nic z polityki.

Serial podbił świat. Czy wyjedzie pani z Polski?

- Na razie nie mam planów wyjazdu, choć liczę na to, że w przyszłości będę robić filmy również za granicą. W Polsce jest teraz o co walczyć, co pokazywać i jest co zmieniać. Będę to robić swoją twórczością. Pracuję obecnie nad kilkoma rzeczami, "Kontrola 2" jest jedną z nich, ale na razie nic więcej nie mogę powiedzieć. Mam nadzieję, że będzie gotowa jak najszybciej, bo po tym, co zobaczyliśmy w ostatnich miesiącach, jest to ludziom bardzo potrzebne. Ku pokrzepieniu serc, bo ja naprawdę wierzę, że damy radę i będzie tylko lepiej.
---
Piszcie: listy@wyborcza.pl

Artykuł otwarty w ramach bezpłatnego limitu

Wypróbuj prenumeratę cyfrową Wyborczej

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych,
lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej.