Ten artykuł czytasz w ramach bezpłatnego limitu

9 sierpnia mają się odbyć na Białorusi wybory prezydenckie. Media państwowe, podobnie jak w Polsce, są w 100 proc. zawłaszczone przez rządzących i bezwzględnie wykorzystywane do propagandy na rzecz jednego kandydata, w przypadku Białorusi jest to rządzący od 26 lat Łukaszenka. Po obejrzeniu jednego wydania magazynu informacyjnego państwowej telewizji Biełaruś 1 znajduję lustrzane odbicie sposobu działania państwowej propagandy przed wyborami prezydenckimi w Polsce i na Białorusi.

A konkretnie:

1. Przeznaczanie dużej części programów informacyjnych na lukrowane ukazywanie jednego kandydata (Łukaszenka, Duda). Wizyty gospodarskie, „spontaniczne” spotkania z wyborcami, podkreślanie zasług, wychwalanie znakomitej sytuacji w kraju (na Białorusi, w Polsce), która to sytuacja jest zasługą jednego kandydata (Łukaszenki, Dudy).

2. Wspomaganie jednego kandydata (Łukaszenka, Duda) przez członków rządu, otwieranie nowych obiektów ze wskazywaniem na sprawczą rolę kandydata (Łukaszenki, Dudy).

3. Straszenie kontrkandydatami (Łukaszenki, Dudy) i ich zohydzanie w oczach opinii publicznej, przedstawianie ich jako zagrożenia dla stabilności i spokoju.

4. Wskazywanie obcych wpływów w działalności kontrkandydatów (Łukaszenki, Dudy), obowiązkowo inspirowanych i sterowanych z zagranicy przez wrogie siły.

5. Przedstawianie sytuacji po ewentualnym zwycięstwie kontrkandydatów (Łukaszenki, Dudy) jako katastrofy dla kraju.

6. Obietnice świetlanej przyszłości, jeśli prezydentura pozostanie w rękach jednego kandydata (Łukaszenki, Dudy).

7. Straszenie Majdanem (na Białorusi, w Polsce), do którego dążą kontrkandydaci i związana z nimi opozycja.

8. Pokazywanie kraju (Białorusi, Polski) jako oazy dobrobytu i spokoju, w kontraście do niespokojnej sytuacji (zamieszki, problemy ekonomiczne) w innych krajach.

Na Białorusi, jak wcześniej w Polsce w przypadku lipcowych wyborów, państwowa propaganda ma odstręczyć wyborców od głosowania na innych kandydatów i napędzić głosy konkretnemu kandydatowi. W ten sposób wypacza się wynik wyborów, pozbawiając wyborcę obiektywnej informacji o wszystkich kandydatach.

---
Piszcie: listy@wyborcza.pl

Artykuł otwarty w ramach bezpłatnego limitu

Wypróbuj prenumeratę cyfrową Wyborczej

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych,
lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej.