Ten artykuł czytasz w ramach bezpłatnego limitu

Wysyłajcie nam też swoje zdjęcia i opowieści o poniemieckich (ale nie tylko) zabytkach, o które warto dbać. Piszcie: listy@wyborcza.pl

Prezes Rady Ministrów

Pan Mateusz Morawiecki

Minister Kultury i Dziedzictwa Narodowego

Pan prof. Piotr Gliński

Szanowny Panie Premierze!

Szanowny Panie Ministrze!

Jestem głęboko wstrząśnięty wypowiedziami pana ministra Lewandowskiego [Paweł Lewandowski - wiceminister kultury] i pana dyrektora Śmigulskiego [Radosław Aleksander Śmigulski –  dyrektor Polskiego Instytutu Sztuki Filmowej].

Jedno to stopień ich prymitywizmu. Te dwie wypowiedzi potwierdzają regułę, że w Polsce nie mamy za grosz kultury technicznej. To dlatego przez ostatnie 30 lat większość zabytków techniki przestała istnieć.

Drugie to ciągłe traktowanie Dolnego Śląska jako ziem wyzyskanych, w kategorii ziem podbitych, które należy ogołocić do cna. I niszczenie wszystkiego, co poniemieckie. Czyli niczyje, złe, które można unicestwić.

Ministerstwo Kultury i Dziedzictwa Narodowego oraz Polski Instytut Sztuki Filmowej od marca kłamią w sprawie mostu i łamią prawo, nie udostępniając dokumentów (informacji publicznej).

Przeraża mnie, że człowiek, który ma odpowiadać za sztukę filmową, w ogóle dopuszcza myśl o zniszczeniu zabytku. Tymczasem pan Śmigulski bierze udział w zbrodni na polskim i europejskim dziedzictwie historycznym. Bo tym będzie zniszczenie 111-letniego mostu.

Nie jest prawdą, że do uruchomienia linii kolejowej z mostem w Pilchowicach trzeba zburzyć most. Obecnie trwa rewitalizacja linii kolejowej ze Świdnicy do Jedliny-Zdrój, gdzie pociągi nie jeździły ponad 20 lat. Nikt nie wyburza równie starych mostów. Po wypiaskowaniu i zabezpieczeniu antykorozyjnym oraz pomalowaniu posłużą drugie 100 lat. Przypomnę, że ostatni pociąg po moście w Pilchowicach przejechał w 2017 roku. Dobry stan mostu potwierdzają dokumenty PKP PLK SA. Teraz dorabia się ideologię, aby uzasadnić zbrodnicze zamiary grupy zainteresowanych finansowo osób.

Czym więc panowie Śmigulski i Lewandowski (zaznaczam, że nie jest to mój krewny!!!) różnią się od talibów i terrorystów z Państwa Islamskiego niszczących zabytki?

Wysadzenie posągów Buddy w Bamianie (2001 r.) i wysadzenie mostu w Pilchowicach to będzie ten sam ciężar gatunkowy zbrodni na dziedzictwie kulturowym, na zabytkach.

Co będzie następne? Wilanów? Łazienki? A może zamek na Wawelu? Belweder? Czy Pałac Prezydencki? Przecież je również można "zrewitalizować" poprzez wyburzenie. Po co nam zabytki? Przecież możemy mieć ich rekonstrukcje. A do tego panowie Śmigulski i Lewandowski mogą mieć "sweet focie" z Tomem Cruise'em.

Bardziej szokujące od wypowiedzi pana Śmigulskiego są słowa ministra Lewandowskiego, rzekomo odpowiedzialnego za kulturę i nasze dziedzictwo, za zabytki.

Co na to koleżanka pana ministra, pani Magdalena Gawin, czyli generalny konserwator zabytków? Bardzo chciałbym poznać jej stanowisko. Usłyszeć jej komentarz, a najlepiej, że zdecydowanie się od tego wszystkiego odcina.

Pan minister mówi dla Wirtualnej Polski:

"Ja bym się nie fiksował, że to jest zabytek. Nie każda stara rzecz jest zabytkiem. Wyraźnie jest napisane w ustawie, że zabytkiem jest tylko to, co ma wartość społeczną, artystyczną bądź naukową. W sztuce i kulturze ta wartość powstaje tylko wtedy, jeśli jest relacja między obiektem kultury a człowiekiem. Jeśli więc obiekt jest nieużytkowany, niedostępny, to nie ma takiej wartości. Więc to nie jest zabytek".

oraz:

"Relikt postindustrialny. Stoi zrujnowany, nieużywany, nikt nie cieszy tym oka. To nie ma wartości ani artystycznej, ani naukowej, ani społecznej". 

To interesujące stwierdzenie pana ministra. Ciekawe, dlaczego w takim razie to samo Ministerstwo Kultury i Dziedzictwa Narodowego z uporem godnym lepszej sprawy twierdzi, że wraki pojazdów pancernych są zabytkami, przy czym w żaden sposób urzędnicy i muzealnicy nie są nimi realnie zainteresowani, a wręcz pozwalają na ich rozkradanie.

Jednocześnie ściga się jak najgorszych bandytów prawdziwych obrońców zabytków, pasjonatów, czyli poszukiwaczy. Gdzie jest granica szaleństwa?

Zwracam uwagę, że polski kodeks karny uznaje działania panów Śmigulskiego i Lewandowskiego (przygotowania do zniszczenia zabytku - art. 16 kk) za przestępstwo. Podobnie ich kłamstwa (poświadczenie nieprawdy - art. 271 kk).

Kiedy więc zareaguje prokuratura?

Oczekiwałbym zdecydowanej reakcji premiera Morawieckiego (przypomnę, że rząd PiS miał budować mosty, a nie je burzyć) i samego ministra kultury pana prof. Glińskiego, a w konsekwencji niezwłocznego odwołania pana Śmigulskiego i pana Lewandowskiego z pełnionych funkcji.

Piotr Lewandowski - prezes zarządu fundacji Thesaurus

Czekamy na kolejne głosy. Uratujmy ten most. Wysyłajcie nam też swoje zdjęcia poniemieckich (ale nie tylko) zabytków, o które warto dbać. Piszcie: listy@wyborcza.pl

Artykuł otwarty w ramach bezpłatnego limitu

Wypróbuj prenumeratę cyfrową Wyborczej

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych,
lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej.