Ten artykuł czytasz w ramach bezpłatnego limitu

Upolitycznienie Krajowej Rady Sądownictwa przez władzę przychylną prezydentowi Andrzejowi Dudzie, niekonstytucyjne nowele prawa wyborczego przy udziale prezydenta, nieregulaminowy pierwszy prezes Sądu Najwyższego mianowany wbrew woli Zgromadzenia Ogólnego sędziów SN, podejrzani neosędziowie powołani przez prezydenta, którzy oceniają teraz ważność reelekcji Andrzeja Dudy... Te wybory były nieważne, zanim się zaczęły.

Podróbka państwa prawa

Nie trzeba fałszować głosów, jeżeli wcześniej sfałszowano ustrój. Sfałszowanie ustroju polega na tym, że instytucje państwa praworządnego, o których mówi polska konstytucja, zastąpiono podróbkami. Podróbką Trybunału Konstytucyjnego, Krajowej Rady Sądownictwa, pierwszego prezesa Sądu Najwyższego, sędziów, których ustrojowy status nie jest rozstrzygnięty, Sądu Najwyższego, w którym działają sędziowie „podejrzani” o brak niezależności, podróbką wyborów prezydenckich zarządzonych bez podstawy prawnej i tak dalej.

Przyjrzyjmy się sytuacji w Sądzie Najwyższym. Stwierdzaniem ważności wyboru prezydenta zajmują się sędziowie powołani na swoje stanowiska po rekomendacji nowej Krajowej Rady Sądownictwa niespełniającej cech organu konstytucyjnego (zbyt duża liczba członków Rady została obsadzona przez polityków sprzecznie z konstytucją). Prezydent powoływał sędziów zatwierdzonych przez tego typu „Radę”. Nie działał więc „na wniosek” Krajowej Rady Sądownictwa opisanej w konstytucji, co oznacza, że ustrojowy status sędziów wyłonionych w tej nieprawidłowej procedurze, bez wniosku uprawnionego organu, budzi wątpliwości prawne. Ustrojowy status wskazanych osób jest już badany w postępowaniach toczących się przed Sądem Najwyższym i Trybunałem Sprawiedliwości Unii Europejskiej.

Zgodnie z uchwałą połączonych Izb Sądu Najwyższego z 23 stycznia 2020 r., jeżeli w skład sądu wchodzi neosędzia z nadania upolitycznionej Krajowej Rady Sądownictwa, to sąd taki jest sprzeczny z przepisami prawa lub nienależycie obsadzony. Sąd taki jest podróbką sądu, co odbiera obywatelowi prawo do rozpoznania sprawy przez sąd niezależny, bezstronny i niezawisły.

Dlatego neosędziowie powinni powstrzymać się od orzekania, by nie pogłębiać chaosu prawnego wygenerowanego przez konsekwentne działania władzy politycznej, zmierzającej do uzależnienia od siebie sądownictwa w Polsce.

Sprawa polityczna

Styczniowa uchwała połączonych Izb wiąże wszystkie składy Sądu Najwyższego w sprawach cywilnych czy karnych. Sytuacja faktyczna i prawna, w jakiej sędziowie Sądu Najwyższego wydali pamiętną uchwałę, dowodzi, że nowi sędziowie powinni wyłączyć się z udziału w stwierdzaniu ważności wyboru Prezydenta RP.

Sędziowie Sądu Najwyższego z nadania neo-KRS muszą powstrzymać się od orzekania w jednostkowej sprawie cywilnej czy karnej, ponieważ nie mogą stworzyć sądu wolnego od wątpliwości co do niezależności od władzy politycznej. Nie mogą rozpatrywać takiej sprawy jako bezstronny sąd, zgodnie ze standardem konstytucyjnym i przepisami wiążących nas konwencji. Są zawsze podejrzani.

Jeżeli neosędziowie nie mogą orzekać w „zwykłej” sprawie karnej czy cywilnej, która nie wpływa przecież na funkcjonowanie całego państwa, to tym bardziej nie mogą decydować o sprawie stricte politycznej, jaką jest zatwierdzanie personalnego wyboru konkretnego polityka na urząd Prezydenta RP.

Stwierdzanie ważności wyboru prezydenta to sprawa na politycznym ostrzu noża. Nie może decydować o tym grupa sędziów systemowo podejrzanych o brak niezależności i bezstronności. Każdy z nich z własnej inicjatywy, w imię odpowiedzialności za państwo prawa, powinien wyłączyć się z udziału w sprawie.

Stwierdzenie ważności wyboru prezydenta to zadanie dla prawidłowo obsadzonych sędziów Sądu Najwyższego, powoływanych w różnych okresach historii przez prezydentów wywodzących się z różnych opcji politycznych. Sędziów takich jest pod dostatkiem, by sprawnie rozpatrzyli liczne protesty wyborcze i wydali werdykt cieszący się społecznym zaufaniem.

Wyłącznie Sąd Najwyższy

Zgodnie z art. 129 konstytucji „ważność wyboru Prezydenta Rzeczypospolitej stwierdza Sąd Najwyższy”. Przepis ten przesądza, że ważności wyborów Prezydenta nie stwierdza jakikolwiek organ władzy publicznej, ale właśnie Sąd Najwyższy. SĄD w składzie zgodnym z przepisami prawa, krystalicznie niezależny od polityków, dający gwarancję bezstronnej oceny sytuacji, a nie „sąd” tylko z nazwy.

Sąd z sędziami z nadania niekonstytucyjnej neo-KRS nie spełnia tych standardów. Dotyczy to wszystkich sędziów z Izby Kontroli Nadzwyczajnej i Spraw Publicznych, którzy zostali sędziami w niekonstytucyjnej procedurze z wniosku nieuprawnionej KRS. Nie są „Sądem” Najwyższym, dlatego nie wolno im decydować o ważności wyborów.

Wszystko wskazuje jednak na to, że czeka nas kolejna podróbka: stwierdzenie ważności wyboru Prezydenta RP przez „Sąd” Najwyższy jedynie z nazwy. A decyzji tej nie da się już zakwestionować przed jakimś innym sądem.

Ta decyzja doprowadzi do ogromnego chaosu prawnego, gdyż w jej wyniku status prezydenta nie będzie rozstrzygnięty: ważności wyboru nie zatwierdzi uprawniony, konstytucyjny organ władzy sądowniczej.

Nie ma natomiast wątpliwości, że wybór prezydenta dokonał się w wyborach, jakich nie zna polska konstytucja. W wyborach zarządzonych bez podstawy prawnej i w niekonstytucyjnym terminie, z naruszeniem art. 128 ust. 2 konstytucji. Takie wybory nie mogą być ważne, niezależnie od tego, kto zdobył najwięcej głosów.

Dr Mikołaj Małeckiadiunkt w Katedrze Prawa Karnego Uniwersytetu Jagiellońskiego, prezes Krakowskiego Instytutu Prawa Karnego, autor bloga Dogmaty Karnisty

Piszcie: listy@wyborcza.pl

Artykuł otwarty w ramach bezpłatnego limitu

Wypróbuj prenumeratę cyfrową Wyborczej

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych,
lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej.