Ten artykuł czytasz w ramach bezpłatnego limitu

Marsz Milczenia’44 odbędzie się 1 sierpnia mimo trudnej sytuacji epidemiologicznej. Po pierwsze: wydarzenie już na stałe wpisało się na listę obchodów rocznicy Powstania Warszawskiego, a po drugie – jest odpowiedzią na nacjonalistyczne okrzyki płynące z różnych stron kraju.

- Nasza pamięć nie krzyczy – tłumaczy organizator marszu, Robert Hojda z Komitetu Społecznego MM’44 . - Bohaterom należy się nasza zaduma, a nie flary czy coraz głośniejsze nacjonalistyczne hasła ostatnio słyszane na przykład w Katowicach. Cichy hołd przyciąga na marsz wielu młodych i tych starszych, którzy pomagają nam w organizacji wydarzenia.

- Chcę w skupieniu pomyśleć o wartościach, za które powstańcy oddali życie. Wartościach tak ważnych w dzisiejszym świecie jak wolność, szacunek do drugiego człowieka, każdego człowieka. Tego uczę też moje dzieci

- mówi Magdalena Górska, aktorka, która po raz pierwszy dołączy do Marszu.

- Urodziłam się w Warszawie, na Mokotowie. Mój nieżyjący już dziadek miał w czasie powstania kilka lat. Opowiadał mi, jak szedł do Piaseczna piechotą po ziemniaki. Mama mojego męża urodziła się pod koniec lipca ‘44 roku. Cudem ocalała, ukrywana w kołysce z prześcieradła w piwnicy na ulicy Pańskiej. Warszawa jest częścią mnie, częścią historii mojej rodziny. Tu urodziły się moje córki. Dlatego idę na Marsz Milczenia.

Zuza Gaińska, aktorka teatralna, serialowa i filmowa pracuje obecnie m.in. z młodzieżą. Wielu młodych na prośbę Komitetu MM’44 nakręciło filmy zapraszające na wydarzenie. - Mój dziadek Zbyszek, był w wieku moich uczniów, gdy wybuchło powstanie. Jako harcerz z Szarych Szeregów wcześniej przeszedł przeszkolenie wojskowe. Prababcia Eugenia wywiozła go sto kilometrów od Warszawy, żeby go chronić. Dzień i noc kamieniem go pilnowała, nie pozwoliła mu się ruszyć choćby na krok ze wsi. A przez cały sierpień z odległości stu kilometrów od Warszawy widzieli łunę płonącego miasta... Sto kilometrów! Jakoś tak plastycznie widzę tę łunę i czuję, co oni czuli... - mówi aktorka.

Organizatorzy podkreślają, że marsz ma przypomnieć wszystkich mieszkańców stolicy: tych z bronią i cywili, tych żyjących, i tych, którzy odeszli na wieczną wartę.

- Przywołamy pamięć mieszkańców stolicy broniących wolności ramię w ramię bez względu na poglądy polityczne, wyznanie, pochodzenie, preferencje seksualne, kolor skóry

– dodaje Hojda.

Komitet Społeczny MM’44 na co dzień działa m.in. na rzecz podopiecznych Domu Wsparcia Powstańców Warszawy (Nowolipie 22). - Spotykamy się z nimi i pomagamy w życiu codziennym. W czasie pandemii codziennie dowożę im obiady i maseczki, sprawdzam samopoczucie, ale przede wszystkim – słucham ich – mówi Robert Hojda.

- Wiele osób starszych i schorowanych, którzy w zeszłym roku i kilka lat wcześniej byli na marszu, tym razem się nie pojawi. Nasi podopieczni zostaną w domach, dlatego tak ważne jest, aby „zastąpili” ich młodzi. O to też prosi Wanda Traczyk-Stawska ps. „Pączek”, która jest honorowym członkiem naszego komitetu.

Organizatorzy MM’44 zachęcają w tym roku uczestników, aby wzięli na marsz zdjęcia rodziców czy dziadków – świadków powstania, mieszkańców stolicy, którzy z bronią ruszyli do boju 1 sierpnia, zginęli w czasie Powstania Warszawskiego, pomagali walczącym, jako cywile przeżywali piekło w sierpniowe i wrześniowe dni i opuszczali zgliszcza, aby potem z ruin wybudować miasto.

Zbiórka - 1 sierpnia o 16.45. Trasa: od „pomnika-pułapki” przy ul. Kilińskiego 1 na Starówce do jednej z niewielu już ocalałych kamienic przy ul. Waliców 14 pamiętających getto żydowskie.

Więcej informacji

#MarszMilczenia44 #MM44

Czytaj ten tekst i setki innych dzięki prenumeracie

Wybierz prenumeratę, by czytać to, co Cię ciekawi

Wyborcza.pl to zawsze sprawdzone informacje, szczere wywiady, zaskakujące reportaże i porady ekspertów w sprawach, którymi żyjemy na co dzień. Do tego magazyny o książkach, historii i teksty z mediów europejskich. Zrezygnować możesz w każdej chwili.