Nie lubię słowa ofiara, bo przykleiło się do mnie od dnia, w którym pojawiłam się na świecie, to piętno i bagaż towarzyszy mi całe życie. Przyrosło.
Ten artykuł czytasz w ramach bezpłatnego limitu

W piątek odbyły się protesty przeciw wycofaniu się polskiego rządu z konwencji zwanej stambulską (bo w Stambule podpisano ten ważny dokument), o ochronie praw człowieka. O ochronie praw ofiar.

Nie lubię tego słowa, ofiara, bo przykleiło się do mnie od dnia, w którym pojawiłam się na świecie, to piętno i bagaż towarzyszy mi całe życie. Przyrosło.

To „coś”, czego się nie wybiera, na co nie ma się wpływu, bo nie wybiera się ani statusu społecznego, ani rodziny, ani ludzi, którzy rodzicami się zwą. Jak gra w ruletkę, o „wygranej” bezpiecznej, przytulnej bańce decyduje los. Cokolwiek to znaczy, nikt z nas nie wie, jaki stanie się jego udziałem.

Nie będę przed wami robić niczego w stylu coming out, bo ani nie jestem gotowa, może też nigdy nie będę, ani też nie chcę. Skala doświadczeń jest tak duża, że mogłabym nimi obdarować, oddać je jak niechcianą rzecz, gdyby się tylko dało, porzucić.

Mam za sobą doświadczenia wszystkich form przemocy.

Począwszy od przemocy wobec dzieci, przemocy seksualnej, molestowania, po przemoc psychiczną, finansową i przemoc instytucjonalną. Wszystkich form doświadczałam przez lata.

Dlatego nie mam „wylane” i nigdy mieć nie będę i nie potrafię. Życie boleśnie mnie uwrażliwiło na niesprawiedliwość świata, na nierówność, nieakceptację i na ból, nie tylko fizyczny, ale ten w istocie najokrutniejszy, przeszywający na wskroś wszystkie ścięgna, każdą tkankę, każdy obszar mózgu.

Wielokrotnie przy różnego typu spotkaniach z ludźmi, czy też będąc uczestniczką protestów w Polsce, pojawia się pytanie o moje zaangażowanie aktywistyczne. Dlaczego to robię, skoro mogłabym wieść spokojne życie w Berlinie. Otóż nie mogę. Nie mogę z wielu względów. Pierwszym jest, że jako małe dziecko przejęłam rolę dorosłego rodzica, a opiekę kontynuuję po dziś. Jestem związana z tym krajem, od którego uciekłam. Który nie zapewnił mi ochrony jako małemu człowiekowi, dorastającej dziewczynie, a w końcu matce. Zawiedli wszyscy. Boleśnie zawiedli najbliżsi. Zawiodły instytucje i ludzie, którzy winni byli widzieć.

Stereotypowo.

Nikt nie widział, nikt nie słyszał. A ja żyłam, dorastałam w poczuciu przeogromnego osamotnienia.

W pewnym etapie mojego życia aktywizm był kołem ratunkowym. Krokiem ku dalszej egzystencji. To w nim odnalazłam dalszą chęć życia, ale też przeogromną chęć wpływu na zmiany zachodzące w tym kraju.

Aktywizm stał się światełkiem w tunelu, które daje nadzieję na lepsze życie dla wszystkich. Dał mi poczucie sprawczości.

Moje życie jest i długo będzie podzielone między Berlinem a Warszawą. Między krajem socjalnie opiekuńczym, a krajem niewydolnym socjalnie, który to ja sama, jak i wielu mi podobnych Polaków, wyręczam finansowo z obowiązku zapewnienia należytej opieki emerytom czy rencistom. Dzięki wsparciu finansowemu nasi bliscy, starsi rodzice czy osoby, którymi się opiekujemy, mogą opłacić czynsz, wykupić niezbędne leki czy zrobić nierefundowane przez NFZ potrzebne i niezbędne badania.

Choć z trwogą patrzę na poczynania obecnego rządu, na zawłaszczanie każdej przestrzeni przez wszędobylską, sączącą się nienawiść, to jednak dostrzegam, jak przez lata, stopniowo, zmienia się świadomość społeczeństwa.

Tematy, które były tematami tabu w okresie mojego dzieciństwa i dorastania, stają się tematami debaty publicznej. Jak się zmieniają i ewoluują instytucje, które działają na rzecz społeczeństwa. Na rzecz ludzi wykluczonych, kobiet i dzieci doświadczonych przemocą. Osób obciążonych chorobą psychiczną, niepełnosprawnością, czy też osób LGBT+ .

I ja chcę mieć wpływ na te zmiany.

Jesteśmy na początku drogi. Oczywiście dostrzegam niedoskonałość prawa na wielu płaszczyznach w kwestii ochrony osób najsłabszych, kobiet i dzieci. Dostrzegam też przeogromną chęć społeczeństwa do wzięcia udziału w kształtowaniu zmian ku społeczeństwu demokratycznemu. Dla mnie osobiście znaczy to bardzo wiele i pomaga żyć dalej. Ponoszę też, jak wiele moich aktywistycznych koleżanek, konsekwencje.

Nikt nie mówił, że będzie łatwo, a ja przezwyciężyłam już bardzo wiele trudności.

Czasem zastanawiam się, jak to się stało, że idąc przez życie, upadając i podnosząc się, wciąż odnajdywałam w sobie siłę. Zachowałam i pielęgnuję wrażliwość, upór i nadal niegasnący bunt wobec cierpienia innych.

Jestem niepoprawną marzycielką, bo tylko dzięki moim małym marzeniom mogłam egzystować w dzieciństwie. Jestem niepoprawną idealistką, bo dzięki moim ideałom wierzę głęboko w to, co robię, w co się angażuję i czemu poświęcam swój czas. Chcę, by Polska była krajem bezpiecznym i tolerancyjnym dla wszystkich bez wyjątków. Chcę, by mój kraj należycie zadbał o życie tych, które jeśli tylko zechcą, mogą powołać do życia kolejne życie, które z natury są wrażliwe, empatyczne, dobre, pełne miłości, a przy tym też niezmiernie wytrwałe i waleczne.

Wciąż myślę o tych wszystkich kobietach, dzieciach, dziewczynach, którym się nie „udało” i dziś ich nie ma pośród nas.

Ja jestem. Ja żyję. Ja jestem im to winna.

Nigdy nie będę miała wylane.

Twoje życie jest warte każdej sekundy tego świata

Wyposażyli ją na drogę.

W tekturową walizkę spakowali, odprasowaną niepewność.

Dorzucili w kostkę złożony brak wiary.

Przypieczętowali nalepką ofiarą.

Dźwigając swój posag wyruszyła w drogę.

Przewodnikiem była jej siła.

Dedykuję wszystkim tym, którym nie pozwolono dzieckiem być.

Wszystkim tym, którym nie pozwolono dzieckiem być,

życzę odnalezienia go w sobie.

Wszystkim, których dzieciństwo nie było beztroskie

życzę każdego dnia bez trosk.

Jeśli mówili Ci, że żyjesz na pokaranie

- nie wierz im!

Jeśli nie dostałeś miłości

- odnajdź ją w sobie.

Jeśli mówili Ci żeś nic nie wart

- nie wierz im!!!

Twoje życie jest warte każdej sekundy tego świata.

Każdego słonecznego promienia,

każdej wschodzącej tęczy.

Bez Ciebie świat nie wart jest istnienia!

Wszystko, co posiadasz, każde doświadczenie jest Twoją mądrością.

Jeśli wrzucili w Ciebie złe słowa i czyny

- otrzep je jak pył marny.

Pokochaj dziecko, które jest w Tobie.

Daj mu to wszystko, czego Ci nie dano.

Zbuduj swój świat i pomaluj miłością, tęczą, słońcem, kwiatem.

Bądź jak wielobarwny motyl.

Bądź wrażliwy i uważny.

Bądź dumny i silny jak skała.

Bądź jak piórko niesione podmuchem wiatru przez życie.

Płyń przez morze i kołysz się na falach.

Patrz w świetlisty horyzont.

W pełne piersi nabieraj powietrza.

I nie bój się! Nigdy więcej się nie bój!

Jeśli doświadczyłeś "wszystkiego"

- przetrwasz WSZYSTKO!

Wierz sobie!

Bądź dzieckiem, któremu nie pozwolono być.

Bądź nim kiedy tylko zapragniesz

- potrafisz!

Szczęście to Twoje istnienie tu i teraz.

Bez Ciebie świat nie byłby nic wart!

Alicja

Czekamy na Wasze listy, wyznania, historie. One mogą pomóc innym kobietom. listy@wyborcza.pl

icon/Bell Czytaj ten tekst i setki innych dzięki prenumeracie
Wybierz prenumeratę, by czytać to, co Cię ciekawi
Wyborcza.pl to zawsze sprawdzone informacje, szczere wywiady, zaskakujące reportaże i porady ekspertów w sprawach, którymi żyjemy na co dzień. Do tego magazyny o książkach, historii i teksty z mediów europejskich.
Więcej
    Komentarze
    Zaloguj się
    Chcesz dołączyć do dyskusji? Zostań naszym prenumeratorem
    Kiedyś zapytał się mnie jakiś katolik-patriota czemu o Polsce mówię "ten kraj". Widzę że nie jestem w tym sam.
    już oceniałe(a)ś
    21
    0
    Tak, w tym kraju ludzie są tacy, że nie zaszokowalo ich traktowanie osób niepełnosprawnych i ich matek w Sejmie i cały późniejszy ciąg obrzydliwych zachowań.
    już oceniałe(a)ś
    19
    0
    Przepiękny wiersz!!!
    już oceniałe(a)ś
    10
    0