Nadal przestępstwa przeciwko rodzinie, czyli znęcanie się fizyczne, psychiczne, ekonomiczne i seksualne, są traktowane przez organy ścigania jako sprawy tzw. rodzinne. Nadal jest przyzwolenie społeczne na przemoc i instrumentalne traktowanie kobiet - pisze mec. Danuta Wawrowska, radczyni prawna ze Słupska i radna Sejmiku Województwa Pomorskiego.
Ten artykuł czytasz w ramach bezpłatnego limitu

- Dlaczego warto przyjść dziś protestować w obronie Konwencji Antyprzemocowej? - pisze mec. Danuta Wawrowska, radczyni prawna ze Słupska i radna Sejmiku Województwa Pomorskiego.

Przez ponad 25 lat mojej praktyki zawodowej niezmiennie zajmuję się pomocą prawną osobom pokrzywdzonym w wyniku przemocy domowej. W 99 proc. były to kobiety. Dlaczego!

Bo pomimo wielu zmian legislacyjnych cały czas brakuje skutecznych mechanizmów i narzędzi prawnych chroniących członków rodziny przed przemocą.

Fot. Michał Ryniak / Agencja Wyborcza.pl



Bo w końcu jestem to winna wszystkim ofiarom, którym nie mogłam skutecznie pomóc.

Do dziś wspomnienie wyrafinowanych metod działania oprawców tych kobiet wywołuje u mnie ciarki na plecach.

Nie mogę zapomnieć sprawy, którą prowadziłam jako prokuratorka, w której ofiara przemocy została zamordowana siekierą na oczach dzieci chwilę po wyjściu z prokuratury.

Dzień wcześniej uciekła z dwójką kilkuletnich dzieci z domu od awanturującego się pijanego męża. Noc spędziła w budynku prokuratury wpuszczona przez ochroniarza.

Nie mogę również zapomnieć sprawy pani Ewy, której mąż, ogólnie szanowany obywatel zajmujący prestiżowe stanowisko zawodowe, znęcał się nad nią, stosując niezwykle wyrafinowane metody. Ten szanowany przez sąsiadów mężczyzna, praktykujący katolik, po przekroczeniu progu mieszkania zamieniał się w bestię.

Prawie codziennie podtapiał ją w muszli klozetowej, wcześniej kopał ją w brzuch tak, aby nie zostawić śladów i wymusić uległość.

Później była wielokrotnie brutalnie gwałcona. Kolejną torturą było gaszenie papierosów na podeszwie stóp kobiety przez męża.

I wszystko działo się w tzw. czterech ścianach. Dalszych szczegółów czytelnikom oszczędzę, bo są niezwykle drastyczne.

Ja wierzyłam ofierze, mój szef niestety nie, bo nie było żadnych dowodów, które pozwoliłyby na postawienie zarzutów i przerwanie działania psychopaty. Udało się tylko dlatego, że posłużyłam się fortelem w myśl prawniczej zasady "co nie jest zabronione, to jest dozwolone".

Został skazany.

I jeszcze jedna sprawa, która znalazła szczęśliwy finał po siedmiu latach. Występowałam tam w wielu rolach, jako oskarżyciel posiłkowy w sprawie karnej, pełnomocnik w sprawie o rozwód i psychoterapeuta zarazem, gdyż pani Aneta często traciła wiarę w skuteczność prawa i wymiaru sprawiedliwości. Jej mąż stosował głównie przemoc psychiczną i ekonomiczną, co stanowi zwykle podstawowy problem dowodowy.

Przemoc fizyczna była wyjątkowo obrzydliwa i wyrafinowana, np. oddawanie moczu lub wysypywanie śmieci z wiadra na śpiącą żonę w środku nocy. Albo wyrzucanie upranej odzieży i innych rzeczy z trzeciego piętra balkonu lub pralki podarowanej przez rodzinę.

Sprawa karna toczyła się dwukrotnie w dwóch instancjach, wymagała mojej stałej współpracy z psychologiem pani Anety, by ją wzmacniać i móc przeprowadzić przez meandry wymiaru sprawiedliwości. Ale warto było, bo oprawca został skazany, a w sprawie o rozwód sąd uwzględnił roszczenie o eksmisję ze wspólnego mieszkania.

W tej chwili zajmuję się sprawą, w której policjant, mimo założonej Niebieskiej Karty dla sprawcy przemocy w rodzinie, nie wszczynał postępowania przez dwa miesiące w czasie lockdownu. Uczynił to dopiero po mojej interwencji w prokuraturze, a stosowana wobec żony przemoc zagrażała jej życiu.

Opisane wyżej sprawy dzieli czas, w jakim się działy, ale łączy jedno. Brak szybkich, sprawnych i zintegrowanych procedur i narzędzi, by skutecznie pomagać i chronić ofiary przemocy domowej.

Sytuacja mogłaby ulec zmianie, gdyby rząd zrealizował zapisy przewidziane w Konwencji Antyprzemocowej, zwanej stambulską, którą państwo polskie ratyfikowało w 2015 r.

Dlatego nadal pomagam ofiarom przemocy domowej, bo państwo PiS zamierza pozbawić je ochrony prawnej.

Demonstracja 'NIE dla legalizacji przemocy domowej - Poznań'
Demonstracja 'NIE dla legalizacji przemocy domowej - Poznań'  Ogólnopolski Strajk Kobiet

Gdzie demonstrować?

W piątek o 17.30 demonstranci zbierają się na Zielnej 39 w Warszawie przed siedzibą Ordo Iuris. O godz. 18 zaczyna się protest.

Będą w kilkudziesięciu miastach w Polsce (szczegóły na fanpage'u Ogólnopolskiego Strajku Kobiet na Facebooku). W Ustce mec. Danuta Wawrowska wspólnie z wicemarszałkinią Senatu Gabrielą Morawską-Stanecką o godz.19 na bulwarze portowym będą czytać treść Konwencji Antyprzemocowej oraz rozdawać ulotki z pytaniami o konwencję i odpowiedziami opracowanymi przez Biuro Rzecznika Praw Obywatelskich (rpo.gov.pl).

Piszcie: listy@wyborcza.pl

icon/Bell Czytaj ten tekst i setki innych dzięki prenumeracie
Wybierz prenumeratę, by czytać to, co Cię ciekawi
Wyborcza.pl to zawsze sprawdzone informacje, szczere wywiady, zaskakujące reportaże i porady ekspertów w sprawach, którymi żyjemy na co dzień. Do tego magazyny o książkach, historii i teksty z mediów europejskich.
Więcej
    Komentarze
    Zaloguj się
    Chcesz dołączyć do dyskusji? Zostań naszym prenumeratorem
    Praktykujący katolik za drzwiami domu zamieniał się bestię. KK pełen jest praktykujących psychopatów.
    @ya.ay
    A obecnie rzad PiS-oprychow daje im wolna reke!
    już oceniałe(a)ś
    3
    0
    @ya.ay
    Ale jedność rodziny jest najważniejsza. K....jakiej rodziny? To już dawno nie jest rodzina i wątpliwe czy kiedykolwiek była. Zwykły bandzior katol hipokryta
    już oceniałe(a)ś
    2
    0
    Tylko, że Konwencja nie ustanawia praw! Jedynie zobowiązuje państwa które ją ratyfikowały do wdrożenia rozwiązań które będą chronić kobiety! Te rozwiązania już są! Jedynie ich realizacja pozostawia wiele do życzenia. Ale tego nie rozwiąże Konwencja, tylko zmiana w podejściu do sprawy przez społeczeństwo! A zwłaszcza przez mężczyzn. Tak by nie widzieli w kobiecie tylko rzeczy do wykorzystania, a którą mogą zrobić co chcą. Wypowiedzenie Konwencji nie spowoduje, że mężczyźni w Polsce powiedzą: "O teraz mogę bić!". To bzdura i manipulacja. Co do prawa w tej kwestii, nic się nie zmieni. Bijesz? Idziesz siedzieć! Oczywiście, gdy służby, opieka społeczna, zwykli ludzie (sąsiedzi) i sama ofiara coś z tym zrobią!
    @AdrianJanecki
    Nie Te służby, nie Ta opieka społeczna i , często, nie Ci sąsiedzi . Teraz to gwałty i zabójstwa rodzinne, a to znaczy- BEZKARNE !
    już oceniałe(a)ś
    5
    0