Ten artykuł czytasz w ramach bezpłatnego limitu

„Przestań, przecież jesteś dziewczynką!”.

Z pretensją, zniecierpliwieniem i na pewno z brakiem zrozumienia w głosie powiedział młody tata do swojej kilkuletniej córki, która zatrzymała się przy autkach resorakach.

A co, jeśli tak wewnątrz, we własnej świadomości, nie jest (jeszcze) dziewczynką?

Dlaczego ten ojciec wymaga od niej tak wcześnie społecznej świadomości płci?

A co, jeśli ma świadomość swojego dziewczeństwa, ale najzwyczajniej lubi się bawić autami?

Czy tak proste wytłumaczenie przerastało zdolności intelektualne jej ojca?

Może gdyby powiedział, że kupi jej to autko, proponując kolor różowy - nie byłoby to takie aż tak ograniczające i smutne. Bo kto nie lubił się bawić resorakami? Zabawka jak zabawka.

W przyszłości ta dziewczynka, już jako dorosła osoba, będzie może prowadzić auto. Czy wtedy jej ojciec też powie, że to nie dla kobiet?

Czy to dziecko rozmyśla teraz o tym, że jest dziewczynką i co to właściwie znaczy?

Ja rozmyślam o tym, że to takie smutne, co rodzice czynią dzieciom, zakładając im dyby swoich własnych ograniczeń. Bo może ten ojciec we własnym dzieciństwie chciał się bawić lalkami, ale szybko go "naprostowano".

I tak się kręci błędne koło, w kolorach tęczy jak koło fortuny. Na jakiego rodzica trafisz, taka twoja wygrana. Albo przegrana.

Też macie takie obserwacje, a może doświadczenia. Czekamy na listy:listy@wyborcza.pl


 

Artykuł otwarty w ramach bezpłatnego limitu

Wypróbuj prenumeratę cyfrową Wyborczej

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych,
lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej.