Ten artykuł czytasz w ramach bezpłatnego limitu

Zarówno w I, jak i II turze wyborów prezydenckich, mimo lewicowych poglądów politycznych głosowałem na Rafała Trzaskowskiego. Początkowo chciałem poprzeć Roberta Biedronia, ale z powodu słabości i nieefektywności jego kampanii, szczególnie po pandemii koronawirusa. postanowiłem oddać głos na Trzaskowskiego, gdy ten ogłosił swój start w wyborach. 

Wcześniej, w ostatnich wyborach samorządowych głosowałem na partię Razem, europejskich – na Wiosnę Biedronia, a parlamentarnych – na Lewicę. Nigdy nie krytykowałem konkurencji na opozycji, bo od samego początku jestem konsekwentnym krytykiem poczynań rządu PiS-u, popieram działania zmierzające do obrony demokracji i praworządności, respektowania szeroko pojętych praw kobiet (w tym m.in. dostępu do legalnej, darmowej i bezpiecznej aborcji i antykoncepcji) i mniejszości (w tym praw osób LGBTQPIA), rozdziału państwa i Kościoła, ochrony przyrody i klimatu oraz dobrostanu zwierząt, pogłębianiu integracji europejskiej i wolności mediów oraz zgromadzeń.

Mieszkam na Podkarpaciu, działam aktywnie w ruchu prodemokratycznym

Mieszkam w Sanoku w województwie podkarpackim od urodzenia, mam 28 lat, działam w stowarzyszeniu Demokraci Ziemi Sanockiej, brałem udział w demonstracjach w obronie wolnych sądów i Strajkach Kobiet, pomagałem w zbieraniu podpisów pod kandydaturą Rafała Trzaskowskiego w wyborach prezydenckich w moim mieście i aktywnie udzielam się na tematy polityczne w mediach społecznościowych.

Żyje w województwie, gdzie mieszkańcy od lat w zdecydowanej większości głosują na PiS, a poparcie dla obecnej partii rządzącej na Podkarpaciu wynosi od 55 do nawet 75 procent, zaś w ostatnich wyborach prezydenckich w II turze na Andrzeja Dudę głosowało ponad 70 procent głosujących.

Ogromnie ubolewam nad tym, że niewielu krytycznie analizuje rzeczywistość polityczną w naszym kraju, za to większość głosujących wierzy w propagandę, kłamstwa, nienawistne frazesy, fake newsy i hejt wylewany z TVP, która jest w podkarpackich małych miasteczkach i wsiach jedyną odbieraną telewizją. Podczas kazań księża nachalnie agitowali na rzecz PiS-u i Andrzeja Dudy, szerząc nienawiść do osób LGBTQPIA i opozycji, demonizując aborcję, antykoncepcję, edukację seksualną i gender. Częste wizyty polityczek i polityków PiS w moim regionie, a także utrzymywanie się wyłącznie z programów socjalnych skutkuje nabieraniem się na coraz bardziej nierealistyczne i drogie obietnice wyborcze partii Jarosława Kaczyńskiego.

Młodzi wyjeżdżają

Jednocześnie na Podkarpaciu na bardzo wysokim poziomie jest bezrobocie, brakuje atrakcyjnych miejsc pracy, coraz więcej młodych ludzi wyjeżdża na studia do większych miast i po studiach już tam zostaje lub emigruje zagranicę, co sprawia, że na Podkarpaciu zostają głównie osoby starsze. 

Populacja regionu kurczy się z roku na rok. Właśnie na Podkarpaciu dzieci z małych miast i wsi po „deformie” edukacji Anny Zalewskiej padły ofiarą nierówności oświatowych. Likwidacja gimnazjów i skostniałe, przeładowane i nielogiczne postawy programowe pozbawiają je w praktyce możliwości zdobycia lepszego wykształcenia i dobrego rozwoju.

Rząd PiS-u przez ostatnie 5 lat tak naprawdę prowadzi mój region do głębokiej zapaści i powoduje, że życie staje się po prostu jeszcze trudniejsze i ciężkie.

Ogromną bolączką jest brak prawdziwego społeczeństwa obywatelskiego i budowania wspólnoty w duchu wzajemnej tolerancji, akceptacji i szacunku do innego człowieka. Najgorzej mają osoby, które otwarcie głoszą inny punkt widzenia niż PiS. Zwolenniczki i zwolennicy opozycji na Podkarpaciu spotykają się z wyzwiskami i obelgami na ulicy, a także w internecie. PiS na Podkarpaciu jest wszechobecny zarówno w mediach społecznościowych, jak i lokalnych portalach informacyjnych, gdzie komentarze pod informacjami na tematy polityczne, które dotyczą polityczek i polityków opozycji, są zalane hejtem, trollingiem i cyberstalkingiem.

Tak dalej być nie może! To już najwyższy czas, aby we wschodniej Polsce zaczęto rozumieć, uświadamiać i uwrażliwiać ludzi, że świat jest złożony, różnorodny, wielokulturowy i pełny ludzi o różnych wrażliwościach. Jeżeli tego jak najszybciej nie zrobimy i działalność ruchów i partii prodemokratycznych i opozycyjnych tutaj się nie zintensyfikuje, będzie tylko gorzej. 

Społeczeństwo obywatelskie nie powstanie, jeśli my sami nie będziemy tym zainteresowani. A może jednak potrzebna jest odgórna inicjatywa? Piszcie:listy@wyborcza.pl


 

Artykuł otwarty w ramach bezpłatnego limitu

Wypróbuj prenumeratę cyfrową Wyborczej

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych,
lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej.