Ten artykuł czytasz w ramach bezpłatnego limitu

Głosowałam po raz drugi na Rafała Trzaskowskiego. Mam wyższe wykształcenie, mieszkam w niedużym, zachodniopomorskim mieście, liczę ponad 50 lat i jestem kobietą. Prawie idealnie odnajduję się w statystykach jego wyborców.

Myślę o tych, którzy głosowali inaczej, ujętych w wysokich słupkach zwolenników Andrzeja Dudy: ze wsi, starszych, z niższym wykształceniem. Są wśród nich moi krewni, znajomi, sąsiedzi. Co nimi powodowało? Określenia, że to "ciemnota i zabobon", rzucane czasem w komentarzach przez "lepszych", bo lepiej wykształconych, młodszych i jakichś tam jeszcze, uważam za krzywdzące. Różne są przyczyny braku wykształcenia, miejsca zamieszkania, a nasz wiek nie od nas zależy. Jeśli chcemy budować obywatelskie społeczeństwo, to nie odwracajmy się od nich i nie wzruszajmy pogardliwie ramionami. Podzielmy się z nimi naszą wizją świata, bo przecież uważamy się za tolerancyjnych i otwartych.

czytaj także: Opozycja musi iść razem, choć osobno 

Uszanujmy, że nie każdy będzie w stanie przebrnąć przez polityczne eseje i zrozumieć socjologiczne wywody. Jeśli więcej wiemy o złożoności świata, to tłumaczmy, słuchajmy i rozmawiajmy. Nienachalnie, cierpliwie, bez wyższości, bo szybko i słusznie ją wyczują. Jeśli nie znajdą w nas partnerów do rozmowy, to znów uwierzą populistom, też lepiej od nich wykształconym, ale wyspecjalizowanym w cynicznym wykorzystywaniu czyjejś niewiedzy. My możemy inaczej, choćby trochę, na własnym podwórku. Spróbujmy.

Piszcie: listy@wyborcza.pl

Artykuł otwarty w ramach bezpłatnego limitu

Wypróbuj prenumeratę cyfrową Wyborczej

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych,
lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej.