Ten artykuł czytasz w ramach bezpłatnego limitu

Moja żona po pierwszym roku polonistyki na Uniwersytecie Łódzkim odbywała obowiązkową praktykę jako wychowawczyni kolonijna. Opiekowała się grupą chłopców po pierwszej klasie szkoły podstawowej. Jeden z tych chłopaków był otyły i z tego powodu dokuczano mu, przezywając go Grubą Dynią. Najbardziej aktywnemu w dokuczaniu koledze nakazała przeprosiny. Ten po chwili namysłu powiedział: "Przepraszam cię, Gruba Dynio".

Tak właśnie zachował się prezydent Andrzej Duda, przepraszając za to, co robił w czasie kadencji i co wygadywał w czasie kampanii.

Druga sprawa: Trzaskowski mógł wygrać te wybory, gdyby nie egocentryzm pozostałych kandydatów. A trzeba było swoje ambicje odłożyć na bok. Najważniejszą sprawą było pokonanie Dudy, ale oni mieli to gdzieś. Było światełko w tunelu, ale zgasło.

Czekamy na komentarze: Piszcie: listy@wyborcza.pl

Artykuł otwarty w ramach bezpłatnego limitu

Wypróbuj prenumeratę cyfrową Wyborczej

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych,
lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej.