Ten artykuł czytasz w ramach bezpłatnego limitu

Bartosz Fiałek, lekarz: To nie są dobre chwile dla Rzeczypospolitej Polskiej.

Bardzo wysoka frekwencja (blisko 70 proc.) oraz niemalże równy rozdział głosów (50,4 proc. - 49,6 proc.) pokazują coś bardzo smutnego, mianowicie: jak bardzo jesteśmy podzieleni jako Polacy.

Niezależnie od tego, kto zwycięży, jako Polska przegrywamy. Przegrywamy przez dramatyczny spór polityczny pomiędzy sobą.

To nie są dobre chwile dla Rzeczypospolitej Polskiej.

Nie zmienia to faktu, że u mnie cała najbliższa rodzina trzasnęła, aż w Belwederze zadudniło. Oby to był huk, który wyprowadzi obecnie urzędującego Prezydenta RP z pałacu. Czekamy do rana, a może do wtorku. Pełni nadziei. [WPIS pochodzi z FB autora]

Emifiscal: Dziękuję, Panie Rafale

Czy jest nadzieja? Na inne końcowe wyniki PKW po ich podliczeniu? Czy jest nadzieja, skoro władza „takich” remisowych wyników już nie odpuści? Jestem naiwny, więc jest. Czekajmy...

Ale i tak: DZIĘKUJĘ, PANIE RAFALE, za czerwcowe chwile politycznej euforii, za wizję zmiany tej niedobrej władzy. Dziękuję wszystkim tym, którzy wbrew władzy tak szybko zebrali wtedy dla niego podpisy; wszystkim sprzyjającym mu na tym forum i gdziekolwiek; wszystkim głosującym na niego – obojętnie, czy od początku, czy dopiero w II turze – jesteście wspaniali w swej różnorodności, sympatiach politycznych i w niezgodzie na poczynania partii rządzącej.

Mimo pandemii piękny to był „wyborczy” czerwiec i początek lipca.

Jest nadzieja?

[Wpis pochodzi z forum Wyborcza.pl]

A co Wy sądzicie o wynikach wyborów? Piszcie: listy@wyborcza.pl

Akomin: Dwie grupy krzyczą: „Tu jest Polska!”

Pamiętam, że tuż przed akcesem do Unii Europejskiej prof. Geremek mówił mi: „Wierzę, że wejdziemy do tej Unii, ale będziemy z tym mieli jeszcze kłopoty, dlatego, że za krótko byliśmy wolni. Musimy pozałatwiać sprawy z przeszłości, żeby do końca rozumieć, czym jest ten akces”.

Jestem pewien, że właśnie jesteśmy w takim momencie. To, co się dzieje dzisiaj w Polsce, jest rodzajem rewolucji. Dwie mniej więcej równe grupy stoją naprzeciw siebie i krzyczą: „Tu jest Polska!”.

[Wpis pochodzi z forum Wyborcza.pl]

Ziemowit Szczerek: Nadzieja dla braci Mroczek

Ziemowit SzczerekZiemowit Szczerek MIchał Łepecki

Jadę przez płaską Polskę coraz bardziej przypominającą siebie samą, a mniej już burdel taniej podrabialności siebie samej, przez miejscowości o nazwach Bąkowa Góra i Trzy Morgi, słucham obu kandydatów, których poparło dokładnie po połowie mieszkańców, gdy jadę przez wieś - czuję manitou Dudy, pyzatością rozplastusiającego się nad łąkami i blachodachówką, a gdy przejeżdżam obok jakichś coraz bardziej wyhipsterzonych restauracji czy wjeżdżam na jakoś ładnie ujęte rozwiązanie komunikacyjne za unijne, to od razu mi w tym czarnym asfalcie błyska Rafał zębem białym i czuję, wiem, że wszystko tu do siebie pasuje idealnie, bo oto kandyduje, konkurując ze sobą, rodzeństwo Mroczków.

Bracia Mroczek, niby bliźniacy, a jacyś nie do końca tacy sami, krew z mlekiem i dorodność niby, ale jacyś jednak przytłumieni, matowi, niebłyszczący, trochę jakby na pół rozkręceni na swoich panelach, jakby im się pozacinało raz to, raz co innego.

Jeden przyciężkawy, rechotliwy, z gospodarzem o srogiej minie na karku, drugiego posłano do szkół po nauki, wysmyczył się po barbrach, po Europie - i obaj ciężko orają przez tę polszczyznę, jak pługi przez podpiaszczony grunt, gdzie głównie sosenki rosną.

Jeden coś tam stęka, że już wygrał, mimo że nie wygrał, i dziękuje wszystkim, a szczególnie srogiemu gospodarzowi, bo ogólnie będzie po naszemu, po gospodarsku, drugi, mimo że nie przegrał, to już ogłasza zwycięstwo moralne i jęczy coś o Górce Najświętszej Marii Panny i cztery albo i pięć razy mówi, że będzie europejsko, bo ten pierwszy, że swojsko, słuchać się ani jednego, ani drugiego nie da, bo śmiech dusi, ale oni, w tych rozlewnych i rozdukanych przemówieniach o niczym, są jak ten rozległy, płaski krajobraz za oknem, zabudowany zabudozą podobną do budowanych przez nich zdań.

Ale zabudozy coraz mniej, wszystko nabiera powoli formy i kształtu - więc może i dla braci Mroczek jest nadzieja.

Tekst pochodzi z profilu FB Ziemowita Szczerka. Publikujemy go za jego zgodą.

Piszcie: listy@wyborcza.pl

Artykuł otwarty w ramach bezpłatnego limitu

Wypróbuj prenumeratę cyfrową Wyborczej

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych,
lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej.