Ten artykuł czytasz w ramach bezpłatnego limitu

Wielu spośród Was, którym nie jest blisko do Andrzeja i jego prezydentury, nie zamierza również głosować na jego konkurenta i chce albo oddać nieważny głos, albo w ogóle nie iść na wybory. Jest to głównie motywowane przynależnością Trzaskowskiego do Platformy Obywatelskiej, której rządy sprzed 5 lat są krytykowane za:

- zabranie pieniędzy z OFE do ZUS w 2013 roku;

- podwyższenie wieku emerytalnego w 2012 roku;

- niespełnienie obietnic o jednolitej stawce 3×15% dla PIT, CIT i VAT, likwidacji formularzy PIT czy o wprowadzeniu JOW-ów;

- kolację z ośmiorniczkami i „Państwo Polskie istnieje teoretycznie” wypowiedziane podczas tej kolacji przez ministra MSWiA;

- itd. itd...

Z drugiej strony tak samo denerwują Was rządy PiS-u:

- to, że PiS wyrzuca nasze pieniądze, dając 214 mln zł Rydzykowi, 111 mln zł Polskiej Fundacji Narodowej (tworzącej propagandowe billboardy PiS) i 10 mld zł TVP na dzień przed ogłoszeniem pandemii i zamknięciem tysięcy przedsiębiorstw;

- to, że TVP pod władzą Kurskiego stało się tępą propagandową stacją, która swoją stronniczością przebija najgorszą propagandę z czasu PRL;

- to, że jedna z pierwszych decyzji Andrzeja Dudy po zaprzysiężeniu w 2015 roku to ułaskawienie swojego partyjnego kolegi Mariusza Kamińskiego, który został skazany w pierwszej instancji na więzienie i dzięki Dudzie go uniknął;

- to, że Duda nazywa obecnych sędziów „komuchami”, równocześnie mianując do Trybunału Konstytucyjnego prokuratora PRL Stanisława Piotrowicza, będącego członkiem matczynej partii prezydenta;

- to, że za rządów PiS-u polityka stała się tematem niszczącym kontakty między ludźmi.

W obecnej sytuacji najważniejszy jest jednak fakt, że w przeciwieństwie do Platformy w latach 2007-15 PiS obecnie:

- ma absolutną większość w Sejmie, która umożliwia mu uchwalanie ustaw bez konsultacji z innymi partiami i odrzucanie poprawek Senatu;

- ma prokuratora generalnego w postaci ministra sprawiedliwości, który decyduje o ściganiu ludzi/firm przez prokuraturę, jak też o umarzaniu śledztw prokuratorskich;

- ma Trybunał Konstytucyjny, którego szefowa jest znajomą prezesa PiS-u (decydującego o działaniach partii, rządu i prezydenta) i regularnie spotyka się z nim na prywatnych obiadach;

- ma Krajową Radę Sądownictwa, która nominuje wszystkich sędziów w Polsce, która po raz pierwszy w historii wolnej Polski została wybrana przez Sejm, w którym absolutną większość ma PiS;

- od niedawna ma też 1. prezes Sądu Najwyższego, która to prezes jest dobrą znajomą ministra sprawiedliwości/ prokuratora generalnego Zbigniewa Ziobry (jednego z centralnych polityków koalicji rządzącej). Sąd Najwyższy decyduje m.in. o ważności wyborów.

Gdy PiS obsadzi ponownie Dudę na stanowisku prezydenta, zdobędzie władzę nad wszystkimi organami realnie nadzorującymi władzę w Polsce, tj. Sejmem, prezydentem, Trybunałem Konstytucyjnym i Sądem Najwyższym. Mając Sejm i prezydenta, może stworzyć ustawę, która zabiera np. ulgę podatkową przedsiębiorcom, aby sfinansować kolejne „bony turystyczne” i „13. emerytury” tworzone na krótko przed kolejnymi wyborami w celu zaskarbienia sobie danego elektoratu.

Już teraz, tylko przez strach spadku poparcia dla Dudy w wyniku przedłużającego się kryzysu i ew. zwycięstwa kogokolwiek innego, PiS posunął się do próby zorganizowania nielegalnych wyborów 10 maja, w których nie byłoby zachowanej tajności głosu (a więc władza miałaby wiedzę na temat oddanego przez Ciebie głosu) i w których ludzie przebywający poza granicami kraju nie mogliby brać udziału (ze względu na brak możliwości przemieszczania się pomiędzy miejscem zamieszkania a konsulatem).

Patrząc zarówno na dotychczasowe starania rządu i partii rządzącej o utrzymanie się u władzy, jak i na historię analogicznej partii Fidesz na Węgrzech, nie ma powodów, aby nie przypuszczać, że w przypadku zagrożenia partia może odebrać nam realne prawo do wybierania władzy w Polsce.

Może zrobić to elegancko, ograniczając np. dotacje dla innych partii oprócz własnej, podobnie jak zrobili to Orban i Fidesz na Węgrzech, które są wzorcem do naśladowania dla PiS-u (jak to Kaczyński powiedział po przegranych wyborach w 2011 roku: „Przyjdzie taki dzień, kiedy będziemy mieli w Warszawie Budapeszt”).

Może też to zrobić, utrudniając wzięcie udziału w wyborach grupie, o której wie, że jest nieprzychylna PiS-owi (przykład: utrudnianie głosowania ludziom przebywającym poza Polską, którzy ostatnio w większości głosowali na przeciwników PiS-u).

Może w końcu też zrobić to bezpośrednio, zachęcając przewodniczących komisji wyborczych do zaliczania głosów oddanych na oponentów PiS-u na korzyść tej partii. Ewentualne skargi wyborcze będzie rozpatrywał Sąd Najwyższy, którego prezesem od dwóch miesięcy jest koleżanka ministra Ziobry.

Zastanów się więc, czy Twoja uzasadniona niechęć do Platformy jest silniejsza niż realna możliwość utracenia prawa wybierania władzy w przyszłości. Nawet jeśli nie cierpisz konkurenta Andrzeja Dudy, to czy chcesz, aby PiS i Kaczyński zyskali całkowitą władzę nad Państwem i wszystkimi decyzjami, które nas dotyczą?

Jeśli uważasz, że pomimo powyższych dowodów na chęć całkowitej kontroli Państwa przez PiS nie ma takiego zagrożenia, wysłucham Twoich argumentów.

Wiedz, że oddając nieważny głos lub nie idąc na wybory, również przyczyniasz się do zwycięstwa Andrzeja Dudy. Jego elektorat jest silnie zmotywowany wyciągniętymi na potrzeby kampanii tematami, takimi jak adopcja dzieci przez pary jednopłciowe (która nie jest i nie będzie jeszcze długo niczyim postulatem, nawet środowiska LGBT w Polsce) czy zagrożenie szczepionkami, które nie istnieją. Po wygranej Dudy w pierwszej turze sporo tzw. niedzielnych wyborców zagłosuje na niego pod wpływem prostej potrzeby przynależności do dotychczasowych zwycięzców.

Dlatego, jeśli chcesz aby jedna partia nie decydowała o wszystkim, co się będzie dziać w Polsce bez jakiejkolwiek, najmniejszej kontroli, potrzebne jest Twoje głosowanie i oddanie ważnego głosu. Nie musi być on głosem poparcia Trzaskowskiego, wystarczy, że będzie głosem sprzeciwu wobec władzy potencjalnie absolutnej. Głosem, który umożliwia wygrane w przyszłości Konfederacji, PSL-u czy nowego ugrupowania Szymona Hołowni. Głosem umożliwiającym w przyszłości zwycięstwo ludzi, których autentycznie popierasz, a których zwycięstwo jest mało prawdopodobne w przypadku wyborów organizowanych i nadzorowanych przez PiS.

Następnym razem możesz już tego głosu nie mieć.

 Czekamy na Wasze wyborcze opinie, spostrzeżenia, obserwacje. Piszcie: Listy@wyborcza.pl

Artykuł otwarty w ramach bezpłatnego limitu

Wypróbuj prenumeratę cyfrową Wyborczej

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych,
lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej.