Ten artykuł czytasz w ramach bezpłatnego limitu

Piszę do was z końca świata, dokładnie z Rangunu w Birmie nad Oceanem Indyjskim. Mieszkam tu od kilku lat, na emigracji w Azji przeżyłam prawie całą dorosłość. Obserwuję zatem polską politykę i życie społeczne z perspektywy kilku tysięcy kilometrów, z kraju rozwijającego się, będącego dopiero na samym początku swojej drogi ku demokracji.

To, co ostatnio przykuwa moją uwagę w dyskusjach, to kompletne zafiksowanie na "ja", postawa roszczeniowa, dokonywanie wyboru jedynie ze względu na własne, bezpośrednie korzyści lub straty. Co dostanę? Co ewentualnie mi zabiorą? A reszta, skoro mnie nie dotyczy, to mnie nie obchodzi. A powinno.

Jedną z niewielu Birmańczyków, która wiedziała co nieco o Polsce, była księżniczka z prowincji Szan. Mówiła mi, jak podczas wieloletniego aresztu domowego po kryjomu słuchała radia Voice of America, gdzie dowiedziała się o "Solidarności". Wystarczyło trzydzieści lat kapitalizmu, byśmy zamiast o nas myśleli o sobie.

Mieszkam za granicą, mam dobrą pracę, stabilność finansową, jakoś poukładane życie, nie należę do mniejszości wyznaniowej ani seksualnej, te wybory najprawdopodobniej dużo w moim życiu nie zmienią.

Ale te wybory nie są tylko dla mnie czy dla ciebie. One są dla nas, nas wszystkich. I bardzo martwi mnie, jak wiele osób z mojego pokolenia tego nie chce zrozumieć i udaje obrażonych, że im się niczego nie obiecuje, niczego nie daje.

Wczoraj wysłałam kurierem swoją kartę wyborczą. Oddając głos, pamiętałam o tych wszystkich, którzy nie mogą tego zrobić. O nastolatkach, którym chce się zabrać edukację seksualną, o Puszczy Białowieskiej, którą chce się wycinać, o obcokrajowcach, którzy pracując, płacą podatki i próbują żyć tu godnie i bezpiecznie.

Wybory nie są zawsze idealne. Obowiązek wyborczy nazywany jest obowiązkiem nie bez przyczyny, jest też jednak przywilejem, którego mamy obowiązek strzec dla nas i dla tych, co po nas.

Mam nadzieję, że zawczasu obudzimy się z tego egoistycznego amoku i damy sobie szansą na Polskę nie tylko taką, jaką chcemy dla siebie, ale też najlepszą z możliwych dla kobiet, dla dzieci, dla niepełnosprawnych, dla uchodźców, dla nas wszystkich.

Pięknem demokracji jest to, że w niedzielę głos każdego z nas waży tyle samo i każdy jest na wagę złota.

Czytaj ten tekst i setki innych dzięki prenumeracie

Wybierz prenumeratę, by czytać to, co Cię ciekawi

Wyborcza.pl to zawsze sprawdzone informacje, szczere wywiady, zaskakujące reportaże i porady ekspertów w sprawach, którymi żyjemy na co dzień. Do tego magazyny o książkach, historii i teksty z mediów europejskich. Zrezygnować możesz w każdej chwili.