Czy była Pani na Marszu 1000 tóg, czy wyraziła Pani publicznie swoje zdanie o neo-KRS, o tym, co spotkało prof. Małgorzatę Gersdorf? Czy wsparła Pani choćby zdjęciem Waldka, Igora, Pawła? Pani Sędzio, czas na refleksję - Piotr Gąciarek odpowiada na rozmowę w DF o życiu sędzi.
Ten artykuł czytasz w ramach bezpłatnego limitu

Nie każdy powinien być sędzią. Anonimowa sędzia z Sądu Rejonowego, powołana na swój urząd na podstawie uchwały neo-KRS czuje się nieszczęśliwa i głęboko sfrustrowana sytuacją, w jakiej się znalazła.

Pani Sędzio! Kilka refleksji od sędziego starszego stażem i doświadczeniem.

Nie będę mówił, na kogo zagłosuję w wyborach, bo sędziemu nie wypada ujawniać swoich politycznych preferencji. Ale powiem Pani o kilku innych ważniejszych sprawach.

Nie wiem, z jakiego Pani jest sądu, ale setki i tysiące sędziów z całej Polski są na co dzień takimi właśnie szaraczkami, ciężko pracującymi. Ludzie dorośli, ludzie dojrzali świadomie dokonują wyborów w sprawach dotyczących swojej drogi zawodowej i w sprawach publicznych. Cały wywiad to w zasadzie jedna wielka skarga nad smutnym losem, jaki przypadł Pani w udziale. Została Pani sędzią, ale nie może się cieszyć swoim awansem, Bo ci sędziowie z wyższej instancji, bo ta uchwała trzech izb SN, bo ta nielegalnie powołana Krajowa Rada Sądownictwa, bo te kolejne poczynania władzy wobec sądów i sędziów. Jest Pani świadoma upolitycznienia KRS i tego, co obecnie rządzący zrobili i robią z sądami i sędziami. Ale nie mogła się Pani oprzeć pokusie brania udziału w konkursie na wolne miejsce w sądzie i poddała się Pani ocenie nowej KRS.

To, co napiszę, nie będzie miłe i może wywołać u Pani i Pani koleżanek i kolegów przykre odczucia. Trudno, ale czasem trzeba rzeczy nazwać po imieniu. Mówi Pani: „bo zawód adwokata, radcy prawnego to jest bardziej, że jednak robisz, co ci każą” – pewnie to po części prawda. Ale zawód sędziego to coś znacznie więcej niż samodzielne poszukiwanie rozwiązań problemów prawnych. To świadomość własnej niezależności i niezawisłości. To siła wynikająca z legalności powołania. To godność, której źródłem jest bezkompromisowość. Mam na myśli trzymanie się z dala od układów z politykami i od jakichkolwiek zależności politycznych. To także poczucie, że nie muszę być nikomu wdzięczny za swój awans. Ani kolegom, ani tym bardziej politykom i ich wybrańcom w neo-KRS. Proszę mi wierzyć, że to wszystko daje wielką siłę i wielką odwagę.

Ludzie tacy, jak Igor Tuleya , Paweł Juszczyszyn, Dorota Zabłudowska , Monika Frąckowiak czy Waldemar Żurek zaryzykowali bardzo dużo. Nie tylko oni. Setki innych również. Wśród nich zdecydowana większość to ciężko pracujący sędziowie sądów rejonowych i bynajmniej nie żadni arystokraci, lecz równie ciężko pracujący sędziowie sądów okręgowych. Ci ludzie mają rodziny, małżonków, partnerów, dzieci. Mają najczęściej kredyty. I mają realne obawy, że mogą stracić pracę, znaleźć się bez środków do życia. To nie są opowieści z gatunku science fiction. Sędzia Tuleya może lada chwila stracić immunitet. Sędzia Juszczyszyn został bezprawnie zawieszony w czynnościach i pobiera pensję o 40 proc. niższą. Dla nich niezależność sądów i niezawisłość sędziów były wartościami, za które gotowi byli ponieść wysoką cenę.

Mam do Pani kilka ważnych pytań:

- czy protestowała Pani pod którymkolwiek sądem w Polsce (a znam takich, którzy nawet w kilka osób stali pod sądem w małym mieście) przeciw ustawom o KRS i SN?

- czy wyraziła Pani publicznie swój sprzeciw wobec zamiarów przerwania kadencji Pierwszej Prezes SN prof. Małgorzaty Gersdorf?

- czy stanęła Pani do zdjęcia w obronie Igora, Waldka, Pawła i innych prześladowanych sędziów?

- czy miała Pani odwagę otwarcie powiedzieć, jak ocenia Pani postępowanie rzecznika Schaba i jego zastępców Lasoty i Radzika?

- czy była Pani na Marszu 1000 tóg?

I wreszcie, czy dała Pani jawnie wyraz temu, co sądzi o ustawie kagańcowej i nałożonym na nas obowiązku ujawnienia swojej przynależności do zrzeszeń ?

To są fundamentalne sprawy, z którymi dziś musi się zmierzyć sędzia w Polsce.

Nie powiem Pani, jak Pani koledzy: „Trzymaj się”. Powiem inaczej: „Zastanów się!”

Proszę przemyśleć swoje wybory, swoje decyzje i ich konsekwencje. Jesteśmy dorosłymi ludźmi. Pisze Pani o strachu, jaki odczuwała Pani po uchwale trzech izb SN. To przykre. Ale ja Pani opowiem o innym strachu. Sędziowie, ci zaangażowani w walkę o niezależność sądów i o to, żeby politycy nie wybierali nam KRS, nie mieli przemożnego wpływu na nominacje sędziowskie i nie dyktowali nam, jakie mamy wydawać wyroki, też mają obawy.

Boją się o dzieci i o bliskich. Boją się hejterów i ich wulgarnej agresji. Boją się publicznych mediów, na których rzetelność trudno liczyć. I boją się prokuratury, bo przecież jest pewnie więcej nadgorliwych prokuratorów gotowych złożyć równie absurdalny wniosek, jak prokurator Dariusz Ziomek w sprawie Igora Tulei.

Jak ma Pani w sobie odwagę, proszę zajrzeć na hejterskie, ciągle działające konto #KastaWatch na Twitterze. Proszę poczytać sobie, jaką cenę ponoszą ci, którzy mają w sobie odwagę, by bronić zasad. Ci, którym nie jest wszystko jedno. Ci sędziowie nie mogą liczyć na Państwo i prokuraturę, która nie jest zainteresowana ukróceniem działalności wulgarnych hejterów.

Pisze Pani, że decydując się na udział w konkursie poczuła, że ma szansę i że jest Pani (jak rozumiem) przykro, że wmieszała się w to polityka. Proszę wybaczyć, nie okażę współczucia. Ale coś jeszcze Pani opowiem. Jakiś czas temu zapytałem mojego kolegę Igora, czy umie coś w życiu innego robić. Odpowiedział, że nie. Ja też nie umiem. I pewnie wielu z nas nie umie. Bo bycie sędzią dla Igora i jemu podobnych to nie 10.000 zł, ale misja, powołanie i wielka odpowiedzialność. I świadomość, że sędzią nie jest się tylko w łatwych czasach.

Jakie to uczucie być desygnowanym przez "atrapkę"?

Nie wiem, jak to jest być świadomym, że desygnowała mnie do powołania na urząd sędziego „atrapka” jak Pani nazywa KRS. Chyba to niezbyt miłe uczucie. Gdy Pani udzielała tego wywiadu, ja byłem w Trybunale Sprawiedliwości Unii Europejskiej w Luksemburgu. Bo odwołałem się od uchwały KRS w sprawie wyborów kandydatów do SN. I po to NSA zadał pytania prejudycjalne do TSUE,  żeby konkursy na wolne miejsca w sądach były uczciwymi postępowaniami, a nie ich parodią. Żeby politycy i ich protegowani nie decydowali o tym, kto może być sędzią, a kto nie. I żeby kandydatów na sędziów wybierano także na podstawie przymiotów charakteru, a nie tylko praktyki i sprawności zawodowej. Lektura wywiadu z Panią utwierdza mnie tylko, że dobrze zrobiłem. Bo nie jest rzeczą dobrą, gdy sędzia zaczynający swą drogę zawodową ma głębokiego kaca moralnego z racji świadomości, kto i w jakich okolicznościach zdecydował o jego awansie. Nie tak powinno się powoływać sędziów w zgodzie z naszą Konstytucją.

Na koniec zadedykuję Pani kilka słów, jakie powiedziała 16 stycznia 2020 roku dla stacji TVN24 moja koleżanka sędzia Katarzyna Wróbel-Zumbrzycka , na co dzień ciężko pracująca w jednym z sądów rejonowych w Warszawie: „Byłabym osobą wyjątkowo nierozważną, gdybym nie zdawała sobie sprawy z konsekwencji tego wszystkiego, co sędziowie robią. - Natomiast świadomość konsekwencji nie oznacza jeszcze braku odwagi. Są rzeczy ważniejsze niż strach. Kiedyś będziemy pytać siebie, po której byliśmy stronie.”

Zawsze jest wybór. Nie wiem, czy powinna Pani być sędzią. Ale jestem pewien, że powinna Pani głęboko przemyśleć, dlaczego chce ten właśnie zawód wykonywać. Bo to wielka odpowiedzialność i niekiedy wielkie wyrzeczenia.

*Piotr Gąciarek, sędzia Sądu Okręgowego w Warszawie, od 19 lat orzekający w sprawach karnych, bez funkcji. Członek Stowarzyszenia Sędziów Polskich „Iustitia”.

Czekamy na Wasze opinie i komentarze: Listy@wyborcza.pl

Czytaj ten tekst i setki innych dzięki prenumeracie
Wybierz prenumeratę, by czytać to, co Cię ciekawi 
Wyborcza.pl to zawsze sprawdzone informacje, szczere wywiady, zaskakujące reportaże i porady ekspertów w sprawach, którymi żyjemy na co dzień. Do tego magazyny o książkach, historii i teksty z mediów europejskich.
Więcej
Komentarze
Zaloguj się
Chcesz dołączyć do dyskusji? Zostań naszym prenumeratorem
Mocne, nawet bardzo mocne. A biorąc pod uwagę, że napisał to sędzia, niezwykle mocne. I nie da się tego głosu zignorować.
Ja jednak powtórzę, że wolę jednego sędziego z wątpliwościami niż 599 bez wątpliwości i nie widzących problemu. Kogoś, kto miał odwagę, choćby tylko częściową, wyjść na scenę i powiedzieć: jest problem i ja mam ten problem, niż tych, co siedzą cicho z nadzieją, że może nikt ich nie zauważy i nie wywoła do odpowiedzi.
już oceniałe(a)ś
18
0
To wcale nie wymagało wielkiego charakteru
nasza odmowa niezgoda i upór
mieliśmy odrobinę koniecznej odwagi
lecz w gruncie rzeczy była to sprawa smaku
Tak smaku
w którym są włókna duszy i chrząstki sumienia
@SoMeh
Dokładnie tak!
już oceniałe(a)ś
3
0
Jakby ktoś szukał, to chodzi o tekst "Sędzia mianowana przez nową KRS: Na Dudę nie zagłosuję. Ręka by mi uschła" w dużym formacie. Polecam przeczytać. Odpowiedzi tej kobiety są trochę przerażające, a im bliżej końca tym gorzej.
już oceniałe(a)ś
13
0