Ten artykuł czytasz w ramach bezpłatnego limitu

Kochani Rodzice, Babcie i Dziadkowie,

cieszymy się, że pomimo pandemii niebezpiecznego wirusa jesteście z nami: zdrowi i bezpieczni.

Mamy różne przekonania na różne sprawy: wychowawcze, rodzinne, gospodarcze, czasem religijne, różny pogląd na sprawy społeczne. Na politykę również. Wiecie, że nie podzielamy większości Waszych wyborów, ale część z nich rozumiemy, większość staramy się zrozumieć, a wszystkie szczerze szanujemy. Dziś jednak prosimy Was o coś więcej niż o poszanowanie naszych wyborów: dziś prosimy Was o prawo do zadbania o przyszłość naszą i naszych dzieci. Prosimy Was o możliwość pozostania Polakami i możliwość pozostania w Polsce. Prosimy: przeczytajcie ten list cierpliwie, do końca.

Historia, czyli coś, co powinno nas czegoś uczyć

W 2015 roku 38 proc. (tak, dokładnie 37,58 proc.) z nas zagłosowało na listę PiS. Dało to tej partii większość parlamentarną i pozwoliło jej przejąć (po wcześniej wygranych wyborach prezydenckich) całą władzę w Polsce. Wierzymy, że zamiast wymyślać sobie nawzajem od głupców (bo głosujemy lub uważamy inaczej), powinniśmy potrafić się wzajemnie zrozumieć i oddać sobie nawzajem sprawiedliwość. Tak więc za wami: programy socjalne przyniosły bardzo wielu Polakom wiele korzyści: niższy wiek emerytalny, dodatkowe świadczenia dla rodzin (także naszej), dodatkowe świadczenia emerytalne. Wiemy jednak, że to już nie Wasze ani pewnie nie nasze pokolenie zapłaci za te „korzyści” – zapłacą za nie przede wszystkim nasze dzieci i wnuki.

To one już wkrótce będą musiały ponieść rosnące koszty tych transferów w postaci podatków od pracy, od wszystkiego, co kupują i co zrobią i zarobią. To one też będą ponosić koszty życia bez wystarczającej ilości wody, w klimacie, który skutkuje już i będzie skutkował jeszcze bardziej gwałtownymi zjawiskami atmosferycznymi, bo nasza władza potrafi, ale z politycznego wyrachowania (konflikt w sprawach klimatycznych tak samo jak każdy inny po prostu jej służy) nie chce uznać konieczności choćby rozpoczęcia zmian w tym kierunku. Chociaż nie jest wygodnie przyznać się do tego, wiecie dobrze, że mamy rację.

Władza

Przez wszystkie ostatnie lata partia rządząca pokazała, że potrafi skutecznie realizować swoje postanowienia i oddając im uczciwość w znacznej części również program. Niestety, pokazała też, że realizując ten program, nie liczy się kompletnie ze zdaniem 60 proc. społeczeństwa, które na nią nie głosowało. Nie przyjęła ani jednej poprawki do własnych ustaw zgłoszonych przez parlamentarzystów opozycji. Najważniejsze ustawy przepychała nocą, uniemożliwiając dyskusję nad tymi projektami. Co jednak znacznie gorsze i niewybaczalne, za każdym razem, kiedy robiła cokolwiek choćby z zamierzenia nawet dobrego czy potrzebnego (choćby „reformę sądownictwa”), nie omieszkała dodatkowo poszerzyć obszaru, nad którym sprawuje bezpośrednią i niczym niezakłóconą władzę i kontrolę w zakresie wykraczającym poza potrzeby samej reformy. To zachłanne poszerzenie władzy, a nie fakt przeprowadzania reform wzbudziło i nadal budzi nasz głęboki sprzeciw. I co? Pozwolono nam wprawdzie krzyczeć (skrupulatnie gumkując znaczek „konsTYtucJA" w przekazach TVP i wyśmiewając tych, którzy tę kwestię podnosili - ciekawe, co tak kole w oczy, jeśli nie prawda?). Postanowiono za to bezwzględnie zakazać wygłaszania krytyki najpierw samym sędziom ("ustawa kagańcowa”), potem lekarzom i pracownikom służby zdrowia (pandemia koronawirusa), nauczycielom (porażająca reforma edukacji - dwa roczniki w liceum tylko po to, żeby było „po ichniemu”), a niebawem pewnie każdemu, z kogo zdaniem trzeba by się liczyć. Znacie to przecież nazbyt dobrze! Taka, nielicząca się z nikim władza mniejszości (40 proc.), która w demokratycznych wyborach zdobyła większość w parlamencie, to po prostu bolszewizm. Metody były i są bolszewickie, język jest bolszewicki i maniery są bolszewickie. Wszyscy wiemy, że w tym punkcie mamy również bezdyskusyjną rację.

Opozycja

Opozycja nie okazała się „totalna”- okazała się leniwa i jako grupa po prostu niezbyt mądra. Za to władza działa rzeczywiście w trybie „totalnym”. Pamiętacie, kiedy po 1989 roku parlament musiały chronić kordony policji? Tylko w 2017 roku, przy okazji nocnych (!) „prac” nad wyżej wymienioną reformą. Nie, nie z powodu agresji tłumu (nikomu ostatecznie nie zostały przedstawione zarzuty).

To obrazek jak żywo sprzed dokładnie 100 lat: obrady Dumy w Stankt Petersburgu, gdzie mniejszościowa partia bolszewików pod osłoną karabinów marynarzy przejęła władzę, której nie oddała przez następnych 70 lat… Też chciała dobrze, tylko przez następne 70 lat już nikt nie mógł stanąć jej na drodze robienia, czego tylko zechce. Trudno zaakceptować, ale można zrozumieć chęć władzy do powiększania zakresu wpływu i kontroli. Niestety, prezydent, który miał temu nadmiernemu apetytowi władzy na władzę zapobiegać, za każdym razem stał po stronie tejże władzy (40 proc.), a nie większości (60 proc.) obywateli. Takie są fakty. W imię czego? W imię swojego partykularnego interesu: poparcia obozu władzy w wyścigu o drugą kadencję prezydencką. Andrzej Duda okazał się więc niestety w całości prezydentem obozu władzy.

Dziś

Dziś znowu mamy wybory prezydenckie i nadchodzącą drugą turę. Dziś Andrzej Duda znowu udaje „niezależnego” prezydenta „wszystkich Polaków”, ale nie zająknął się, gdy władza odmawiała prawa do noszenia orła czy flagi przeciwnikom politycznym. Dziś władza szaleje, żeby nie stracić swojego (nawet tego nie ukrywa) „człowieka w pałacu”. Tak bardzo odzwyczaiła się od niezależnych pytań, że po raz pierwszy w historii nie zgodziła się na udział w debacie poza kontrolowaną wyłącznie przez swoich ludzi telewizją publiczną (sic!). Bo władza dla większości ludzi jest jak narkotyk: im więcej jej zdobędą, tym więcej pragną tej, której jeszcze nie mają. A raz zdobytej dobrowolnie nie oddadzą nigdy.

Trzaskowski

Trzaskowski nie jest kandydatem idealnym. Tak, wywodzi się z PO, którą w 2015 roku absolutnie zasłużenie (nie wstydzimy się tego), choć jak pokazał czas, nie wiadomo, czy słusznie, odsunęliśmy od władzy. Tak, Rafał Trzaskowski ma przekonania, których część może wydawać się dla niektórych kontrowersyjna. Niemniej niezależnie od przekonań i okoliczności Trzaskowski zawsze okazywał szacunek także tym, którzy mają inne od niego zdanie i przekonania.

To właśnie ten szacunek karze mu z szacunkiem traktować również osoby o innej orientacji (LGBT), co nie oznacza zgody i akceptacji wszystkich postulatów środowisk LGBT, a w szczególności tych dotyczących wychowania dzieci (a te Rafał Trzaskowski w przeciwieństwie do Jarosława Kaczyńskiego ma). Trzaskowski ma piękną kartę w historii (wolontariusz Komitetu Obywatelskiego „Solidarność” w 1989 roku, wykładowca Krajowej Szkole Administracji Publicznej oraz Collegium Civitas). Trzaskowski jak na polityka jest wybitnie wykształcony (absolwent dwóch fakultetów: Wydziału Dziennikarstwa i Nauk Politycznych oraz filologii angielskiej UW, stypendysta Uniwersytetu w Oksfordzie i paryskiego Instytutu Unii Europejskiej Studiów nad Bezpieczeństwem, doktorat obroniony w 2004 roku). Rafał Trzaskowski zna pięć (!) języków obcych i jak nikt potrafi jasno i rzeczowo wyjaśnić swoje stanowisko i poglądy, potrafi wytłumaczyć się, kiedy je zmienia, bez udawania, że nigdy nie myślał inaczej. Trzaskowski potrafi też się spierać, ale jednak bez wyzwisk, odsądzania od czci i wiary albo odmowy prawa do noszenia orła i polskiej flagi - nie rozgrzeszamy innych „winowajców”, ale tego akurat języka nienawiści nie stworzył przecież Trzaskowski!

Alternatywa

Trzaskowski jako prezydent wbrew głoszonym przez władze przestrogom nie przejmie przecież władzy w Polsce: władzę ma i nadal mieć będzie rząd i parlament. Trzaskowski jako prezydent wprowadza jedynie coś, co jest nie do przecenienia: bezpiecznik w szalenie niebezpiecznym układzie monopolu władzy. Dokładnie tak samo jak Platforma straszyła niegdyś PiS-em, tak PiS straszy dzisiaj Trzaskowskim. Czy jednak tak skuteczna i efektywna władza jak PiS naprawdę nie będzie w stanie działać, nie mając pełnego monopolu władzy? Przecież potrafili to robić wszyscy jej poprzednicy, a PiS jest, uczciwie rzecz nazywając, wyjątkowo skuteczny. Rzekome ryzyko wetowania przez Trzaskowskiego „wszystkiego” nie znajduje potwierdzenia ani w przeszłości (działania jako prezydenta Warszawy i poseł), ani w przyszłości (byłby pozbawiony szans na reelekcję za pięć lat). Trzaskowski wie, że opór totalny służy, i nie będzie służył nikomu: ani jego wyborcom, ani jego przeciwnikom, ani jemu samemu.

Mamo, Babciu, Tato, Dziadku, bardzo Was kochamy, ale prosimy: nie skazujcie nas i naszych dzieci, a Waszych wnuków i prawnuków na życie w państwie, którego władza nie liczy się z nikim. Nie, żeby miała nie realizować swoich programów i celów, ale realizując je, niech liczy się choć trochę z innymi.

Pamiętacie monopol władzy lepiej od nas, ale my też nie zapomnimy tego do końca życia. Dlatego prosimy Was: pozostańcie wierni przekonaniom, ale nie pozwólcie, by jakakolwiek władza działała bez kontroli. Prosimy Was o głos na kandydata, z którym może nie jest Wam po drodze, ale który gwarantuje odrobinę bezpieczeństwa i ochrony przed monopolem władzy, która nie jest w stanie uznać jakichkolwiek racji strony przeciwnej (nie znajdziecie przypadku). Przecież bez zgody PiS (parlament) Trzaskowski nie przeprowadzi żadnej zmiany. Za to bez Trzaskowskiego w Belwederze nad władzą nie będzie żadnej kontroli, a reprezentant PiS w pałacu w postaci Andrzeja Dudy poza intratnymi posadami w spółkach państwowych po zakończeniu ostatniej kadencji względem obywateli nie będzie miał już nic do stracenia.

Z kraju, w którym władza zachowuje się tak arogancko i odnosi się do przeciwników w ten sposób, z kraju, w którym pomimo miliardów wydanych na 500+ także dla najbogatszych za 30 lat będzie 75 emerytów na 100 pracujących (dziś jest 40 i już nie wystarczy składek), a władza w imię interesu wyborczego sytymi dodatkami popycha na emeryturę kolejne osoby, nasze dzieci po prostu wyjadą, jeżeli tylko będą mogły, a Wasze i nasze groby będą więc odwiedzać chyba tylko wiewiórki (jeżeli przeżyją).

Bardzo więc Was prosimy o głos na jedynego kandydata niezależnego od władzy: Rafała Trzaskowskiego. Wbrew opowieściom rządzących będzie to bardzo zdrowa sytuacja: władza dla PiS (bo ją w demokratycznych wyborach jednak zdobyli) jeszcze przynajmniej przez trzy lata i bardzo ograniczone, ale jednak jakieś narzędzia kontroli dla prezydenta od tej władzy niezależnego – Rafała Trzaskowskiego. W ten sposób wygramy wszyscy. Tylko w ten sposób wygra cała Polska, a nie tylko Polska obozu władzy.

Prosimy Was o to z całego serca.

Wasze kochające Dzieci i Wnuki

Zatem spotkamy się przy urnie wyborczej. Piszcie:listy@wyborcza.pl

Czytaj ten tekst i setki innych dzięki prenumeracie

Wybierz prenumeratę, by czytać to, co Cię ciekawi

Wyborcza.pl to zawsze sprawdzone informacje, szczere wywiady, zaskakujące reportaże i porady ekspertów w sprawach, którymi żyjemy na co dzień. Do tego magazyny o książkach, historii i teksty z mediów europejskich. Zrezygnować możesz w każdej chwili.