Ten artykuł czytasz w ramach bezpłatnego limitu

„Zwykły, szary człowiek” Piotr Szczęsny dokonał samospalenia pod Pałacem Kultury 19 października 2017. „Ten rząd wstrząsa podstawami państwowości i społeczeństwa. Natomiast większość społeczeństwa śpi, nie zwraca uwagi, co się dzieje, i trzeba je z tego snu obudzić” – napisał, tłumacząc istotę swojego straszliwego protestu.

Sejm czci protestującego minutą ciszy. Obywatele oddają hołd marszami. Ze strony oskarżonych jakby chwila ciszy, przeczekanie cokolwiek trudnych wizerunkowo tygodni. Jednak już niebawem 11 listopada. Potencjalnie poważny kryzys prezydentowi i rządzącym pomagają przezwyciężyć obchody Narodowego Święta Niepodległości. Defilada, odznaczenia państwowe. Polityczne życie płynie dalej.

Jak miało się okazać, działania rządu i prezydenta z tamtego okresu, przed którymi Piotr Szczęsny tak drastycznie przestrzegał, były tylko początkiem dzieła.

Klamra tych kilku lat zamyka się wiosną 2020, kiedy mimo zarazy władza nie wprowadza stanu nadzwyczajnego, mimo jego niewprowadzenia zabrania obywatelom wychodzenia z domów, jednocześnie usiłuje przeprowadzić wybory prezydenckie; pod koniec maja zaś prezydent mianuje pierwszą prezes Sądu Najwyższego – wbrew konstytucji (sędzina ta bowiem nie uzyskała poparcia Zgromadzenia Ogólnego Sędziów Sądu Najwyższego).

Nic się nie stało: tej samej wiosny, jakby nigdy nic, prezydent podpisuje tym samym długopisem czy piórem kolejne dyplomy do odznaczenia Orła Białego. I zaczyna wstrząsającą podstawami społeczeństwa, pełną szczucia, nową kampanię reelekcyjną.

Również mam długopis, czasem go używam. Wybory ostatecznie się odbywają. Wzięcie udziału w wyborach jest, jak powiadają mądrzy ludzie, obywatelskim obowiązkiem. Czasami jednak staje się czymś więcej. Głosujemy, czując się zobowiązani do wyrażenia protestu. Gdy używam swojego skromnego długopisu na wyborach, z głęboką, głęboką pokorą myślę o Piotrze Szczęsnym. Właściwie ze wstydem. Mnie stać tylko na taki protest.

Ale nie wyobrażam sobie, żeby teraz nie było mnie stać choćby na taki protest.

Piszcie: listy@wyborcza.pl

Czytaj ten tekst i setki innych dzięki prenumeracie

Wybierz prenumeratę, by czytać to, co Cię ciekawi

Wyborcza.pl to zawsze sprawdzone informacje, szczere wywiady, zaskakujące reportaże i porady ekspertów w sprawach, którymi żyjemy na co dzień. Do tego magazyny o książkach, historii i teksty z mediów europejskich. Zrezygnować możesz w każdej chwili.