Ten artykuł czytasz w ramach bezpłatnego limitu

Jestem warszawianką w piątym pokoleniu. Moi przodkowie tworzyli to miasto. Bracia mojej matki i inni członkowie rodziny ginęli w czasie okupacji i w Powstaniu Warszawskim.

Oburza mnie, że Prezydent RP, Andrzej Duda, nazywa moje miasto „warszawką”. To jest miasto, które daje i dawało w przeszłości wielu przybyszom z innych miejscowości w Polsce nie tylko pracę i dochód, ale także poczucie dumy. Również pan prezydent z mojego miasta czerpie swoją pozycję. Nawet w populistycznej kampanii wyborczej nie ma prawa mojego miasta, stolicy Polski, nazywać w sposób lekceważący. To nie jest „warszawka”, to jest Warszawa. Miasto bohater. A obecnie miasto, w którym żyje i pracuje wielu przybyszów z całej Polski, tej miejskiej i wiejskiej.

Pan Prezydent używając słowa „warszawka”, ubliża nie tylko starym warszawiakom, ale także tym wszystkim, którzy obecnie zdecydowali się związać życie w tym wspaniałym miastem.

„Warszawka”, „krakówek” – w kampanii wyborczej pada coraz więcej określeń, które mają kogoś wykluczać, deprecjonować. Nie zgadzajmy się na to. Piszcie: listy@wyborcza.pl

Czytaj ten tekst i setki innych dzięki prenumeracie

Wybierz prenumeratę, by czytać to, co Cię ciekawi

Wyborcza.pl to zawsze sprawdzone informacje, szczere wywiady, zaskakujące reportaże i porady ekspertów w sprawach, którymi żyjemy na co dzień. Do tego magazyny o książkach, historii i teksty z mediów europejskich. Zrezygnować możesz w każdej chwili.