Ten artykuł czytasz w ramach bezpłatnego limitu

Chciałbym, za pośrednictwem Redakcji, przekazać najgłębsze wyrazy uznania „cioci z Podhala” redaktora Grzegorza Wysockiego, i wyrazić pełne zrozumienie dla jej wahań wyborczych, a jednocześnie dla jej przekonania, że „starych drzew się nie przesadza”. Nawet jeśli postawi Pani krzyżyk na Dudę, nie zmienia to mojego poparcia dla Pani. Choć mam nadzieję, że może jeszcze zmieni Pani przed 12 lipca swój wyborczy głos.

Szczere głosy z Polski

Rozumiem też - choć właściwie nie ma tu wiele do zrozumienia, to raczej kwestia najprostszych, a właściwie najprymitywniejszych emocji - wypowiedzi, opinie i, jeśli tak je można nazwać, poglądy prostych rozmówców red. Wysockiego, głównie z Kaszub, choć też i z Podhala. Są szczerzy, mówią to, co myślą, robią tak, jak mówią, że będą robić, i zapewne zrobiliby to, co obiecują zrobić, gdyby tylko mogli. Nic tu dodać, nic ująć.

Konserwatywna elita - ofiary dysonansu

Natomiast jestem zniesmaczony, delikatnie mówiąc, wypowiedziami, a właściwie tym, jak się przedstawili w wywiadach red. Wysockiego – przedstawiciele „konserwatywnej elity” (miano to pozwalam sobie zaczerpnąć z artykułu Jakuba Majmurka  z tego samego numeru Magazynu Świątecznego). Fizyczną wręcz odrazą napawa mnie to, co można by nazwać „dezorientacją” tych rozmówców wobec dysonansu poznawczego, jakiego zdają się doświadczać: 80-letni profesor z Torunia, także Marcin, 35-letni socjolog z Warszawy, czy 40-letni antykwariusz z centrum Krakowa, mąż feministki. Skąd u mnie tak silnie nacechowane negatywne nastawienie i emocja? A bo nie wierzę, że to ofiary jakiegoś dysonansu.

To ich hipokryzja, i to taka, która wcale nie jest „hołdem składanym cnocie przez występek”. To coś gorszego. Ci rozmówcy red. Wysockiego po prostu nie mówią prawdy, w odróżnieniu do wszystkich poprzednich. Głosują na Dudę (i zapewne na PiS), przedłużają to zgorszenie społeczne, degrengoladę kulturową i destrukcję polityczną, widząc, ze względu na swą inteligencję i wykształcenie, skutki swych decyzji wyborczych. Bo głosują na Dudę, a jednocześnie  t w i e r d z ą,  że nie cierpią TVP albo jej nie oglądają, zniesmaczeni serwowaną tam propagandą, gorszą niż za PRL,  d e k l a r u j ą  swój brak zgody na dyskryminację i nagonkę na mniejszości, w tym seksualne, rzekomo uznając równość ludzi, czy  p r z e k o n u j ą,  że nie akceptują nieprawidłowości finansowych i co najmniej podejrzewają afery w łonie PiS.

Wydaje mi się, że wykorzystują swą inteligencję i wykształcenie dla racjonalizacji swej chęci przedstawienia się jako światłych, obiektywnych, rozumnych obywateli, co pozwala im ukryć najniższe resentymenty, obawiam się, że znacznie bardziej destruktywne, dla nich samych i innych, niż te wyłożone, często nieporadnie lub niechcący humorystycznie, przez ludzi prostych, przez „lud pisowski”.

To właśnie ta „konserwatywna elita” jest winna zapaści kulturowej Polski. 

Co myślcie o polskiej elicie, jest jedna, kilka, a może nie ma jej wcale? Czekamy na wasze opinie: Listy@wyborcza.pl

Artykuł otwarty w ramach bezpłatnego limitu

Wypróbuj prenumeratę cyfrową Wyborczej

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych,
lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej.