Gdybyśmy naprawdę zadbali po 1989 roku o edukację i komunikację - ten podział wieś - miasto by zniknął - pisze Krystyna Zachwatowicz-Wajda i gdy jej zdaniem PiS szczuje ludzi na siebie i tworzy podziały, przypomina, że prawdziwa "Solidarność" nie raz uratowała Polaków.
Ten artykuł czytasz w ramach bezpłatnego limitu

Dziękuję za tak życzliwe dla mnie komentarze w "Gazecie Wyborczej." Jedna rzecz mnie bardzo

zmartwiła. Wiele komentarzy niestety zawiera poglądy, które są dla mnie nie do przyjęcia. To przeciwstawianie wsi – inteligencji!

Wszyscy pochodzimy ze wsi

Jak można w Polsce, kraju, który dopiero dzięki reformie rolnej przeprowadzonej przez komunistów po 1945 roku (tak! tak! - czytajcie książkę „Prześniona rewolucja" prof. Andrzeja Ledera!) uporał się z wielowiekowym wstydem, jakim była pańszczyzna i nędza wsi w czasie dwudziestolecia – przeciwstawiać wieś – miastu, chłopów – inteligencji. Wszyscy przecież pochodzimy ze wsi! Mój dziadek – ojciec mojego Ojca - był kolejarzem, dobrze go pamiętam, bo bardzo go kochałam. Mój Ojciec był inteligentem pierwszego pokolenia. Jak większość z nas.

Pamiętam "Solidarność" w niezapomnianym roku 1981. Pracowałam cały ten rok w Regionie Mazowsze w dziale kultury prowadzonym świetnie przez Teresę Bogucką i nigdy nie zapomnę tej wspólnoty i współpracy ze wspaniałymi ludźmi, którzy przychodzili do nas ze wsi i zakładów pracy, żeby wspólnie zmienić nasz kraj. Gdybyśmy naprawdę zadbali po 1989 roku o edukację i komunikację – ten podział by zniknął.

Teraz prezydent i PiS podle ten podział wzmacniają i szczują nas na siebie.

Proszę wszystkich - nie poddawajmy się temu - teraz prawdziwa "Solidarność" jest nam potrzebna jak powietrze.

Piszcie: listy@wyborcza.pl

Czytaj ten tekst i setki innych dzięki prenumeracie
Wybierz prenumeratę, by czytać to, co Cię ciekawi 
Wyborcza.pl to zawsze sprawdzone informacje, szczere wywiady, zaskakujące reportaże i porady ekspertów w sprawach, którymi żyjemy na co dzień. Do tego magazyny o książkach, historii i teksty z mediów europejskich.
Więcej
    Komentarze
    Zaloguj się
    Chcesz dołączyć do dyskusji? Zostań naszym prenumeratorem
    Po przegonieniu kaczystow trzeba będzie uzupełnić program szkolny o WYCHOWANIE OBYWATELSKIE! Rozumiane jako wiedza o zasach państwa demokratycznego wraz z cwiczeniami dot. związku tych zasad z życiem zwykłego obywatela.
    Przedmiot ten powinien być najważniejszy zaraz po polskim i matematyce!
    @ae25
    Taki przedmiot już istnieje, nazywa się wiedza o społeczeństwie. I jego istnienie dowodzi, że taki sposób przekazywania wiedzy daleki jest od ideału. Dzieci muszą uczyć się demokracji itd. w praktyce, nie posłuchać o niej na lekcji.
    już oceniałe(a)ś
    0
    0
    @ae25
    przed
    już oceniałe(a)ś
    0
    0
    "NIEUDACZNIK, człowiek resentymentu, wie tylko, że nie może znieść, że ktoś inny ma więcej, do szału doprowadza go uprzywilejowanie kogoś innego; żywi URAZĘ, ponieważ dzięki niej doznaje bodaj przyjemności ustawicznego niezadowolenia; pielęgnuje myśl o zemście jak artysta ?sztukę dla sztuki?, a dla jego żądzy zemsty typowe jest to, że jej zaspokojenie zazwyczaj nie przynosi mu ulgi. Wręcz przeciwnie: nieudacznik, który przez przypadek traci swoją urazę, staje się człowiekiem bez przeznaczenia, nieudacznikiem do kwadratu, który będzie szukał innych celów dla swoich animozji, chyba że jak Hitlera odurzy go urzeczywistnianie resentymentalnych ideałów i popadnie w stan znieczulenia."
    Menno ter Braak, Narodowy socjalizm jako doktryna urazy
    @DariuszDar
    W sedno, musi wymrzeć pokolenie 55+ wraz z kościołem, wtedy może coś się w Polsce zmieni
    już oceniałe(a)ś
    2
    0
    @exxxx2015
    Pleciesz. Wajda według ciebie ile ma lat? A ile mają lat zwolennicy Bosaka? Obrażasz ludzi starszych od siebie, zakładając niesłusznie, że wiek=poglądy i wrzucając wszystkich ja leci do jednego worka. Czyli, niestety, robiąc to, o czym między innymi traktuje powyższy artykuł.
    Co do kościoła pełna zgoda, że musi zniknąć z życia publicznego, ale bierne czekanie aż "wymrze" tego nie zapewni, właśnie dlatego, że wśród młodych dość jest chętnych na zapełnienie miejsca po tych wszystkich starych ludziach.
    już oceniałe(a)ś
    1
    0
    Cenny głos p. Krystyny Zachwatowicz. Ile osób zdaje sobie sprawę, że PRL zmieniła na lepsze życie milionów Polaków - wcześniej często beznadziejne - i że skorzystali na tym ich potomkowie, skończyli szkoły, studia? Jeszcze mniej Polaków ma odwagę mówić o tym.
    już oceniałe(a)ś
    9
    0
    Zdaje się, że gimnazja mogłyby być taką szansą na integrację. Sporo dzieci ze wsi uczęszczało do gimnazjów miejskich. PiS je zlikwidował.
    Polska wieś po drugiej wojnie doświadczyła ogromnego awansu społecznego, ale go nie docenia. Czytałam wypowiedzi, jak to komuna zniszczyła polską wieś. Nie 500 lat niewoli, wyzysku pańszczyźnianego. Oni nie mają pojęcia, że ich przodkowie wcale nie tak dawno jeszcze byli niewolnikami pańszczyźnianymi. Nie chcą pamiętać, że kler katolicki trzymał ich w niewoli razem z ich ciemiężycielami. To duchowni nauczali ich, że władza pochodzi od boga i bunt przeciw niej, to jak bunt przeciw bogu. To kler ich zastraszał, zdzierał dziesięcinę i nie było zmiłuj, nawet jak w domu bieda wyglądała z każdego kąta.
    Oni chcą być jak szlachta. Ta sama, która ich niszczyła, niewoliła, nie pozwalała nawet nauczyć się pisać i czytać. Oni sami się wykorzenili. Zapomnieli. Chyba ze wstydu. A wstydzić powinna się szlachta, magnateria i kler, bo to oni doprowadzili do upadku cywilizacyjnego kraju i narodu. Do zniknięcia Polski z mapy świata.
    A tymczasem potomkowie szlachty głowy noszą wysoko i odzyskują majątki, na które pracowali przez wieki pańszczyźniani niewolnicy.
    Taka nieodrobiona lekcja może się zemścić, bo znowu może pojawić się pan, który zniewoli, a oni tego nie zauważą.
    @cholinexy
    "Czytałam wypowiedzi, jak to komuna zniszczyła polską wieś. Nie 500 lat niewoli, wyzysku pańszczyźnianego. Oni nie mają pojęcia, że ich przodkowie wcale nie tak dawno jeszcze byli niewolnikami pańszczyźnianymi. Nie chcą pamiętać, że kler katolicki trzymał ich w niewoli razem z ich ciemiężycielami. To duchowni nauczali ich, że władza pochodzi od boga i bunt przeciw niej, to jak bunt przeciw bogu. To kler ich zastraszał, zdzierał dziesięcinę i nie było zmiłuj, nawet jak w domu bieda wyglądała z każdego kąta."
    Bardzo cenna, precyzyjna wypowiedz. Kiedy Polacy lub przynajmniej wiekszość Polaków zda sobie z tego, co Pani napisała, sprawę? Sam sobie odpowiem - nieprędko. Bo edukacja jest w rękach prawicy, przede wszystkim prawicy narodowo-katolickiej, IPN, jej instytucji, oraz KK.
    już oceniałe(a)ś
    3
    0
    @cholinexy
    Trochę smutne to powtarzające się "oni".
    Większość ludzi w miastach to też "oni", tyle że przeszczepieni w miasta trochę wcześniej, a jeśli są bardziej światli (czy wszyscy faktycznie są?), to nie jest jakaś ich osobista zasługa, tylko dostęp do świata, do edukacji. To poczucie wyższości wynikające tak naprawdę z rzeczy, na które się nie miało wpływu, jest moim zdaniem nieuzasadnione. Dokładnie o tym mówi pani Wajda. Mieszkam na wsi i latami patrzę na to, jak kształtują się tutejsze dzieciaki, jak bardzo ich poglądy zależne są od najbliższego środowiska, znajomych, nauczycieli. No właśnie, najbliższego. Nie ma sensu przypisywać im jakichś mitycznych "nie mają pojęcia", "nie chcą pamiętać".
    Moje dzieci jeździły ze mną kilkadziesiąt razy w roku na jakieś tam imprezy kulturalne, różnej maści warsztaty, zajęcia na uczelniach, demonstracje i tak dalej. Koledzy z klasy raz w roku mogli wyrwać się na seans w kinie z klasą. Ci rówieśnicy nie są w niczym gorsi ani głupsi, po prostu nie dano im szansy. Dzieci tu na wsi nie są jakąś zaściankową ciemnotą. Po prostu poziom szkół tutaj jest tragiczny, a dojazd do najbliższego dużego miasta komunikacją publiczną tragiczny.
    Ci wasi "pańszczyźniani chłopi" byli tymi dziećmi parę lat wcześniej.
    Kurczę, zaczynam się na tej swojej wsi czuć tym przysłowiowym Murzynem. Przecież o czarnych mówi się dokładnie tak samo, przypisuje negatywne cechy i za nic ma uwarunkowania środowiska.
    już oceniałe(a)ś
    1
    0
    @_sparrow_
    Nie mam nic złego ani wykluczającego na myśli, pisząc oni. Po prostu nie identyfikuję się ze wsią. Nie znam wsi, nie mam tam rodziny, choć na pewno i moja rodzina pochodzi ze wsi. Kiedyś już próbowałam dowiedzieć się jak i kiedy moi przodkowie opuścili wieś, ale nikt nie wie. Już moi pradziadkowie mieszkali w miastach, kończyli szkoły, choć nie studia. Ich dzieci, czyli moi dziadkowie nie mieli rodziny na wsi. Mam też świadomość, że kapitał kulturowy, jaki zgromadziła moja rodzina, a który w kolejnych pokoleniach był powiększany, nie jest moją zasługą, a posagiem. Moją zasługą będzie nie zmarnowanie go i dorzucenie czegoś od siebie kolejnemu pokoleniu. Nie czuję wyższości.
    Czuję złość, że te nasze wolnościowe elity tak bardzo zaniedbały edukację, a PiS ją dobił.
    Wiedzę o pańszczyźnie zdobywałam sama, bo choć skończyłam tzw. elitarne LO, to nie miałam pojęcia jak bardzo była dla nas wyniszczająca. Pytałam o pańszczyznę moich dziadków, ale oni nic nie umieli mi powiedzieć oprócz tego, że była.
    już oceniałe(a)ś
    3
    0
    @cholinexy
    Mnie po prostu przeraża to, co się z nami dzieje. Z "nami" czyli także tą stroną barykady (barykady!), gdzie ceni się wartości demokratyczne, tolerancję, otwartość. Coś mnie cały czas uwierało, aż w pewnym momencie uświadomiłam sobie, że i my, ci mądrzy, wykształceni, otwarci na różnorodność i tak dalej, daliśmy się jednak wciągnąć w ten pisizm. Że jedna strona atakuje LGBT i wszelkich "obcych" (UE, "ciapatych" i tak dalej), ale i druga gotowa jest do hejtu bez zastanowienia, w podobnym stylu, po prostu wybiera inne grupy - mieszkańców wsi i kobiety mające dziećmi. Pardon, pańszczyźnianą ciemnotę i madki rozwydrzonych bachorów. To już nie jest kwestia dyskusji, poglądów, ale sącząca się nienawiść (wyrażana w prostacki bądź kulturalny sposób). Przez oba obozy oczywiście racjonalizowana, ale poczytaj komentarze pod artykułami dotyczącymi matek, dzieci, wsi, prowincji. Czy w swojej wymowie różnią się szczególnie od pisowskiego szlamu?
    A, i nie piję tu do ciebie osobiście, bo zawsze z zainteresowaniem czytam twoje komentarze.Sądzę po prostu, że - po obu stronach tej barykady - czasem nawet nie dostrzegamy, że jesteśmy bardzo umiarkowaną może, ale jednak częścią większego zjawiska, które nie jest niczym dobrym.
    A piszę pod twoim komentarzem, bo zakładam, że bez problemu zrozumiesz, co mam na myśli.
    już oceniałe(a)ś
    0
    0
    Program matury międzynarodowej - tak nazywa się lekarstwo zarówno na fake news jak i nienawistne podziały - powinna być dostępna dla każdego natomiast dla tych, którzy mają zajęcia z religii w szkole powinna być obowiązkowa żeby wyposażyć ucznia w instrumenty oceny do jakiego stopnia prawdziwe jest to co wiemy i jak bardzo wszelka kultura jest jedynie odpryskiem ludzkiej reakcji na zmienne otoczenie. Praktycznie uniemożliwia redukcję wielokolorowości do brunatności.
    już oceniałe(a)ś
    3
    0
    Wydaje mi się, że to nie jest tylko kwestia braku odpowiedniej edukacji, choć to istotna sprawa. To o wiele bardziej złożona kwestia społeczno-ekonomiczna. Także polityczna. Potrzebne będą kompleksowe działania. I radykalne. Bo ich brak może skutkować późniejszą powtórką z tego co mamy dzisiaj.
    już oceniałe(a)ś
    3
    1
    do tej pory uważałem, że najważniejsze przedmioty w szkole to WF, Śpiew i Prace Ręczne (1970), dziś zgadzam się dorzucić Wychowanie Obywatelskie.
    WF - bo wszyscy chcemy być sprawni i zdrowi
    Śpiew - by umieć cieszyć się życiem
    Prace Ręczne - by potrafić przyszyć guzik, przetkać zlew, zbudować dziecku latawiec i karmnik dla ptaków
    Wychowanie Obywatelskie - by rozumieć wartość 'społeczeństwo obywatelskie'
    Matematyka, polski, historia, przyroda, ........... - same w sobie są tak piękne, że zdrowe, radosne i świadome społeczeństwo będzie dążyło, by je zgłębiać.
    @atol-01
    Taki przedmiot od dawna istniej, nazywa się wiedza obywatelska. Problem w tym, że usłyszeć na lekcji co to jest konstytucja i demokracja to trochę za mało.
    już oceniałe(a)ś
    0
    0
    Zgadzam się z autorką, że zaprzepaściliśmy szansę stworzenia wspólnotowego społeczeństwa. Nie podejmuję się ocenić jak powinniśmy to zrobić. Co do jednego mam jednak dokładnie odwrotną obserwację - od wielu lat to własnie w GW zarówno w tekstach redakcyjnych jak i zawłaszcza w komentarzach (dopuszczanych zapewne z błogosławieństwem redakcji) czytamy o wyborcach PIS (a to duża grupa ludzi) jako o "... starszych, niewykształconych, ze wsi i małych ośrodków, słuchaczy Zenka i konsumentów piwa przy grillu...." w wersji light, w wersji hard obecnej w komentarzach i publikowanych listach od czytelników mamy "... kołtuństwo, chamstwo, słomę w butach, meneli pijących za 500+, ciemniactwo, wieśniactwo, prymitywów, pijaną tłuszczę....". Dzielenie ludzi leży po stronie tzw "elyt" związanych z GW.
    @hannabo
    W 100% się zgadzam. W naszym środowisku, tak samo jak u "pisowskiej strony", niestety często leje się jad, cóż z tego, że z reguły w bardzo eleganckim opakowaniu, no i obiekt jest inny - zamiast obcych i LGBT głęboko gardzimy kobietami mającymi dzieci czy osobami mieszkającymi na prowincji. Tak jak i druga strona wrzucamy całe grupy do jednego worka i etykietujemy na podstawie wybranych zachowań - dla jednych LGBT jako całość lata półnago w miejscach publicznych epatując seksualnością, dla drugich dzieci to generalnie rozwydrzone bachory hałasujące w miejscach publicznych.
    "Nie jestem rasistą ALE..." to zjawisko dotykające obu stron politycznego konfliktu. I zobacz, jaką tu mamy zaskakującą symetrię - nic nie mam przeciwko gejom, ale niech się nie obnoszą z tym w miejscach publicznych, oczywiście nic nie mam przeciwko posiadaniu dzieci, ale wara od miejsc publicznych, niech madki siedzą z nimi w domu. Obie strony równie ochoczo odbierają innych grupom prawa dostępu na równych prawach do publicznej przestrzeni, bo im coś (w obu przypadkach po prostu biologicznie normalnego) w taki czy inny sposób przeszkadza i chcą sobie z tym poradzić wyrzucając takie grupy poza nawias "swojej" przestrzeni, bo to łatwiej niż zaakceptować, że ludzie są zwyczajnie różni. Jedna strona rozumie, że gej po prostu urodził się gejem i to jest zwyczajnie normalne, druga rozumie, że dziecko jest dzieckiem, bawi się, eksploruje, wielu rzeczy dopiero się uczy i to jest zwyczajnie normalne.
    Może gdyby nie diablo skuteczny kaczystowski plan rozbudzania niechęci, te dwie strony częściej by ze sobą rozmawiały i obustronnie na tym skorzystały, poszerzyły swoje horyzonty? Mówiły do siebie nawzajem nie o tym, czego nie znoszą, ale właśnie o tym, co znają, rozumieją? Żeby w tej wymianie potrafiły się dzielić swoim zrozumiem dla innych, a nie tym, co w tej chwili widzimy na forach od lewa do prawa?
    już oceniałe(a)ś
    0
    0