Ten artykuł czytasz w ramach bezpłatnego limitu

Piszcie: Listy@wyborcza.pl

Wyspy Brytyjskie. Pakiety przyszły po wyborach

Chciałabym poinformować Was, że ja i moja rodzina (w sumie trzy osoby) nie otrzymaliśmy na czas pakietów z kartami do głosowania. Pakiety przyszły 29 czerwca, a więc dzień po wyborach. Wysłane zostały kolejno 19, 20 i 21 czerwca (chociaż zapisaliśmy się 12 czerwca) Signed For 1c, za 2,45 każdy.

Na jednej z kart brakowało pieczęci obwodowej komisji wyborczej nr 154 (zielonej). Listy szły z konsulatu Manchester do Newcastle (konkretnie do Gateshead i wiem, ze Royal Mail też tu nawalił).

Mam nadzieję, ze w drugiej turze uda nam się zagłosować.

Ewa

Wyspy Brytyjskie. Uratowała nas firma kurierska

Zachęcona państwa artykułem podsumowującym sytuację wyborczą poza granicami kraju chcę opowiedzieć także swoją historię. Mieszkam w okolicach Londynu, około 30 min pociągiem od miasta. Zarejestrowałam się w terminie na pierwszy majowy termin, wybierając 152. Komisję przy konsulacie. Po przełożeniu wyborów otrzymałam od komisji korespondencję, że muszę przerejestrować mój głos na korespondencyjny. Po wypełnieniu dodatkowych informacji przyszło potwierdzenie, że będę mogła głosować korespondencyjnie – zostanie także dostarczony pakiet wyborczy.

Gdy w piątek 26 czerwca jeszcze go nie otrzymałam, wiedziałam, że już nie będę mieć szans oddać ważnego głosu – ambasada wyraźnie poinformowała, że dostarczenie głosu osobiście nie będzie możliwe, a na jakąkolwiek wysyłkę było już za późno.

W sobotę 27 czerwca listonosz roznosząca listy w południe dostarczyła pakiet wyborczy bezkontaktowo, więc nie mogłam podpisać odebrania koperty. Cena znaczka - 2,45 funta świadczy, że został on wysłany special delivery, która normalnie dochodzi dnia następnego, więc wina jest albo po stronie poczty, która nie jest w stanie obecnie terminowo obsłużyć korespondencji, albo termin wysyłki podany przez komisję nie został dotrzymany.

Szczęściem w nieszczęściu okazała się wspaniała akcja społeczna Polonii – grupa wolontariuszy powołała inicjatywę obywatelską podobną do tej w Barcelonie, którą państwo opisali. Znaleziono prywatnego kuriera, który poświęcił swój czas i pieniądze, by nasze głosy mogły dotrzeć do komisji wyborczych. Od piątku przez cały weekend wolontariusze akcji nazwanej Polonia Express oraz właściciel firmy kurierskiej pan Kamil Arendt niestrudzenie dyżurowali w mediach społecznościowych i pod konsulatem, odbierając głosy od tych, którzy jeszcze mogli się z nimi skontaktować i otrzymali koperty w ostatniej chwili. Pod konsulatem spotkałam pana, który poprzedniego dnia musiał przyjechać aż z Nottingham, żeby oddać swój głos – a ilu ludzi na taką podróż nie mogło sobie pozwolić?

Kończąc pozytywnym akcentem – w sobotę wysłałam maila do komisji z opisem zaistniałej sytuacji i w niedzielę po godzinie 16 pracownik konsulatu zadzwonił, by przeprosić za utrudnienia w głosowaniu korespondencyjnym. Poinformował mnie, że jest możliwość dostarczenia ważnego głosu, jeśli przyjadę pod konsulat – co świadczy, że akcja kurierów została rozpoznana i doceniona. Wybory nie powinny zależeć od ludzi dobrej woli stających na głowie, by dostarczyć listy w wyznaczonym terminie.

Mam nadzieję, że zostaną wyciągnięte odpowiednie wnioski i w drugiej turze każdy obywatel chcący oddać swój głos będzie miał taką możliwość.

Małgorzata z Londynu

Kanada. Możemy praktycznie pożegnać się z głosowaniem w II turze

Ze względu na różnicę czasu w Kanadzie można było głosować tylko do soboty 27 czerwca, do godz. 21 lokalnego czasu. Głos można było tylko odesłać pocztą lub kurierem. Konsulat powołał się przy tym na „regulacje władz kanadyjskich w trakcie trwania pandemii". Pomimo próśb i pytań zadanych na profilu FB konsulatu nie udostępniono regulacji, na które urzędnicy się powoływali. Zarejestrowaliśmy się wraz z partnerem w odpowiednim terminie (dwukrotnie, bo za pierwszym razem nie dostaliśmy potwierdzenia). Pakiety wyborcze dostaliśmy w czwartek 25 czerwca około 14,30, szybko zagłosowaliśmy, mój partner zwolnił się z pracy i pojechał szukać kuriera, który dostarczyłby naszą przesyłkę do konsulatu w odpowiednim terminie. Po godzinie poszukiwań wysłał przesyłkę FedExem, co kosztowało 70 dol. kanadyjskich. Miała być dostarczona do soboty, jednak nie została dostarczona do dziś, czyli nasze głosy nie zostały wzięte pod uwagę. Mieliśmy nadzieję, że te 70 dol. będzie inwestycją w demokrację, a zostało wyrzucone w błoto. Oczywiście, że kurier zawiódł, ale w pierwszej kolejności zawiódł konsulat. I oczywiście polski rząd. W obwieszczeniu w sprawie głosowania w II turze wyborów konsulat informuje: „Warunki udziału w głosowaniu nie zmieniają się w stosunku do I tury". Przyjmuję więc, że znów nie będzie możliwości wystawienia skrzynki na głosy, aby móc dostarczyć je osobiście, a nasze pakiety wyborcze zostaną wysłane zwykłym, najwolniejszym z możliwych listem.

W sytuacji, kiedy nie wiadomo, kiedy mają być wysłane nowe karty do głosowania, 1 lipca w Kanadzie jest świętem narodowym, a nasze głosy muszą być dostarczone do 11 lipca, możemy praktycznie pożegnać się z głosowaniem w drugiej turze.

Kasia

Wyspy Brytyjskie. Nikt nie ma prawa odbierać nam prawa do głosowania

Mieszkam w Wielkiej Brytanii. Swój pakiet wyborczy otrzymałam po terminie 23 czerwca i odesłałam dnia następnego w oryginalnej zaadresowanej kopercie – special delivery next day by 1 pm – z możliwością śledzenia przesyłki. Jakież było moje zdziwienie, kiedy znajoma przesłała mi informację, że w Irlandii są problemy z dostarczaniem kart wyborczych, gdy na kopercie nie widnieje osoba odbiorcy (informacja przekazana znajomej przez kuriera DPD). Znajoma znalazła na stronie swojego okręgu wyborczego nazwisko pracownika, podała je kurierowi – jednak do dziś jej przesyłka nie została dostarczona.

Napisałam więc do konsula w Manchester maila z pytaniem o spersonalizowane przesyłki. W odpowiedzi z 27.6.2020 r. otrzymałam zapewnienie, że konsulat przyjmuje nie spersonalizowane karty i nie ma z tym problemu. Ten sam mail wysłałam również do PKW - odpowiedzi nie otrzymałam.

Sprawdziłam swoją przesyłkę na Track & Trace – do dnia dzisiejszego jest w statusie „on transit”. Złożyłam zażalenie na opłacony przeze mnie gwarantowany serwis do Royal Mail ze szczególnym naciskiem na powód niedostarczenia mojej karty wyborczej.

To są jakieś żarty, za chwilę będzie II tura wyborów i wizja straconych głosów.

Proszę o nagłaśnianie wszelkich sygnałów od Polonii – nikt nie może odbierać nam praw wyborczych, dopóki jeszcze je mamy.

Joanna

Czekamy na wasze opinie, spostrzeżenia. Piszcie: listy@wyborcza.pl

Artykuł otwarty w ramach bezpłatnego limitu

Wypróbuj prenumeratę cyfrową Wyborczej

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych,
lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej.