Ten artykuł czytasz w ramach bezpłatnego limitu

To, że na Wyspach Brytyjskich prowadził Rafał Trzaskowski, nie zaskakuje, bo w zeszłorocznych wyborach do Sejmu i Senatu tam także zwyciężyła Koalicja Obywatelska. Ciekawe jest miejsce drugie. Zajął je Szymon Hołownia – 18,6 proc. głosów. Andrzej Duda był dopiero trzeci z wynikiem 15,6 proc. Z nieoficjalnych informacji wynika, że podobny trend utrzymuje się w pozostałych komisjach w Londynie i Manchesterze.

Pięć lat temu w Wielkiej Brytanii na wybory zarejestrowało się 74 tys. Polaków. Wtedy w pierwszej turze uwiódł ich Paweł Kukiz, zdobywając ponad 53 proc. głosów. Bronisław Komorowski i Andrzej Duda dostali po 14 proc. W drugiej turze Duda pokonał Komorowskiego 57 proc. do 42 proc. Gdy się patrzy na wpływające z Wielkiej Brytanii dane, jest jasne, że na takie wyniki w drugiej turze urzędujący prezydent nie ma co liczyć. Tym bardziej że na pierwszą turę tegorocznych wyborów prezydenckich zarejestrowało się rekordowe 130 tys. wyborców. To właśnie ta liczba głosów, przy zmniejszonej trzykrotnie liczbie komisji wyborczych (w 2015 r. było ich 34, obecnie z powodu epidemii jest ich tylko 11), powoduje opóźnienia w podaniu ostatecznego wyniku wyborów.

Dwa razy więcej wyborców

W Irlandii głosowało 19 tys. Polaków. Tu także wygrał Trzaskowski z prawie 49-proc. wynikiem. Szymon Hołownia był drugi, zdobył prawie 19 proc. głosów. Na Andrzeja Dudę głosowało 16 proc. wyborców. Pięć lat temu w pierwszej turze w Irlandii również wygrywał Paweł Kukiz z 57-proc. wynikiem, a Komorowski i Duda mieli zaledwie kilkunastoprocentowe poparcie. Drugą turę zwyciężył Duda 54 proc. do 46 proc. Tyle że wówczas liczba głosujących była aż o połowę niższa niż obecnie.

W USA zwyciężył Andrzej Duda. Dostał 13,2 tys. głosów, zdobywając 51,5 proc. poparcia. Rafała Trzaskowskiego poparło 9,1 tys. (35,5 proc.), a Szymona Hołownię 1,3 tys. wyborców (5 proc.) głosów.

Jednak co ciekawe, w porównaniu z pierwszą turą wyborów prezydenckich sprzed pięciu lat poparcie dla obecnego prezydenta mocno spadło. Wówczas zdeklasował Bronisława Komorowskiego 66,5 proc. do 14 proc. W drugiej turze przewaga była jeszcze większa. Duda zdobył 80,8 proc. głosów, Komorowski 19 proc.

Za oceanem nasze partie opozycyjne rosną w siłę

Polscy wyborcy w USA w przeciwieństwie do Polaków rozsianych po Europie są zdecydowanie konserwatywni i popierają PiS. Ale partie opozycyjne powoli zwiększają tam znaczenie. W zeszłorocznych wyborach parlamentarnych wśród Polaków w USA Koalicja Obywatelska dostała 8,1 tys. głosów, czyli 27 proc. PiS zaś zebrał 15 tys. głosów (51 proc.). W porównaniu z wynikami wyborów prezydenckich widać więc pewne zmiany w elektoracie.

Pod względem zainteresowania wyborami nie pobito rekordu w porównaniu z zeszłorocznymi wyborami do Sejmu i Senatu. Wówczas na głosowanie zarejestrowało się 32 tys. wyborców. W tym roku – ok. 30 tys. Trzeba jednak pamiętać, że w USA ciągle szaleje epidemia koronawirusa, wybory odbywają się wyłącznie drogą korespondencyjną, a to mogło demobilizować wyborców. Zmobilizować miała ich zeszłotygodniowa wizyta Andrzeja Dudy, choć z drugiej strony, gdy prezydent bawił w Białym Domu, część kart wyborczych była już w drodze powrotnej do konsulatów.

W zeszłym roku w USA działało 47 komisji, w tym tylko dziewięć. Ze wstępnych obliczeń wynika, że ponad 4 tys. zarejestrowanych nie odesłało pakietu wyborczego na czas bądź oddało głos nieważny.

Konsulaty zamknięte na głucho

Dostaliśmy wiele skarg od mieszkających w USA Polaków, którzy mówili, że pakiety wyborcze dostali zbyt późno. Pan Borys z Seattle przesyłki z kartą do głosowania się nie doczekał. Mimo że w konsulacie w Los Angeles, któremu podlegał, zapewniano go, że została wysłana. W czwartek kartę otrzymała jego żona. Pakiet odesłano kurierem, który – według słów czytelnika – w sobotę próbował dwukrotnie ją doręczyć do konsulatu. Nikt mu nie otworzył drzwi. Podobne problemy zgłaszali nam czytelnicy z Wielkiej Brytanii, Francji, Hiszpanii czy Niemiec.

W Kanadzie działo się podobnie jak w USA. Prawie 54 proc. zdobył Andrzej Duda, niecałe 33 proc. Rafał Trzaskowski. Pięć lat temu w pierwszej turze Duda miał 56 proc., a Bronisław Komorowski – 16 proc. W drugiej turze Duda wygrał z nim 77 proc. do 22 proc.

Artykuł otwarty w ramach bezpłatnego limitu

Wypróbuj prenumeratę cyfrową Wyborczej

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych,
lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej.