Ten artykuł czytasz w ramach bezpłatnego limitu

A więc jesteśmy po pierwszej turze wyborów i trudno zachować resztki optymizmu i nadziei na korzystny wynik w turze drugiej. Korzystny, czyli odsunięcie od władzy obecnego prezydenta.

Większość obywateli albo po raz kolejny widzi go jako głowę państwa, albo im to – mówiąc kolokwialnie – wisi, czyli nie mają nic przeciw temu. Jakież to smutne! Nie jest przecież tajemnicą, że prawie wszystkie działania „dobrej zmiany”, które cieszą się poparciem społeczeństwa, dotyczą pieniędzy. Te 500 plus, 300 plus, wyprawka plus, emerytura plus itp. pozwalają kupić społeczeństwo w taki sam sposób, w jaki kupowano głosy poparcia jeszcze w starożytnym Rzymie.

Czy głosy Polaków za granicą zostaną policzone?

PiS skorumpował ogromną rzeszę Polaków do tego stopnia, że zapomnieli, iż oprócz pieniędzy są jeszcze inne wartości. Po co im Konstytucja, demokracja, swobody obywatelskie, wolność wypowiedzi, sprawiedliwe sądy, niezależne organizacje, samorządy? Nic dla nich nie znaczy tolerancja czy poszanowanie godności każdego człowieka.

Co nas czeka, jeśli Andrzej Duda wygra wybory?

Ci ludzie cieszą się, gdy policja polityczna (niedługo innej nie będzie) wystawia horrendalny mandat kobiecie za „udział w zgromadzeniu” (jednoosobowym) albo rozbiera do naga i zakuwa w kajdanki kogoś, komu nie podoba się urzędujący prezydent. Ich wrogiem jest kilka kobiet z kwiatami w ręku, otoczonych zwartym kręgiem „stróżów prawa”. Jakże często słyszy się słowa: „Będę na niego głosować, bo dał mi 500 plus”.

To wszystko w zwielokrotnionej skali czeka nas po drugiej turze wyborów, jeżeli w Pałacu zasiądzie po raz drugi „prezydent wszystkich Polaków”. Prezydent, którego aktualnym programem wyborczym było obśmiewanie i obrzydzanie kontrkandydatów, a przede wszystkim Rafała Trzaskowskiego. Najwyższa pora zmienić retorykę kampanii wyborczej. Owszem, należy do znudzenia powtarzać, że nowy prezydent nie odbierze nabytych uprawnień, a więc 500 plus i wiek emerytalny pozostaną bez zmian.

Co ważniejsze jednak, Rafał Trzaskowski powinien nie tyle agitować, dlaczego powinien zostać wybrany, ale dowodzić, dlaczego Duda NIE powinien zostać wybrany.

Kampania wyborcza w drugiej turze musi być bardziej ostra

Łatwo jest przecież wyszukać spośród archiwalnych materiałów ostatnich pięciu lat te, które pokażą, jak nasz prezydent łamie Konstytucję, mówi głupoty, okazuje nienawiść czy co najmniej niechęć do sporej grupy Polaków, pogardę do Unii Europejskiej. Jak sam zmienia zdanie w niektórych sprawach (związki partnerskie, UE), a o innych mówi, że zmieniając zdanie, kłamią albo są niespełna rozumu. Jak z twarzą purpurową ze złości wyrzuca z siebie stek bzdur, aż jego własna żona musi go delikatnie mitygować.

Najwyższy czas zacząć pokazywać Andrzeja Dudę takim, jakim jest w istocie: osobą bez kręgosłupa, bez szacunku do samego siebie, „chłopcem na posyłki” posła (!) Jarosława Kaczyńskiego, niekompetentnym prawnikiem, zadowolonym z siebie długopisem szkodzącym wizerunkowi Polski w Europie.

Apeluję: rodacy! Przejrzyjcie wreszcie na oczy! Zostało mało czasu. Boję się, że za dwa tygodnie obudzimy się w Polsce, jakiej nie życzyłbym najgorszemu wrogowi.

Mocne! A może trzeba inaczej? Nie dzielić, tylko łączyć, zasypywać doły! Czekamy na Wasze komentarze.

Piszcie: listy@wyborcza.pl

Artykuł otwarty w ramach bezpłatnego limitu

Wypróbuj prenumeratę cyfrową Wyborczej

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych,
lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej.