Ten artykuł czytasz w ramach bezpłatnego limitu

Francja. Nie zgadzam się z takim traktowaniem

Mimo że mieszkam we Francji, to Polska jest moją ojczyzną. Nadal jestem i czuję się obywatelem państwa polskiego. Zawsze starałam się wypełnić mój obowiązek i przywilej obywatelski, jakim jest możliwość głosowania w demokratycznych wyborach. I tym razem zrobiłam wszystko, aby skorzystać z tego prawa.

We Francji nie pozwolono na zorganizowanie wyborów z głosowaniem osobistym. Można oddać głos korespondencyjnie. Teoretycznie.

Mój pakiet wyborczy otrzymałam w czwartek, 25 czerwca. Skrzynkę pocztową otworzyłam wieczorem po pracy. Nie mam już możliwości odesłania głosu na czas, nawet na kuriera jest za późno.

Konsulat polski w Lyonie, gdzie się zapisałam na głosowanie (czyli najbliższa z czterech komisji wyborczych we Francji), poradził mi oddać wypełniony pakiet osobiście. Mam 500 km do Lyonu. Finansowo i czasowo jest to niewykonalne. Zadaję sobie pytanie, dlaczego nie można było zorganizować normalnie głosowania osobistego z liczniejszymi komisjami wyborczymi w całym kraju. Zwłaszcza że - o, ironio - Francuzi w całym kraju 28 czerwca pójdą do urn oddać głos w drugiej turze wyborów samorządowych.

Wiem, że nie jestem sama, o nieprawidłowościach w głosowaniu mówi wielu rodaków z całej Europy.

Pewnie nie każdy napisze skargę. Nie każdy ma czas. A ja dziś zbieram energię, odwagę i wiarę, aby powiedzieć głośno, że się nie zgadzam z takim traktowaniem. Jestem wciąż polskim obywatelem z moimi prawami, nawet jeśli to się nie podoba tym, którzy wrzeszczą dużymi literami na Facebooku, że ci, co wyjechali, nie powinni mieć głosu. To jest opinia, ja ją szanuję, ale na razie jeszcze nie zmieniła się w fakt.

Agnieszka Targowska

Wybory prezydenckie 2020. Głosowanie za granicą

Niemcy. Złożę oficjalną skargę

Od wczoraj (czyli od soboty, 27 czerwca) siedzę w internecie i szukam adresu mailowego do kontaktu z PKW. Chodzi mi o oficjalne zgłoszenie skargi na procedury związane z głosowaniem w Niemczech.

Przedstawiony na stronie PKW kalendarz wyborów od początku mógł odebrać mi możliwość oddania ważnego głosu w odbywających się w niedzielę wyborach prezydenckich, bo zamiast daty wysyłki liczy się data dostarczenia głosu.

I tak się stało, ponieważ mój list, który wysłałam rano w środę (24.06) za 4,05 euro, nie dotarł lub nie został odebrany przez konsulat w Kolonii. Na stronie internetowej Deutsche Post status przesyłki pokazuje, że list jest w doręczaniu.

Wcześniej nie miałam możliwości wysłania listu. Pakiet wyborczy z konsulatu w mojej skrzynce pocztowej znalazł się między 16.30 a 17.30 poprzedniego dnia, czyli 23.06. Poczta w miejscowości, w której mieszkam (Bad Bentheim), otwarta jest do godz. 17. Nie miałam więc możliwości wysłania listu tego samego dnia.

Wysłałam list około godz. 9 rano następnego dnia, czyli w środę. Teoretycznie listy są dostarczane przez niemiecką pocztę następnego dnia, więc szansa była.

Konsulat w Kolonii nie jest bez winy, bo pakiety wyborcze mógł zacząć wysyłać wcześniej. Znajoma z Holandii otrzymała pakiet wyborczy już 19.06.

A w ogóle dlaczego my w Niemczech i innych państwach musieliśmy dodatkowo zgłaszać głosowanie korespondencyjne, skoro nie mieliśmy innej możliwości głosowania? Czy nie prościej byłoby wysłać pakiety od razu do wszystkich znajdujących się na listach wyborczych? Można było zyskać na czasie, którego było wyjątkowo mało. Zgłoszenie do głosowania korespondencyjnego dodatkowo utrudniało życie nam, wyborcom, bo zgłosić się było trudno (trzy maile do konsulatu, bo strona MSZ nie odpowiadała).

Mam jeszcze małą nadzieję, że moja przesyłka dotarła, tylko nie została przed weekendem wpisana data dostarczenia, jutro, w poniedziałek, będę miała pewność. A tymczasem przygotowuję się do złożenia oficjalnej skargi.

Grazyna de Voogd van der Straten

Niemcy. Pokonaliśmy opór materii

Karty do głosowania doszły w piątek, więc nie było możliwości wysłania ich pocztą, tak żeby dotarły na czas. Wybrałam się więc osobiście do konsulatu RP, żeby wrzucić kartę do głosowania do skrzynki pocztowej usytuowanej przy ambasadzie (dołączam rozmowę z pracownikiem Ambasady RP):

Obie placówki zamknięte. Nie ma możliwości oddania kart. Jedyną możliwością dostarczenia naszych głosów okazało się zamówienie profesjonalnego kuriera „rowerowego“, który odebrał kartę ode mnie oraz od siedmiu innych osób w podobnej sytuacji i dostarczył je do ambasady. Absurd! Ale udało się.

Martyna Sabat

Hiszpania. Karta nie doszła na czas

Moja córka, która od paru lat mieszka w Walencji, również nie będzie mogła wziąć udziału w wyborach 28 czerwca 2020 r. Karta wyborcza nie dotarła na czas i nie ma możliwości odesłania jej tak, aby w wyznaczonym terminie dotarła do Ambasady RP w Madrycie. Nie można jej nigdzie oddać w Walencji.

Wysyłano pakiet zbyt późno, nie biorąc pod uwagę tego, że 24 czerwca 2020 r. w Walencji był dniem wolnym od pracy.

J. Bittner

Hiszpania. Organizujemy zbiórkę kart - zawiozę je sama

Głosowanie korespondencyjne w Hiszpanii przebiega źle, dużo osób nie dostało jeszcze kart wyborczych, które zostały wysłane pocztą hiszpańską, a ta nie pracuje w weekendy, więc przedłużenie czasu głosowania do niedzieli mija się z celem, biorąc pod uwagę to, że nie można głosu zanieść osobiście. W Barcelonie mamy to szczęście, że jestem licencjonowanym kurierem i mogę jako kurier dostarczyć je osobiście. Dzisiaj organizujemy wspólną zbiórkę dla osób, które chcą głosować i boją się, że ich głos nie dotrze na czas. Jutro dostarczę głosy do konsulatu. Będziemy organizować kolejne zbiórki dla tych, którzy otrzymają pakiety jutro. Do tej pory dostarczyłam łącznie 432 pakiety wyborcze.

Barcelona. Samoopoc Polaków w wyborach 2020Barcelona. Samoopoc Polaków w wyborach 2020 Barbara Ogar

Barbara Ogar

Stany Zjednoczone. Osoby odpowiedzialne powinny ponieść konsekwencje

Jest piątek, 26 czerwca 2020, a ja wciąż jeszcze nie otrzymałam pakietu wyborczego (wybory w USA odbywają się wyłącznie korespondencyjnie). Pani w konsulacie twierdzi, że pakiety zostały rozesłane do wszystkich zarejestrowanych. Poprosiłam więc, by konsulat podał mi tzw. tracking number, czyli numer, dzięki któremu mogę sprawdzić, w którym miejscu na poczcie utknął mój list z pakietem wyborczym.

Okazało się, że konsulat nie ma takiego numeru, gdyż pakiety wyborcze zostały wysłane zwykłą, podstawową przesyłką, która nie umożliwia nadawcy potwierdzenia doręczenia czy odbioru.

Napisałam posta na facebookowej stronie konsulatu w Chicago z informacją o tym fakcie i okazuje się, że takich osób jak ja jest w Chicago dużo więcej.

Wszyscy wiemy, że z powodu pandemii urząd pocztowy dużo wolniej działa, więc przy organizacji wyborów ten fakt powinien był być wzięty pod uwagę.

Konsulat w Chicago twierdzi, że zrobili wszystko zgodnie z wytycznymi (więc ktoś źle ustalił wytyczne!!!).

Jeżeli pakiet dotrze dzisiaj (ostatnia szansa), to mogę odesłać mój głos przesyłką kurierską FedExu (sugestia pani z konsulatu) na własny koszt (73 dol.).

Ktoś, kto jest za to odpowiedzialny, powinien ponieść konsekwencje.

Moje prawo wyborcze zostało pogwałcone. To bardzo frustrujące.

Napiszę jeszcze skargę do PKW i MSZ.

Tego, co się tu, w Chicago, dzieje, nie można zignorować, dlatego w akcie desperacji piszę do państwa.

Dorota Bobek

Stany Zjednoczone. Wysłaliśmy kartę żony za 68 dol.

W pierwszej połowie czerwca zarejestrowaliśmy dwie osoby na głosowanie korespondencyjne. Nasz region obsługuje konsulat w Los Angeles. Karta do głosowania mojej żony doszła w czwartek. Moja nadal nie dotarła. Gwoli ścisłości trzy znajome Polki otrzymały karty odpowiednio w poniedziałek 22, wtorek 23 (ten sam adres) oraz sobotę 27.

Pracownik konsulatu przez telefon potwierdził mi, że wszystkie karty zostały wysłane bodajże 17 czerwca. Winę za opóźnienia ma ponosić poczta w Seattle. Warto przypomnieć, że wbrew temu, co podawały liczne media (także "GW"), przesyłki z kartami do głosowania miały zostać doręczone najpóźniej do soboty 27. Tak przynajmniej powiedział pracownik konsulatu. Nie udało mi się znaleźć potwierdzenia tej informacji na żadnej z rządowych stron. Przy okazji informacja - z Los Angeles wysłano ponad 700 kart.

Postanowiliśmy wysłać kartę żony FedExem, tak żeby dotarła w sobotę. FedEx z tego, co dowiedziałem się w konsulacie, obsługuje placówkę na co dzień (mają podpisaną umowę), więc teoretycznie powinien być najpewniejszy. Niestety, w sobotę o 10.30 dostałem informację, że kurier nie zastał nikogo w konsulacie. Zadzwoniłem do przewoźnika i uprosiłem, żeby spróbowali raz jeszcze. Spróbowali o godzinie 15 z tym samym skutkiem. Trudno powiedzieć, kto tu zawinił, ale faktem jest, że głosu nie oddaliśmy mimo szczerych chęci. Przesyłka kosztowała 68 dol., co humoru nie poprawia ani trochę.

Borys Kossakowski

Kanada. Mieszkam 5 min od konsulatu i nie wiem, czy głos dotarł

Mieszkam od prawie czterdziestu lat w Toronto. Konsulat Polski nie zezwolił na osobiste głosowanie ze względu na wirus. Pakiety wyborcze przyszły drogą pocztową dla mnie i mojej córki we wtorek, 23 lipca. Od razu po wypełnieniu odesłaliśmy je do konsulatu również drogą pocztową. Mimo że mieszkam 5 minut od konsulatu, nie było możliwości przekazania pakietu z powrotem inną drogą niż pocztowa. Nie mam nawet możliwości sprawdzenia, czy pakiety doszły na czas przed wyborami. Wysłanie poleconego zabrałoby ponad tydzień. Mój syn pakietu wyborczego nie otrzymał.

Do konsulatu dodzwonić się nie można, gdyż jedyny numer jest permanentnie zajęty.

To jest skandal, żeby takie sytuacje miały miejsce. Jestem przekonana, że moja sytuacja nie jest wyjątkiem. W przypadku drugiej tury jestem przekonana, że rządząca mafia pozbawi nas ponownego prawa głosowania, aby drogą oszustwa wybrać swojego kandydata.

Barbara Kossowska Pandza

Wielka Brytania. Pozew zbiorowy?

Jesteśmy w gronie Polonii, które nie dostało przesyłek z kartami do głosowania w bieżących wyborach. Wysłałem  skargę do Komisji Wyborczej.

"ZOSTAŁO ZŁAMANE PRAWO"

Moja żona i ja mieszkamy w West Midlands w Wielkiej Brytanii. Do dziś (28.06.20, godz. 11.30 GMT) nie otrzymaliśmy kart do głosowania w pierwszej turze wyborów prezydenckich!!! Zarejestrowaliśmy się w terminie (12.06.20).

Otrzymaliśmy następujące potwierdzenie rejestracji: "Informujemy, że Twój wniosek o dopisanie do spisu wyborców w obwodzie głosowania utworzonym za granicą został zarejestrowany w systemie.Adres wybranej komisji: Londyn III, Ambasada RP w Londynie, 47 Portland Place, London, W1B 1JH

Informacja dla osób deklarujących głosowanie korespondencyjne: W przypadku głosowania korespondencyjnego, pakiet zostanie wysłany przez konsula na wskazany podczas rejestracji adres do dnia 22 czerwca 2020 r.. Brak lub błędy w danych adresowych mogą spowodować niedoręczenie pakietu wyborczego. Status wysyłki możesz śledzić na stronie https://ewybory.msz.gov.pl/".

Tym samym zostało złamane prawo przez rząd Polski/ Konsulat Generalny w Londynie, jako że poprzez niczym nieuzasadnione ustawodawstwo o wyborach korespondencyjnych w UK, poprzez ustalenie późnego i przez to nierealnego terminu wysyłki pakietów wyborczych (22.06.20.) przez konsulaty i nierealnego 26.06.20 jako terminu zwrotu kart do głosowania oraz przez zmniejszenie liczby „komisji wyborczych” i tym samym redukcję personelu obsługującego wysyłkę pakietów wyborczych zostaliśmy pozbawieni prawa do wzięcia udziału w wyborach!

Niekompetentny rząd i administracja

Pierwszy raz w życiu nie będziemy głosować w wyborach - co szczególnie jest bolesne, ponieważ zostało nam uniemożliwione przez niekompetentny rząd i administrację.

Ponieważ jest to przestępstwo popełnione przez rząd PiS, z chęcią dołączymy do zbiorowego pozwu, jeśli taki powstanie. Chcieliśmy przy tym dodać, że tzw. śledzenie przesyłki za pomocą podanego linka https://ewybory.msz.gov.pl/ jest bezużyteczne, ponieważ jedyną rzeczą, jaka się tam pokazuje, jest informacja, iż przesyłki zostały nadane, co zakrawa na żart ze strony MSZ!

Magdalena Wilińska, Robert Wypych

Nie mogliście zagłosować za granicą, przesyłajcie do nas swoje historie listy@wyborcza.pl

Artykuł otwarty w ramach bezpłatnego limitu

Wypróbuj prenumeratę cyfrową Wyborczej

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych,
lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej.