Mama zamyka okno, ale jest schorowana i wrzaski z placu zabaw przez cały dzień utrudniają jej życie - pisze czytelniczka broniąc jej prawa do spokoju.
Ten artykuł czytasz w ramach bezpłatnego limitu

„Ochrona przegania dzieci z placu zabaw, bo są za głośne. Jak rozmawiać z frustratami?” – tak zatytułowaliśmy list oburzonej czytelniczki z Białołęki, która broniła prawa dzieci do głośnej zabawy. Poprosiliśmy Was o opinię i oto mamy głos drugiej strony. 

Cały dzień nie da się słuchać wrzasków dzieci

Moja mama ma 90 lat i okno mieszkania wychodzące na plac zabaw. Rozumiem bawiące i śmiejące się dzieci, ale często jest to pisk i wrzask, a siedzące mamusie nie reagują. One za 2 godziny pójdą do domu, ale zaraz przychodzą następne i tak cały dzień i całe lato.

Mama niestety zamyka okno, ale jest schorowana i to po prostu utrudnia jej życie.

Oczywiście także uważamy, że dzieci mają prawo się bawić, ale wrzaski i kwiki przez cały dzień naprawdę trudno wytrzymać.

Może jednak zdecydujmy się na kompromis: śmiech i zabawa – tak, ale wrzaski i kwiki – nie. Życzę miłego dnia dla tych w piaskownicy i tych, co mieszkają niedaleko.

Czy mieliście podobne problemy? Przeszkadzają Wam głośne zabawy dzieci. Uważacie, że usytuowanie placu zabaw na osiedlu musi być wynikiem kompromisu? A może: frustraci się czepiają i niech dzieci bawią się, jak chcą? Piszcie: listy@wyborcza.pl

icon/Bell Czytaj ten tekst i setki innych dzięki prenumeracie
Wybierz prenumeratę, by czytać to, co Cię ciekawi
Wyborcza.pl to zawsze sprawdzone informacje, szczere wywiady, zaskakujące reportaże i porady ekspertów w sprawach, którymi żyjemy na co dzień. Do tego magazyny o książkach, historii i teksty z mediów europejskich.
Więcej
    Komentarze
    Zaloguj się
    Chcesz dołączyć do dyskusji? Zostań naszym prenumeratorem
    Od rana trzeba siadać do komputera i zdalnie pracować, o skupieniu nie ma mowy, bo za oknem, które w upał jest otwarte drą się od rana dzieci. Jak dziecko wrzeszczy to się chyba dobrze nie bawi. Uważam, że tak małe dzieci nie powinny mieć możliwości bycia na placach zabaw i pod oknami innych ludzi w czasach epidemii bez stałej kontroli rodziców. Właśnie dlatego, że narusza to spokój i ciszę domów, które stały się miejscami pracy i nauki całodziennej dla wielu z nas .
    Bardzo dobrze, że poruszacie sprawę, bo jakiekolwiek uwagi do rodziców są traktowane jak zamach na wolne dzieciństwo ich pociech, a zupełnie nie o to tu chodzi !
    @Lessmeansmore
    Naprawde sadzisz ze ZMUSISZ kilkuletnie dziecko, wytresujesz, by smialo sie perliscie z dowcipow rownolatka z grupy Starszakow, ale nie krzyczalo, gdy bedzie chcialo sie pobawic w chowanego?
    Gdzies Ty sie chowal?
    W piwnicy?
    W Austrii?
    już oceniałe(a)ś
    19
    40
    @EULOGOS
    Proszę nie mylić wychowania z tresurą. A między głośną zabawą a rykiem i wrzaskiem jest ogromna różnica i dziecko powinno ją znać
    już oceniałe(a)ś
    33
    5
    @EULOGOS
    Kiedyś jak dziecko nie potrafiło się zachować to ojciec ściągał pas a matka brała sznur od żelazka. I wyobraź sobie, pomagało. Dziś bezstresowo wychowywane dzieci spuszczają wpie...starym rodzicom jeśli nie chcą im oddać emerytury.
    już oceniałe(a)ś
    11
    33
    @Lessmeansmore
    tu nie chodzi o wolne dzieciństwo pociech, tylko dziecko wypchnięte na dwór żeby się tam wykrzyczało, jest potem spokojniejsze w domu. To egoizm.
    już oceniałe(a)ś
    26
    9
    @pawelekok
    ale patologia synku... co trzeba mieć we łbie, żeby tak odwrócić wiedzę i rozum...

    Starych emerytów leją przede wszystkim ci którzy byli przez nich lani w dzieciństwie. Po prostu układ sił się odwraca a wzorce zostają. Przecież to jasne i oczywiste... i do tego to ludowe nierozróżnienie, puszczenia samopas albo patologicznego rozpieszczania z bezstresowym wychowaniem.
    już oceniałe(a)ś
    17
    5
    @pawelekok
    Akurat tak się zachowują dzieci, którym wpojono, że przemoc "pomaga" osiągnąć cel...A ty jesteś przykładem, że patologia przenosi się z pokolenia na pokolenie. Biłeś bity i uważasz, że można bić. Nie - nie można. I bicie w niczym nie pomaga.
    już oceniałe(a)ś
    14
    1
    @pawelekok
    co za potworny komentarz! Człowieku, czy zdajesz sobie sprawę z tego, co piszesz??
    już oceniałe(a)ś
    9
    0
    @pawelekok
    No i już nie trzeba zastanawiać się, komu przeszkadzają dzieci na podwórku.
    Przerażające.
    już oceniałe(a)ś
    4
    3
    Weekend na żaglach, cicha zatoka, kilka jachtów. Podpływa motorówka z liczną gromadką kilkuletnich dzieci. Jedna z dziewczynek w trakcie zabaw w wodzie nieustannie głośno piszczy. Trwa to kilka godzin. Nie można się skupić, nie można się zrelaksować, świdrujący dźwięk wbija się w mózg. Ale dzieci oczywiście mają prawo do nieskrępowanej zabawy, prawda?
    @mlodygniewny90
    Ale wieczorem, pięknie się śpiewa po kolejnej półlitrówce, nie bacząc na śpiące dzieci?
    Prawda? ;-)
    już oceniałe(a)ś
    16
    15
    @mlodygniewny90
    prawda
    już oceniałe(a)ś
    8
    0
    Ja wytrzymałam 3 lata z placem zabaw 2 metry od mojego mieszkania na parterze a potem sprzedałam mieszkanie... a dzieci trzeba wychowywać do życia w społeczności
    @joannara
    Bardzo dobry ruch. Właśnie to należało zrobić - sprzedać mieszkanie, jeśli było tam za głośno. Mieszkanie na parterze przy placu zabaw nie jest dla każdego. Ja z kolei jak kupowałam mieszkanie, to celowo wybrałam takie z oknami nad placem zabaw, żeby słyszeć i widzieć swoje dzieci. Na szczęście na rynku jest wybór.
    już oceniałe(a)ś
    5
    2
    @demeter
    wszystko fajnie dopóki są to twoje dzieci... już nie mówiąc o ich rodzicach zaglądających ci do mieszkania ;)
    już oceniałe(a)ś
    0
    0
    Mam coraz mniejszą tolerancję dla rozwrzeszczanych dzieciaków. Nic na to nie poradzę.
    @tokowirowka
    To się starzenie nazywa.
    już oceniałe(a)ś
    8
    6
    @tokowirowka
    who cares?
    już oceniałe(a)ś
    2
    2
    @tokowirowka
    starzejesz się, nie masz praw.
    już oceniałe(a)ś
    4
    0
    @Kros
    tak; prawa są tylko dla madek i ich ukochanych bombelków, które mają prawo do wszystkiego; drzeć się przez 3 godziny non-stop - jak najbardziej; wsadzić palec w oko przechodzącemu psu-staruszkowi - przecież mu się nic nie stało; kopnąć kolegę albo czyjąś opiekunkę - no przecież się musi wyszaleć. W ten sposób rosną nam stada troglodytów niewychowanych do jakiejkolwiek kooperacji i liczenia się z dobrem innych, bo przecież ich dobro jest najważniejsze bo najichniejsze. A madki? Madki mają coś lepszego do roboty niż socjalizacja własnych dzieci. Madki robią selfie na fejsika.
    już oceniałe(a)ś
    3
    1
    Mialam przez 5 lat plac zabaw z metalową ślizgawką pod oknem -3 metry odległości, parter. Walenie w blachę, rzucanie w nią kamieniami na porządku dziennym. Jakiekolwiek zwracanie uwagi było bezcelowe. Za 10 min. przychodziła inna ekipa. Mamy udawały, że nic nie słyszą. Nowy właściciel mieszkania spowodował likwidację placu zabaw, bo wg norm był za blisko budynków.
    Teraz mam sąsiadów, których tatuś jeszcze podpuszcza dzieciaki do wrzasków. Czekam, aż wyrosną. Ale coś jest nie tak z wychowaniem tych dzieci, gdy nie mówi się im, że są też inne osoby, którym te krzyki mogą przeszkadzać.
    już oceniałe(a)ś
    15
    1
    Małe dziecko przebywa pod opieką i rodzic może je temperować na bieżąco lub zabrać, jeśli kilkulatek próbuje np. wrzaskiem coś wymuszać i wskazane jest przetrzymanie tego bez interwencji. Starsze dzieci powinny już rozumieć, że głośne zabawy to nie pod oknami sąsiadów i reagować na zwróconą (koniecznie grzecznie!) uwagę. Ale świat również w tym zakresie nie jest idealny.
    już oceniałe(a)ś
    12
    2
    I koniec zabaw o 19
    już oceniałe(a)ś
    17
    7
    Well, dlatego nigdy w zyciu nie kupilabym mieszkania z placem zabaw pod oknem. Bez watpienie dostalabym choroby nerwowej.
    już oceniałe(a)ś
    5
    0