Ten artykuł czytasz w ramach bezpłatnego limitu

Piszę w nawiązaniu do artykułu Dominiki Wielowieyskiej "Kościół nic nie rozumie.To celibat, nie homoseksualizm, jest problemem".

Arcybiskup Ryś powiedział w ubiegłym roku, że odsetek osób z bardzo trudnym dzieciństwem jest wśród księży znacznie większy niż w pozostałej części populacji. I faktycznie często młodzi ludzie uciekają od przeszłości do Boga, w poczuciu krzywdy, a musi ono być bardzo silne, gdy ktoś się na taki krok decyduje. I taka osoba staje księdzem, społeczeństwo oczekuje, że będzie świętym, a przede wszystkim będzie pomagała na co dzień innym. Podczas gdy ten ksiądz sam potrzebuje pomocy.

Dyskusja na temat celibatu może potrwać jeszcze wiele lat, podczas których pewnie nastąpi podział na tych "dobrych ożenionych" i tych "samotnych pedofili". To jest niewłaściwe myślenie. Część osób zostaje kapłanami z powołania, świadomie kroczy drogą samodzielnego rozwoju duchowego. Wielu mnichów, księży, mędrców duchowych żyje w celibacie z wyboru duchowego.

Kościół. Głos w dyskusji o celibacie, homoseksualizmie i pedofilii. Rozwiązanie:

Musimy wymóc na Kościele stworzenie obowiązkowego systemu opieki psychologicznej wraz z regularnymi wizytami raz na pół roku, a psychologami powinny być wyłącznie kobiety. Psycholog zauważy, że student teologii czy ksiądz się męczy sam ze sobą. Rozmowa może bardzo pomóc. Psycholog również wyłapie niektórych ze skłonnościami pedofilskimi, co będzie końcem kariery. Taki system obowiązkowej opieki psychologicznej można stworzyć szybko i sprawnie.

Księża jej potrzebują.

Czy Kościół powinien znieść celibat? Czy hierarchowie kościelni wystarczająco dobrze piętnują pedofilię w Kościele? Piszcie listy@agora.pl

Artykuł otwarty w ramach bezpłatnego limitu

Wypróbuj prenumeratę cyfrową Wyborczej

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych,
lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej.