Ten artykuł czytasz w ramach bezpłatnego limitu

Problemy z głosowaniem w Wielkiej Brytanii

W poniedziałek otrzymałem kopertę z pakietem wyborczym. I dotarło do mnie, jak łatwo można zmanipulować wyniki wyborów.

Przybywam za granicą i będę swój głos wysyłał do ambasady - będzie to koperta z moim oświadczeniem i kolejna koperta, która zawiera kartę do głosowania z listą kandydatów i pieczęciami. Pakiet zwrotny można również zanieść osobiście - tak zrobiła moja partnerka. Nie dostała żadnego potwierdzenia

W obu przypadkach - koperta teoretycznie czeka na dzień wyborów, kiedy zostanie otwarta.

Żaden z dokumentów (czy to koperta, czy lista kandydatów) nie jest drukiem ścisłego zarachowania, nie można wykluczyć, że ktoś nie będzie "grzebał' przy moim głosie. Bez najmniejszego problemu można wyciągnąć moje oświadczenie i dołączyć je do innego głosu na innego kandydata.

Oczywiście wymaga to złej woli, wręcz dokonania przestępstwa przez osobę posiadającą drukarkę i pieczęcie (swoją drogą - przy obecnej jakości druku kto jest w stanie sprawdzić, czy jest to rzeczywiście pieczęć, a nie nadruk?).

Czas, w którym przygotowywano majowe "niewybory" można było wykorzystać na stworzenie prostej, acz przejrzystej procedury głosowania, nie do podważenia. 

A wreszcie: dlaczego nie można było wypracować skutecznej metody głosowania przez internet? Mamy przecież XXI wiek i e-administracje.

Wybory to święto demokracji. Nie dajmy go sobie odebrać. Czekamy na wszystkie wasze uwagi i refleksje: listy@wyborcza.pl

Artykuł otwarty w ramach bezpłatnego limitu

Wypróbuj prenumeratę cyfrową Wyborczej

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych,
lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej.