Ten artykuł czytasz w ramach bezpłatnego limitu

Przeczytałam artykuł dotyczący zdalnej nauki. Informacja o pracach MEN nad rozwiązaniami mającymi ujednolicić sposób zdalnego nauczania w nowym roku szkolnym, która pojawiła się kilka dni temu, i ustne "potwierdzenie" z MEN i kuratorium zelektryzowały większość nauczycieli, przynajmniej w mojej szkole.

Zdalne lekcje wrócą od września?

Mimo że artykuł przedstawia odczucia rodziców dotyczące zdalnego nauczania, nauczyciele są nim także,

a może nawet jeszcze w większym stopniu zmęczeni.

Stres, zmęczenie, wypalenie

Poza tym  nauczyciele są atakowani przez rozgoryczonych, często bezsilnych wobec zdalnej rzeczywistości, rodziców. Na żadną grupę zawodową nie wylewa się tyle hejtu, zwykle niezasłużonego. 

Wiem, że nakład pracy poszczególnych nauczycieli był różny. Wiem, że niektórzy z moich koleżanek i kolegów ograniczyli mocno swoje zaangażowanie w pracę dydaktyczną. Wiem, że nauczyciele z racji wykonywanych specjalizacji już zostali podzieleni na tych, którzy muszą się mocno angażować (np. nauczycieli przedmiotów ścisłych) i tych mniej zaangażowanych (wuefiści, osoby zatrudnione w świetlicy). Szczególnie teraz bolączki i polskiej szkoły są widoczne.

Moje koleżanki i koledzy mówią (nieoficjalnie) o ogromnym stresie, wypaleniu i braku chęci do pracy. Z przerażeniem myślą o kontynuacji zdalnego nauczania w nowym roku szkolnym. Coraz częściej słyszy się o odejściach z zawodu słabszych psychicznie nauczycieli. 

Koronawirus, zdalne lekcje i MEN. Koniec z wirtualną szkołą.

Osobiście od września będę prowadziła pierwszą klasę. Nie wyobrażam sobie pracy zdalnej z pierwszakami. Specyfika tego wieku wręcz uniemożliwia nauczanie zdalne. Zaniedbania i niedopilnowanie prawidłowego nabywania kolejnych umiejętności (rodzice tego nie są w stanie wyegzekwować i nikt nie powinien tego oczekiwać od nich) narażą zwłaszcza te dzieci, które wymagają większego nakładu pracy, na przyszłe niepowodzenia szkolne.

Jest to wiek budowania pojęć ogólnych, wiek uczenia się szczególnych relacji społecznych, wiek, w którym dzieci budują swoje kontakty w grupie rówieśniczej i szukają tam miejsca dla siebie. Nie oszukujmy się. Z takim wyzwaniem, jakim jest zdalne nauczanie, poradzą sobie dzieci z ponadprzeciętnymi możliwościami i przy znacznym zaangażowaniu rodziców. Nic natomiast nie zrekompensuje dzieciom braku możliwości nauki umiejętności społecznych. 

Cieszę się, że Redakcja podjęła temat zdalnego nauczania po wakacjach. Może niewielka część nauczycieli obawia się powrotu do szkół?

Sądzę jednak, że stworzenie przez MEN bezpiecznych procedur i bezpieczne, odpowiedzialne zorganizowanie zajęć w placówkach rozwieją te obawy. Zresztą w przypadku młodszych dzieci nawet praca co drugi dzień (naturalny podział klasy na dwie grupy) ułatwiłaby dzieciom zdobywanie wiedzy, a nauczycielom jej przekazywanie. 

Pozdrawiam,

Nauczycielka klasy pierwszej w roku szkolnym 2020/21

Czy wyobrażacie sobie zdalne lekcje we wrześniu? Jak waszym zdaniem powinna być zorganizowana szkoła od nowego roku szkolnego? Jak przeżyliście te trzy miesiące wirtualnego nauczania? Piszcie: listy@wyborcza.pl

Czytaj ten tekst i setki innych dzięki prenumeracie

Wybierz prenumeratę, by czytać to, co Cię ciekawi

Wyborcza.pl to zawsze sprawdzone informacje, szczere wywiady, zaskakujące reportaże i porady ekspertów w sprawach, którymi żyjemy na co dzień. Do tego magazyny o książkach, historii i teksty z mediów europejskich. Zrezygnować możesz w każdej chwili.