Ten artykuł czytasz w ramach bezpłatnego limitu

Wielka Orkiestra Świątecznej Pomocy od trzech miesięcy zajmuje się wyposażaniem szpitali w sprzęt medyczny potrzebny do leczenia pacjentów z COVID-19. Duża część kupowanej często za granicą aparatury już dotarła do lecznic, teraz jednak fundacja ma kłopot z realizacją części zamówienia. 

O szczegółach poinformował na Facebooku szef WOŚP Jerzy Owsiak. W liście adresowanym do ministra zdrowia Łukasza Szumowskiego napisał, że 33 szpitale czekające na respiratory od fundacji nie dostaną sprzętu. 

"Niestety, nie jesteśmy w stanie kupić dla nich respiratorów, ponieważ jeden z czołowych światowych producentów respiratorów nie jest w stanie dostarczyć 37 (trzydziestu siedmiu) urządzeń w tym momencie" - napisał Owsiak. Inni producenci, u których Orkiestra próbowała zamówić brakujący sprzęt, też każą czekać na dostawy. 

Lider WOŚP poprosił więc ministra, by na potrzeby tych szpitali przeznaczyć część respiratorów ze słynnych zakupów resortu zdrowia. 

"Pana Ministerstwo kupiło 1200 respiratorów i jak podaliście – 50 jest już w Polsce. Pomagaliśmy Państwu przy zakupach sprzętu do walki z koronawirusem. Do wskazanych przez Pana szpitali wysłaliśmy między innymi łóżka do intensywnej terapii i kardiomonitory.

Czy w takim razie moglibyście Państwo ze swoich zakupionych respiratorów 37 przeznaczyć do wskazanych wyżej placówek medycznych? To zaledwie cząstka tego ogromnego zakupu, którego dokonaliście. I jeśli tylko paleta, na której jest 50 respiratorów została już rozpakowana, mógłby Pan bardzo pomóc szpitalom, które dostały od nas złą wiadomość. Czy mogę liczyć na Pana i Pana Ministerstwo?" - pyta Szumowskiego Owsiak.

Respiratory za 200 mln zł

Wspomniane respiratory to część wielkich zakupów prowadzonych przez Ministerstwo Zdrowia, wokół których jest coraz więcej niejasności. 

Kontrolę poselską w tej sprawie w Ministerstwie Zdrowia prowadzą Dariusz Joński i Michał Szczerba z KO. Rozpoczęli ją, gdy „Gazeta Wyborcza” i TVN 24 ujawniły, że respiratory, które ministerstwo zamówiło od firmy E&K, nie dotarły do Polski.

E&K to firma należąca do Andrzeja Izdebskiego, handlarza bronią, który znalazł się na czarnej liście ONZ za przemyt broni do Angoli i Liberii. Nigdy nie handlował specjalistyczną aparaturą medyczną. Mimo to resort zgodził się zapłacić mu 200 mln zł za 1,2 tys. aparatów trzech producentów: chińskiej firmy Prunus, koreańskiej firmy Meckics oraz 645 aparatów marki Bellavista, której właścicielem jest amerykańska firma Vyaire. Dostawy miały być realizowane od kwietnia i skończyć się w tym miesiącu. Wszystkie trzy firmy twierdzą jednak, że nie dostarczały spółce E&K żadnych urządzeń.  

Po naszej publikacji minister Łukasz Szumowski ogłosił, że E&K dostarczyła już 50 respiratorów renomowanej firmy. Chodziło o aparaty Drägera. Ta firma także zaprzeczyła natychmiast, że cokolwiek dostarczała spółce E&K. W piątek Joński i Szczerba poszli więc na kontrolę do Agencji Rezerw Materiałowych. Od pracowników usłyszeli, że nie wiedzą, gdzie są aparaty i czy w ogóle dotarły. Kazano im przyjść w poniedziałek. Respiratory już były, ale nie rozpakowane, na paletach. 

Jerzy Owsiak już raz odniósł się do informacji o respiratorach zamówionych przez ministerstwo. Dziwił się, że na zakupy przeznaczono tak wielkie kwoty. 

"Najdroższy respirator, jaki Fundacja kupowała, miał cenę 120 tys. złotych i posiadał specjalne, dodatkowe superopcje, był produkcji amerykańskiej. Takich zakupów dokonywaliśmy wyłącznie po specjalnych konsultacjach z naszymi ekspertami i odbiorcami, czyli szpitalami, które taki respirator miały otrzymać. W okresie pandemii kupowaliśmy respiratory transportowe za 33 tys. złotych za sztukę i stacjonarne, wysokiej klasy po 99 tys. złotych" - napisał na Facebooku 12 czerwca. Respiratory, na które czekają teraz szpitale, miały kosztować 65 tys. zł za egzemplarz.

Zakupy z problemami

Dziś rano w wywiadzie dla TVN24  wiceminister infrastruktury Marcin Horała przekonywał, że problemy z zakupami sprzętu medycznego w czasie pandemii ma wiele instytucji. Jako przykład podał Komisję Europejską oraz Wielką Orkiestrę Świątecznej Pomocy. 

Horała nawiązał do sytuacji z połowy maja, kiedy WOŚP poinformowała, że chińskie maseczki przekazane przez fundację ratownikom medycznym nie spełniają norm pozwalających na używanie ich jako ochrona przez koronawirusem.

– Z przykrością stwierdzamy, że staliśmy się kolejną ofiarą nieuczciwych praktyk chińskich producentów i że niestety nie jesteśmy jedyni. Wiemy już, że podobna sytuacja dotyka też inne firmy i organizacje w krajach, w których nieporównywalnie większe zamówienia okazały się nie spełniać norm. Jest to tym bardziej bulwersujące, że w obliczu pandemii uczciwość i rzetelność firm zajmujących się produkcją i dystrybucją sprzętów mających za zadanie chronić nas wszystkich powinna być na pierwszym miejscu – mówił wtedy Owsiak. 

Ale WOŚP problem rozwiązała. Kilka dni temu przekazała, że odzyskała ponad 730 tys. zł od firmy, która sprzedała fundacji wadliwe maseczki.

Na wsparcie walki z epidemią koronawirusa fundacja przeznaczyła dotąd około 50 mln zł. Zakupy finansowane są m.in. dzięki wpłatom na Fundusz Interwencyjny na walkę z koronawirusem. Do tej pory fundusz został zasilony ponad 22 mln zł. 

Orkiestra zamówiła dla polskich szpitali m.in. 200 łóżek przeznaczonych na stanowiska intensywnej opieki medycznej, 71 respiratorów i 2,6 miliona trójwarstwowych maseczek chirurgicznych.

Piszcie: listy@wyborcza.pl

Czytaj ten tekst i setki innych dzięki prenumeracie

Wybierz prenumeratę, by czytać to, co Cię ciekawi

Wyborcza.pl to zawsze sprawdzone informacje, szczere wywiady, zaskakujące reportaże i porady ekspertów w sprawach, którymi żyjemy na co dzień. Do tego magazyny o książkach, historii i teksty z mediów europejskich. Zrezygnować możesz w każdej chwili.