Ten artykuł czytasz w ramach bezpłatnego limitu

Piszcie: listy@wyborcza.pl

Odkąd opisaliśmy przypadek warszawskiej emerytki, której w połowie maja z dnia na dzień skarbówka pobrała z konta ponad 1,7 tys. zł na poczet zaległego abonamentu RTV, choć ta od lat nie posiada telewizora i nie ma jej w spisie abonentów, do redakcji „Wyborczej” wciąż przychodzą listy w sprawie nieprawidłowości w egzekwowaniu opłat.

Dziesiątki opisanych przez czytelników przykładów spowodowały reakcję ministra aktywów państwowych Jacka Sasina, który w zeszłym tygodniu poprosił Pocztę Polską, odpowiedzialną za pobór abonamentu, o zawieszenie tej działalności. Poczta nie zrobiła tego, argumentując, że najpierw trzeba by zmienić prawo. A tego nikt nie zrobił. 

Kolejne osoby odbierają więc powiadomienia o zajęciu konta przez urząd skarbowy, aby ściągnąć abonamentowe zaległości. Wiele osób uważa, że egzekucje wierzytelności są bezprawne. Zdarza się, że skarbówka dwukrotnie egzekwuje tę samą należność. 

„Z radością przeczytałem w mediach informację podawaną za tweetem ministra Sasina, że ściągalność abonamentu RTV to wina Tuska, natomiast on sam poprosił podległą mu Pocztę Polską o wstrzymanie działań w tym zakresie.

Zapewne w związku z tą prośbą już następnego dnia Poczta Polska wystosowała pismo do Urzędu Skarbowego nakazującego wznowienie egzekucji przeciwko mnie o zapłatę zaległego abonamentu RTV wraz z odsetkami.

Pikanterii sytuacji dodaje fakt, iż nie wnosząc zażalenia na ostateczne postanowienie, 31 marca tego roku dobrowolnie zapłaciłem całą kwotę wraz z odsetkami (1537,90 zł). Wygląda jednak na to, że Urząd Skarbowy zablokuje mi konta i będę zmuszony zapłacić drugi raz wraz z kosztami egzekucyjnymi. Potem oczywiście będę się mógł odwołać.

Obawiam się tylko, że Ziobro uzna to za oszustwo, Przyłębska mnie osądzi, Jacek Kurski opowie, jak to naprawdę było, wina będzie Tuska, a ja za to wszystko zapłacę" – napisał do nas pan Jacek. 

U kolejnych osób powtarza się również scenariusz, że Poczta domaga się zaległych opłat od osób, które nie mają zarejestrowanego odbiornika i nie ma ich w rejestrze abonentów. 

W mailu do redakcji jedna z czytelniczek opisuje sytuację, w jakiej znalazł się jej mąż. Właśnie dostał informację o zaległości w opłatach na kwotę 1620 zł. Dotyczy to adresu, pod którym mężczyzna nie mieszka od dekady, a telewizor i radio lata temu wyrejestrowała jego ówczesna, nieżyjąca już żona. „Mąż nigdy nie rejestrował ponownie odbiorników i nie ma go w rejestrze abonentów” – pisze czytelniczka. 

Jak wielu innych, również autorzy tych listów próbują się odwoływać. To jednak trudne, bo w praktyce system skonstruowany jest tak, by mimo odwołań do kolejnych instancji zapłacić wyliczoną zaległość. 

Skarżący odsyłani są między instytucjami (urzędem skarbowym a Pocztą), wymagane są od nich kolejne dokumenty.

Jeden z naszych czytelników usłyszał od urzędnika skarbówki, że mimo określonych w prawie terminów dotyczących postępowania egzekucyjnego w administracji na rozpatrzenie swojej sprawy będzie czekał nawet dwa lata.

Akcja ściągania należności abonamentowych jest masowa. Jak podało nam Ministerstwo Finansów, od stycznia do kwietnia do urzędów skarbowych wpłynęło prawie 35 tys. tytułów wykonawczych wystawionych przez Pocztę Polską, na podstawie których skarbówka prowadzi egzekucję zaległości i ściągnęła już prawie 7 mln zł.

Na koniec roku będzie to kwota kilkunastokrotnie wyższa. Według sprawozdań KRRiT tylko w 2019 r. ściągnięto ponad 102 mln zł zaległego abonamentu, a Poczta Polska wystawiła ponad 122 tys. tytułów wykonawczych dla urzędów skarbowych.

Czytelnicy, którym skarbówka ściągnęła pieniądze, są zdenerwowani tym, że państwo – często bezpodstawnie – zabiera im jedyne środki do życia, chociaż pieniądze na media rządowe płyną szerokim strumieniem.

Co prawda wpływy z abonamentu topnieją (w 2018 r. Polacy zapłacili 741,5 mln zł abonamentu, w zeszłym roku o ponad 90 mln zł mniej), ale PiS hojnie ratuje TVP i Polskie Radio rekompensatami z budżetu. W tym roku ma to rekordowe 1,95 mld zł, skierowanie głównie na telewizję.

Artykuł otwarty w ramach bezpłatnego limitu

Wypróbuj prenumeratę cyfrową Wyborczej

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych,
lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej.