Ten artykuł czytasz w ramach bezpłatnego limitu

Nauka online od początku bardzo poruszyła naszych czytelników. Dostaliśmy masę listów od nauczycieli i rodziców. Te ostatnie często były pisane także w imieniu dzieci. Rzadko zdarza się jednak, by o nauce pisali sami uczniowie. Tym większa więc nasza radość z listu Weroniki, uczennicy pierwszej klasy XXI LO im. Hugona Kołłątaja w Warszawie, która opisała trzy miesiące swojej zdalnej nauki.

Oto list Weroniki.

Każdy i każda z nas czuje się w aktualnej sytuacji zupełnie inaczej. Dla niektórych możliwość uczenia się w domu zamiast w szkole jest bardziej satysfakcjonująca i korzystniejsza. Możemy sami ustalać godziny pracy, a ponad połowa nastolatków deklaruje, że poświęca mniej czasu na naukę. Ale nawet jeżeli dla dużej części z nas jest wygodnie i mniej męcząco, to dla innych i dla mnie jest to bardzo trudny czas. Przekonują mnie wypowiedzi osób, które w ankiecie Zofii Kierner dotyczącej zdalnej edukacji [opisała ją Karolina Słowik 5 czerwca w „Gazecie Wyborczej”] pisały: „Jest ciężko i chcę, żeby to się jak najszybciej skończyło”, „To jeden z najtrudniejszych okresów w moim życiu” [17-letnia Zofia Kierner z Girls Future Ready przeprowadziła internetową ankietę wśród ponad 400 uczniów].

Zainspirowana tym artykułem postanowiłam opisać ostatnie trzy miesiące z mojej perspektywy – uczennicy pierwszej klasy liceum w Warszawie.

Czasami siedzimy przy komputerze nawet 10 godzin

Gdy 11 marca rząd ogłosił, że szkoły zostają zamknięte na dwa tygodnie, dla większości z nas oznaczało to fantastyczną dodatkową przerwę od codziennego porannego wstawania i siedzenia w ławkach. Niestety, „koronaferie” szybko zamieniły się w trzy miesiące frustracji i zamknięcia bez normalnej nauki. Ciągłe siedzenie przy komputerze stało się męczące i wcale niezabawne. Kiedyś włączenie komputera oznaczało głównie wieczorną rozrywkę – Netflix, Facebook, Instagram, a teraz… stało się liceum. Zajęcia zaczynam codziennie o godzinie 8.00 lub 8.50 i mam około pięciu lekcji. Jednak to nie jest koniec zmagań przed ekranem laptopa. Nauczyciele zadają mnóstwo prac domowych. Z powodu określonej odgórnie liczby godzin lekcyjnych, które możemy mieć w ciągu dnia, nie jesteśmy w stanie jako klasa humanistyczna spotkać się ze wszystkimi profesorami online. Dlatego z wielu przedmiotów – u mnie są to chemia, biologia i geografia – musimy sami uzupełniać tematy.

W artykule Karoliny Słowik pojawiały się takie wypowiedzi: „Czasami siedzimy przy komputerze nawet 10 godzin”, „Każda lekcja trwa po 15 minut, mamy wszystkie przedmioty, teraz przy biurku siedzę około sześciu, może siedmiu godzin dziennie, bo jest więcej pracy domowej”.

Tak, tak wygląda nasza codzienność.

Zaliczanie na tempo

Ponieważ ankieta Zosi Kierner została przeprowadzona przed maturami i zakończeniem roku szkolnego, to niewiele zostało napisane na temat egzaminów oraz zaliczania poszczególnych przedmiotów. U mnie w szkole wszystkie sprawdziany piszemy na stronie Testportal. W trakcie tworzenia testu nauczyciel przygotowuje rodzaj pytań i ich liczbę. Definiuje również czas na ustalenie poprawnej odpowiedzi. Jest on zwykle bardzo krótki, żebyśmy nie mieli ani sekundy, aby móc spojrzeć do książki lub notatek. Ale to nie tylko nie pozwala nam skorzystać z pomocy dodatkowych, ale również nie pozwala czasami dobrze zrozumieć szczegółowego zadania. Do dyspozycji jest 50 sekund – to przykład mojej koleżanki z innego liceum. Dla nas jest to zwykle minuta, a ważnych dat z historii średniowiecznej Europy – bardzo dużo. Trzeba je zapamiętać, a potem szybko ułożyć we właściwej kolejności. Prace, które mają sprawdzać naszą wiedzę, wywołują dużo dodatkowego stresu.

Potrzebuję kontaktu

Na początku izolacji najbardziej przeszkadzał mi brak znajomych i ludzi wokół mnie – jestem towarzyską osobą. Przyjaciele ze szkoły podstawowej, liceum oraz koleżanki i koledzy z różnych kursów oraz obozów letnich towarzyszą mi zawsze, a ja bardzo lubię spędzać z nimi czas. Starałam się z nimi codziennie kontaktować na FaceTime, ale to nigdy nie zastąpiło prawdziwej rozmowy i spotkania. Myślałam, że nie dam rady wytrzymać w domu przez dwa tygodnie, które chwilę później zamieniły się w okres do Wielkanocy. Po Wielkanocy dowiedzieliśmy się jeszcze dwa razy o przedłużeniu zamknięcia szkół. Po jakimś czasie przestałam odczuwać potrzebę spotykania się z przyjaciółmi, zaczęłam się łatwo denerwować, często bolała mnie głowa, a moje samopoczucie totalnie się pogorszyło. Odczuwałam takie same emocje jak moi rówieśnicy w artykule Karoliny Słowik: „Często mam obniżony nastrój”, „Moja psychika ulega pogorszeniu. Czuję się coraz głupszy. Moje relacje ulegają pogorszeniu, żyję w odizolowaniu od świata. Jest źle”. Teraz staram się mobilizować i znowu spędzać czas z kolegami oraz koleżankami, ponieważ wiem, że po takim dniu czuję się lepiej. Jestem ekstrawertykiem, żeby normalnie się uczyć i funkcjonować, potrzebuję kontaktu z innymi, który w czasie pandemii został mi odebrany.

Lepiej zrozumieliśmy się w domu

Okres spędzony w domu przyniósł nam masę problemów. Chociaż muszę napisać, że mnie i mojej rodzinie ten czas bardzo pomógł. Pomógł nam się lepiej poznać i nawzajem zrozumieć. Nauczył nas rozmawiać o naszych zmartwieniach. Zbliżyliśmy się do siebie jako rodzina. Pierwsze dwa tygodnie były straszne, ale teraz już jest OK. Dotarliśmy się. Chociaż kontakt z domownikami nigdy nie zastąpi kontaktu z przyjaciółmi, dla mnie były to osoby, które pomogły mi przejść przez ostatnie trzy miesiące. Nadal wszyscy jesteśmy zdenerwowani, źli i zmęczeni. Teraz czekam na wakacje i mam nadzieję, że we wrześniu wrócę do szkoły, normalnej szkoły, za którą nigdy wcześniej tak bardzo nie tęskniłam. Uważajmy na siebie i postarajmy się, żeby jesień na całym świecie była jak najlepsza.

 Piszcie:listy@wyborcza.pl

Czytaj ten tekst i setki innych dzięki prenumeracie

Wybierz prenumeratę, by czytać to, co Cię ciekawi

Wyborcza.pl to zawsze sprawdzone informacje, szczere wywiady, zaskakujące reportaże i porady ekspertów w sprawach, którymi żyjemy na co dzień. Do tego magazyny o książkach, historii i teksty z mediów europejskich. Zrezygnować możesz w każdej chwili.