Ten artykuł czytasz w ramach bezpłatnego limitu

Arbitralne decyzje MSZ czy konsulatów pozbawiają nas prawa do konstytucyjnego udziału w tych wyborach. Sytuacja we Francji jest tu przykładem ewidentnej manipulacji, gdzie zarządzono tylko głosowanie korespondencyjne.

We Francji nie ma żadnych przeszkód, by Polacy tu mieszkający mogli głosować osobiście!

Tego samego dnia 28 czerwca w całej Francji odbędzie się druga tura wyborów komunalnych w otwartych lokalach wyborczych. Trzeba tylko przestrzegać obowiązujących reguł sanitarnych: trzeba założyć maseczkę, umyć ręce dostępnym hydrożelem przy wejściu do lokalu wyborczego, mieć własny długopis i zachować odległość jednego metra w kolejce. Po całym kraju można przemieszczać się swobodnie, od kilkunastu dni zniesiono limity podróży. Co ciekawe, w wyborach komunalnych mogą brać udział wszyscy obywatele Unii Europejskiej tu mieszkający (a więc i Polacy, oczywiście po wcześniejszym wpisaniu się na listy wyborcze). 

Francuzi i obywatele UE mogą  tego dnia osobiście głosować, natomiast Polacy we własnych wyborach prezydenckich tego prawa są pozbawieni. Gdzie tu sens i logika?

Bardzo proszę nie ukrywajcie tej informacji o sytuacji we Francji

To jaskrawy przykład manipulacji polskiego rządu w tych wyborach prezydenckich. Zatem bardzo chciałabym się dowiedzieć od ministra MSZ, jakież to przyczyny skłoniły go do podjęcia autorytarnej decyzji o głosowaniu korespondencyjnym we Francji i zakazie głosowania osobistego. Zapytajcie go, niech mi (i nam) wytłumaczy na waszych łamach DLACZEGO!

Niewiele, ale wciąż jest czas na anulowanie tej absurdalnej decyzji politycznej. 

Artykuł otwarty w ramach bezpłatnego limitu

Wypróbuj prenumeratę cyfrową Wyborczej

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych,
lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej.