Ten artykuł czytasz w ramach bezpłatnego limitu

Najgorsze jest to, że nie wiadomo, czego konkretnie spodziewać się w praktyce, ale wiadomo, że niczego dobrego. Ludzka psychika nie jest przygotowana na ciągłe podsycanie niepokoju! Na nieustanną potwarz! Ciągłe robienie z nas straszaka!

Właśnie w taką politykę wpisuje się prezentowana przez Pana Karta rodziny i Pana wystąpienie.

Proszę - ręka w rękę z Putinem - zakazać tzw. promocji homoseksualizmu.

Proszę wyrzucać nas z pracy w instytucjach publicznych za niespełnianie kryteriów moralnych.

Proszę skazywać nas, najlepiej na jakąś kolonię karną. Historia zna obozy i różowe trójkąty. Zna getta. Uczy, jak zagospodarować roboczo niechcianą publicznie siłę.

Ale - na litość boską! - niech Pan i pana środowisko w końcu to zrobią. A nie tylko wciąż gadają, tworząc zbyt duszną już atmosferę, wywołującą stany lękowe, niepewność, pełną plwociny regularnie padającą na naszą "twarz".

Jak świadczy o Panu fakt, że zakaz promowania ideologii LGBT w instytucjach publicznych deklaruje Pan jako zadanie do wykonania, kiedy wyręczają w tym Pana polskie samorządy?

Czy przez minione cztery lata, przy tak sprzyjającym układzie sił w parlamencie, nie mógł wystąpić Pan z inicjatywą ustawodawczą?

Jak śpiewała Dalida: Parole, parole, parole, parole, parole, encore des paroles que tu sèmes au vent.

Kolejne słowa to Pana Karta rodziny.

Kiedy już wreszcie zdobędzie się Pan na odwagę i poza podszytymi nienawiścią słowami przejdzie Pan do czynu, proszę tylko pamiętać, że dla Pana ideologią jest to, że uznany prawnie partner będzie mógł mnie pochować (teraz wyrażoną w testamencie wolę rodzina może − ale nie musi − uszanować); gdy będzie bezrobotny, będzie mógł liczyć na moje ubezpieczenie społeczne; gdy będziemy przelewać sobie pieniądze, będzie to nie darowizna do opodatkowania, ale normalna część wspólnie prowadzonego gospodarstwa domowego. Itd.

Proszę też pamiętać, że rodzice mają prawo wychowywać dzieci także w światopoglądzie ateistycznym, w ideologii LGBT, w innych światopoglądach, a przymusowy konserwatywny katolicyzm nie jest stanowiskiem neutralnym, ale jest ideologią, która zawłaszcza polską szkołę i polskie życie polityczne.

Bez wyrazów szacunku!

Czytaj ten tekst i setki innych dzięki prenumeracie

Wybierz prenumeratę, by czytać to, co Cię ciekawi

Wyborcza.pl to zawsze sprawdzone informacje, szczere wywiady, zaskakujące reportaże i porady ekspertów w sprawach, którymi żyjemy na co dzień. Do tego magazyny o książkach, historii i teksty z mediów europejskich. Zrezygnować możesz w każdej chwili.