Ten artykuł czytasz w ramach bezpłatnego limitu

Prowadzę jednoosobową działalność gospodarczą. Sytuacja, w jakiej się znalazłem, to spadek przychodów o 90 proc. (styczeń-luty 2020 roku) i brak dochodu.

9 kwietnia 2020 r. złożyłem do ZUS wniosek o zwolnienie mnie ze składek na trzy miesiące: marzec, kwiecień i maj 2020. Do dziś otrzymałem zwolnienie za marzec (informacja przyszła na początku maja). Mój wniosek o kwiecień jest weryfikowany w ZUS (!!!), a wniosek za maj czeka na rozpatrzenie.

Jeśli widzieliście państwo wniosek do ZUS o zwolnienie z opłacania składek, to łatwo zrozumiecie, że komunikaty ZUS w mojej sprawie oznaczają jedno - nie ma pieniędzy na zwolnienie ze składek.

30 kwietnia złożyłem wniosek o pożyczkę 5000 zł przez stosowną stronę (Praca.gov.pl) i do dzisiaj nie otrzymałem ani wnioskowanej pożyczki, ani informacji, czy i kiedy zostanie mi taka pożyczka udzielona.

Podsumowując: moje państwo (głosem premiera) bardzo ładnie mówi o miliardach przygotowanych dla przedsiębiorców (w tym mikroprzedsiębiorców), ale nie realizuje tych świadczeń. Czy mogę zatem mieć zaufanie do takiego Państwa?

Artykuł otwarty w ramach bezpłatnego limitu

Wypróbuj prenumeratę cyfrową Wyborczej

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych,
lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej.