Ten artykuł czytasz w ramach bezpłatnego limitu

Prezydent Andrzej Duda podpisał w środę "Kartę Rodziny"."Karta rodziny" deklaruje, że "polska rodzina musi mieć zapewnione godne warunki do życia, bez obaw o zagrożenie niszczącymi ją ideologiami".

"Karta rodziny" składa się z siedmiu punktów. Dwa z nich uderzają bezpośrednio w naszą społeczność. Mowa w nich o "ochronie dzieci przed ideologią LGBT", "obronie instytucji małżeństwa", o "zakazie propagowania ideologii LGBT w instytucjach publicznych".

Jesteśmy rodzinami, polskimi rodzinami, których obroną politycy wycierają sobie usta pełne okrągłych i pustych zdań. Potrzebujemy ochrony i bezpieczeństwa. W tym momencie musimy sobie radzić zupełnie sami. Dlatego często po prostu wyjeżdżamy do państw, które traktują nas tak, jak na to zasługuje każda rodzina, każdy człowiek.

Jesteśmy ludźmi, nie ideologią 

Jesteśmy ludźmi, nie ideologią. Wymazywanie naszego istnienia, naszych doświadczeń, zaklinanie rzeczywistości w kolejnych gminach nie sprawi, że wszyscy magicznie znikniemy. Używanie naszej społeczności do podbijania wyborczych słupków przez mobilizację społeczeństwa przeciwko nam jest podłe i obrzydliwe.

Historia niczego was nie nauczyła – was, którzy tak chętnie się na nią powołujecie. Wciągacie nas w swoją wojnę, chociaż my chcemy po prostu żyć. Jesteśmy dumne i dumni, z tego, kim jesteśmy, z tego, że jesteśmy. Jest nas w Polsce około trzech milionów. To trzy miliony obywatelek i obywateli, których próbujecie zastraszyć, których używacie jak instrumentu do zabawy w politykę.

Ile jeszcze dzieciaków ma odebrać sobie życie, żebyście zrozumieli, co robicie? I czy jest taka liczba? Czujemy zmęczenie, frustrację, często lęk, ale czujemy też dumę – dumę z tego, kim jesteśmy, dumę z tego, że w ogóle jesteśmy, mimo licznych prób wymazania nas i naszych doświadczeń. Dumę z tego, że nadal walczymy o siebie i swoje życia.

Panie prezydencie, stoi pan po złej stronie historii

Panie „prezydencie wszystkich Polaków”, jak sam pan siebie nazywa. Stoi pan po złej stronie historii. Wiemy, że prędzej czy później wygramy wojnę, w którą sami nas wciągnęliście, a następne pokolenia, o które tak pięknie troszczycie się we wzniosłych słowach, ocenią was jeszcze surowiej niż my.

Hej, wszystkie osoby ze społeczności – trans i cis, homo, bi, pan, a, queer, my wszystkie, my wszyscy – jesteśmy siłą, której nie da się zatrzymać żadną kartą, żadną ustawą, żadnym niebieskim paskiem na dole ekranu telewizora. Jesteśmy wspaniali w tym, jak bardzo jesteśmy różni. Jesteśmy razem.

Hej, milcząca większości, nasi sojusznicy i sojuszniczki, ludzie, którzy nie chcą Polski budowanej na trupach dzieci zaszczutych w szkole i skopanych za niesienie tęczowej flagi. Pokażcie swoją solidarność i stańcie po naszej stronie. Rozmawiajcie, wyjaśniajcie, edukujcie siebie i innych, nie głosujcie na ludzi, którzy z nienawiści robią klucz do prezydentury i Sejmu. Przede wszystkim - reagujcie. Nie jesteśmy ideologią tylko waszymi dziećmi, rodzinami, przyjaciółmi, koleżankami z pracy, waszymi lekarzami i nauczycielkami, waszymi współobywatelami i współobywatelkami - dziś drugiej kategorii.

Wasza obojętność to zgoda na przemoc, która zawsze zaczyna się od słów. Nie składamy flag i nie chowamy ich do szaf. Przyjdzie jeszcze czas na oddech. Teraz walczymy.

Czekamy na Wasze listy. Piszcie na listy@wyborcza.pl

Czytaj ten tekst i setki innych dzięki prenumeracie

Wybierz prenumeratę, by czytać to, co Cię ciekawi

Wyborcza.pl to zawsze sprawdzone informacje, szczere wywiady, zaskakujące reportaże i porady ekspertów w sprawach, którymi żyjemy na co dzień. Do tego magazyny o książkach, historii i teksty z mediów europejskich. Zrezygnować możesz w każdej chwili.