Trudno oprzeć się wrażeniu, że pałac prezydencki staje się w ostatnich latach konkurencyjnym wobec sądów ośrodkiem sprawowania wymiaru sprawiedliwości. Granica trójpodziału władzy powoli niknie - pisze czytelnik.
Ten artykuł czytasz w ramach bezpłatnego limitu

Wciąż urzędujący prezydent, jak zwykł mawiać i czynić częstokroć, „uwalnia” wymiar sprawiedliwości od kłopotliwych spraw. Stosuje do tego instytucję rangi konstytucyjnej w postaci ułaskawienia.

Realizacja przez głowę państwa prawa łaski to bezdyskusyjnie część jego wyłącznych kompetencji. Sięgająca średniowiecza prerogatywa we współczesnym świecie rządów prawa zawsze będzie nieść ze sobą spory ładunek kontrowersji, bowiem jej wykonanie zwykle niweczy wyrok sądu, przekreślając tym samym element umowy społecznej, zgodnie z którym prawomocne wyroki sądów winny być bezwarunkowo wykonywane bez względu na to, kogo dotyczą. Gorzej, gdy piastun urzędu prezydenckiego swą aktywnością na tym polu wykracza znacznie poza przyjętą praktykę i nadużywa przyznanego mu uprawnienia.

Niewątpliwie „uwolnienie” sądów w 2015 r. od sprawy aktualnego ministra MSWiA Mariusza Kamińskiego przed wydaniem prawomocnego wyroku stwierdzającego jego winę i sprawstwo, stanowiło wyłom w przyjętej praktyce prezydenckich aktów łaski. Nigdy wcześniej bowiem nie ułaskawiono osoby w świetle prawa niewinnej. W tamtym przypadku prezydentowi z pomocą pospieszył Trybunał Konstytucyjny pod przewodnictwem Julii Przyłębskiej, który swym orzeczeniem „zalegalizował” czyn prezydenta.

Ale i ostatni przypadek zastosowania iście królewskiej kompetencji niesie ze sobą sporą kontrowersję. 4 czerwca podano do wiadomości, że Jan Śpiewak znany prekursor piętnowania „dzikich” reprywatyzacji nieruchomości w Warszawie, skazany prawomocnie za zniesławienie prawniczki Bogumiły Górnikowskiej (córki byłego ministra sprawiedliwości Zbigniewa Ćwiąkalskiego), której kłamliwie zarzucił bezprawne przejęcie części kamienicy, stał się beneficjentem prawa łaski.

Prezydencki prawnik Paweł Mucha oświadczył, że: „Prezydent podejmując decyzję o skorzystaniu z prawa łaski miał przede wszystkim na uwadze fakt, że konsekwencje skazania znacznie przekraczają normalny poziom ich uciążliwości; wymagają tego zasady humanitaryzmu, ale przede wszystkim sprawiedliwości”.

Dla przypomnienia należy odnotować, że Jan Śpiewak został skazany prawomocnie po rozpatrzeniu apelacji, na karę grzywny w wysokości 5000 zł oraz orzeczono wobec niego nawiązkę na rzecz pokrzywdzonej przestępstwem, które popełnił Bogumiły Górnikowskiej w kwocie 10 000 zł.

Zaiste wybiórcze i powierzchowne pojęcie o aktualnie występujących w systemie prawa karnego dolegliwościach wymierzanych kar ma minister Mucha. Dość powiedzieć, że w stanowiących gros spraw w sądach karnych postępowaniach chociażby wobec nietrzeźwych kierowców, zapadają podobne co do wysokości kary, które prokuratura uznaje za zbyt łagodne, domagając się w apelacjach ich zaostrzenia.

Kilkutysięczne kary grzywny to dzisiaj norma na salach sądów karnych. Zatem sformułowanie o konsekwencjach prawomocnego skazania znacznie przekraczających normalny poziom dolegliwości, należy uznać za wybitnie wręcz nietrafiony argument, przemawiający za zastosowaniem prawa łaski wobec Jana Śpiewaka.

Ale zagadnienie zasadności ułaskawienia aktywisty miejskiego nie jest w tym przypadku najistotniejsze, nie zamierzam z nim polemizować. Czy ułaskawienie w konkretnej sprawie jest słuszne ad meritum czy nie, zawsze będzie przedmiotem dyskusji. Problem z ułaskawieniem działacza leży gdzie indziej.

Z komunikatu podanego przez pałac prezydencki wynika, że prawo łaski zastosowano wobec Jana Śpiewaka niezwykle szeroko. Otóż prezydent darował skazanemu nie tylko karę grzywny, ale również nawiązkę orzeczoną na rzecz pokrzywdzonej. Zarządzono również zatarcie skazania. W literaturze przedmiotu dopuszcza się ułaskawienie od niektórych dolegliwości wyroku bądź od jego całości.

Nawiązka w prawie karnym to środek o charakterze kompensacyjnym, a więc quasi odszkodowawczym. Jego beneficjentem nie jest państwo, jak w przypadku kary grzywny uiszczanej na rachunek Skarbu Państwa, lecz osoba pokrzywdzona przestępstwem. Kodeks karny zna wiele środków zmierzających do wyrównania szkody i krzywdy wyrządzonej czynem zabronionym. W ostatniej dekadzie możliwość dochodzenia wyrównania straty materialnej i niematerialnej (moralnej) spowodowanej przestępstwem bez konieczności wytaczania kosztownego i czasochłonnego powództwa cywilnego, jest konsekwentnie rozwijana na obszarze prawa karnego.

Prawo łaski ze swej natury winno stanowić formę odpuszczenia grzechów wobec państwa poprzez darowanie kary będącej formą rekompensaty za naruszenie porządku publicznego. Stosowane jest bowiem przez najwyższego urzędnika w państwie w drodze decyzji uznaniowej bez konieczności podawania uzasadnienia i wobec braku jakichkolwiek kryteriów. Ingerowanie aktem łaski w sferę prawa prywatnego poprzez skasowanie należnej pokrzywdzonej rekompensaty za popełnione przestępstwo, którego stała się ofiarą, jest kolejnym niebezpiecznym precedensem w drodze nieustannego rozszerzania tej prezydenckiej ekstraordynaryjnej prerogatywy.

Rozpoczęty proces może prowadzić już wkrótce do ułaskawień niewypłacalnych dłużników, darowania spłaty kredytów, np. mieszkaniowych, czy unicestwiania innych wyroków regulujących stosunki majątkowe i nie tylko.

Przesada? W ten sposób określano również supozycje o braku możliwości ułaskawienia osoby niewinnej, a jednak tak się stało. Dość zaznaczyć, że art. 139 konstytucji zawiera tylko dwa lakoniczne zdania. Cóż one znaczą wobec niepohamowanej chęci korygowania treści wyroków sądów, którą odkrył u siebie prezydent.

Trudno oprzeć się wrażeniu, że pałac prezydencki staje się w ostatnich latach konkurencyjnym wobec sądów ośrodkiem sprawowania wymiaru sprawiedliwości. Granica trójpodziału władzy powoli niknie. Dryf oddalający Polskę od zasady demokratycznego państwa prawa przybiera na sile, a stałego lądu już dawno nie widać.

Sędzia Piotr Mgłosiek Sąd Rejonowy we Wrocławiu, VII Wydział Karny

Piszcie: listy@wyborcza.pl

Czytaj ten tekst i setki innych dzięki prenumeracie
Wybierz prenumeratę, by czytać to, co Cię ciekawi 
Wyborcza.pl to zawsze sprawdzone informacje, szczere wywiady, zaskakujące reportaże i porady ekspertów w sprawach, którymi żyjemy na co dzień. Do tego magazyny o książkach, historii i teksty z mediów europejskich.
Więcej na ten temat
Komentarze
Zaloguj się
Chcesz dołączyć do dyskusji? Zostań naszym prenumeratorem
Duda jeszcze raz kompromituje sie totalnym brakiem wiedzy prawniczej mimo tytulu dr prawa.
On zna tylko jeno prawo ,ktore kaze mu sluchac prezesa i podpisywac ustawy bez czytania.
Wlasciwie to jest nawet racjonalne. Po co Duda ma czytac ustwy ,ktore podpisuje ,skoro nie rozumie jakie nastepstwa prawne moze taka ustawa powodowac.
Majac te wiedze trzeba Dudzie zabrac jesto prezydenckie przywileje bo do nich nie dorosl ani intelektualnie ani emocjonalnie.To nie prezydent. To wydmuszka.....
już oceniałe(a)ś
Czy ktoś kiedyś zechce ułaskawić Dudę Andrzeja?
już oceniałe(a)ś
w takim razie poszkodowana pani Górnikowska powinna Śpiewakowi, który nadal ją pomawia, wytoczyć sprawę cywilną o odszkodowanie za szkody wyrządzone jej reputacji prawniczki. Do wydziałów cywilnych sądów chyba jeszcze łapy Dudy nie sięgają.
już oceniałe(a)ś
Prosto i jasno wytlumaczone, tylko rozlanego mleka juz sie nie da zebrac (i wypic).
już oceniałe(a)ś
Ma jeszcze dalsze możliwości twórczego podejścia do kwestii ułaskawień. Gdy przerżnie wybory dokona aktu autoułaskawienia w trybie a priorii.
już oceniałe(a)ś
i tak kupil sobie naganiacz
już oceniałe(a)ś
Dwoch bezmyslnych ale z chorobliwym przerostem ambicji , uzytecznych idiotow
kacapskiej >PiS/PISLAMSKIEJ mafii<
Są jeszcze sędziowie w Rzeczypospolitej!