Ten artykuł czytasz w ramach bezpłatnego limitu

Szanowny panie Prezydencie, wierzę, że w niedalekiej przyszłości będzie pan prezydentem nas wszystkich w Polsce. Dziś mam ogromną prośbę do pana.

4 czerwca tego roku w PKIN w Warszawie ludzie (czy specjalnie, tego nie wiem) spłoszyli trzy młode sokoły wędrowne. Ptaki nie potrafiły jeszcze dobrze latać. Jeden z nich prawdopodobnie już nie żyje.

Proszę o interwencję. Co czynimy najsłabszym, świadczy o nas.

Uzasadnienie prawne

Zgodnie z art. 52 ust. 1 tej ustawy, z uszczegółowionym zapisem § 6 rozporządzenia Ministra Środowiska z dnia 6 października 2014 r. w sprawie ochrony gatunkowej zwierząt obowiązują zakazy: umyślnego zabijania, umyślnego niszczenia ich jaj, postaci młodocianych lub form rozwojowych, niszczenia siedlisk lub ostoi będących obszarem ich rozrodu, wychowu młodych, odpoczynku. Prawo zabrania niszczenia, usuwania lub uszkadzania gniazd lub innych schronień, umyślnego uniemożliwiania dostępu do schronień, umyślnego płoszenia lub niepokojenia w miejscach noclegu, a także w miejscach rozrodu lub wychowu młodych w okresie lęgowym. Przy czym siedliskiem jest „obszar występowania zwierząt w ciągu całego życia lub dowolnego stadium ich rozwoju".

Miejsca lęgowe ptaków chronionych zlokalizowane w budynkach mieszkalnych należy więc traktować jako ich siedliska podlegające ochronie prawnej.

Piszcie: listy@wyborcza.pl

Artykuł otwarty w ramach bezpłatnego limitu

Wypróbuj prenumeratę cyfrową Wyborczej

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych,
lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej.