Ten artykuł czytasz w ramach bezpłatnego limitu

Rządząca partia, a zwłaszcza jej przywódca, znakomicie wykorzystała doświadczenia innej partii, która również demokratycznie wygrała wybory (1933 rok), a następnie demokrację zdeptała, wykorzystując umiejętnie instrument zwany propagandą.

Tym samym potwierdza się stare powiedzenie, że nie jest ważny program partii, istotne są oczekiwania wyborców i im należy schlebiać.

Niestety, nigdy chyba w przeszłości politycy tak jawnie nie dotrzymywali słowa i tak otwarcie kłamali przed wyborcami.

Przywódca rządzącej obecnie partii korzysta także obficie z doświadczeń PRL i PZPR – jako 70+ osobiście pamiętam ulubione zwroty towarzysza Wiesława [Wiesław Gomułka, pierwszy sekretarz KC PZPR]: „są tacy co…” , „niektórzy uważają, że...”.

Uważam, że kierują nim głównie kompleksy – rozczarowanie, że nie był internowany, wyrzuty sumienia z powodu śmierci brata, a jednocześnie strach przed odpowiedzialnością. Stąd to kierowanie rządem z tylnej ławki.

Nie rozumiem jednak, dlaczego opozycja, mając dostęp (przez posłów) do wszelkich danych, nie ujawnia skali wyprowadzania pieniędzy z budżetu (poza ostatnimi sprawami dotyczącymi machlojek rodziny Szumowskich). Przecież takich przekrętów było wiele – uważam, że przekop mierzei czy budowa centralnego lotniska to nie są tylko chybione decyzje gospodarcze – według mnie są to precyzyjnie zaplanowane działania, aby z kasy państwowej przetransferować środki to kasy partyjnej i do konkretnych ludzi.

Czy ktokolwiek w jakikolwiek sposób śledzi, co się dzieje z pieniędzmi kierowanymi do organizacji kościelnych, szczególnie do Tadeusza Rydzyka? Ciekawe też, na co konkretnie poszło finansowanie TVP z budżetu?

Dobrze, że ujawniono przekręty rodziny ministra zdrowia, ale z pewnością nie są to jedyne tego typu  działania. Nagrody, które wg Beaty Szydło „się po prostu należały”, to pikuś w porównaniu z pieniędzmi zmarnowanymi przez nieudolnych ludzi postawionych na czele dużych przedsiębiorstw, ale przede wszystkim z milionami (miliardami?) wyprowadzonymi świadomie z budżetu.

Piszcie:listy@wyborcza.pl

Artykuł otwarty w ramach bezpłatnego limitu

Wypróbuj prenumeratę cyfrową Wyborczej

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych,
lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej.